Świętoimienne szaleństwo

Wybór świętego lub błogosławionego patrona to jedna z lepszych polis na życie, w którą możemy wyposażyć nasze dzieci.

Reklama

Dobrze mieć patronkę. Patrona też. A my coraz częściej nadajemy dzieciom imiona, kierując się tzw. modą imienniczą. Tymczasem wybór świętego lub błogosławionego patrona to jedna z lepszych polis na życie, w którą możemy wyposażyć nasze dzieci. Na przykład św. Agata. Nie wiem, czy moi rodzice znali dobrze jej życie. Chociaż może i znali, bo lat temu ponad 30 święcenie chleba św. Agaty było w kościołach popularne. I chyba wszyscy mieli świadomość, że święta pomaga m.in. na choroby kobiece, trudne sprawy okołopołożnicze. I wiem (choć udowodnić nie mogę), że to właśnie moja patronka pomagała mi w trudnych porodach. A chociaż na co dzień św. Agaty nie eksploatuję, to w sytuacjach realnego, zdrowotnie-damskiego zagrożenia myśli same do tej mojej świętej biegły.

A święta robiła, co mogła. Więc również dzięki jej wysiłkom na świecie jest i Aniela (od Salawy), i Julian (od tego z Konchy), i Justyn (sam św. Justyn się o swego imiennika w dość tajemniczy sposób upomniał), i Klara (która mocno pokazała rodzicom, że chce zostać patronką ich najmłodszego dziecka). Święcie wariuję? Może trochę. Ale zazwyczaj jestem ratio. Więc jeśli czasem piszę o fides, to chyba można wybaczyć? I... uwierzyć! Bo wiara jest tu najistotniejsza. Gdy będzie wiara, nie będzie tzw. mód imiennych. Czyli: modny jest Olivier? Cała piaskownica Olivierów. Modna jest Nicole? Sto piętnaście Nicoli biega po przedszkolu. Jasne, że o gustach się nie dyskutuje. Gdy mówię, że mam syna Justyna, większość osób puka się w głowę, że takie dziwaczne i niepopularne, a mnie to mało obchodzi. Bo imię powinno się rodzicom podobać. Chodzi natomiast o to, żeby przed nadaniem tegoż upodobanego imienia dziecku trochę poczytać o świętych i błogosławionych, a może i pomodlić się. Żeby tam, na górze, jakiś święty czy błogosławiony sam wybrał nasze dziecko. I wziął je w opiekę.

A potem dał nam o tym znać. Choć to jest i ryzykowne. Bo np. Hildegarda z Bingen zapewne od dawna nie zajmowała się żadnym dzieckiem. A umiałaby doskonale. Czy św. Hieronim, ten od przekładu Bibilii: bez drogich korepetycji pomógłby dziecku na studiach zarówno lingwistycznych, teologicznych, jak i archeologicznych. A nikt go o to nie prosi... Hildzia i Hirek wcale nie brzmią gorzej niż np. Ola i Jaś. Kwestia przyzwyczajenia. W każdym razie z tego miejsca dziękuję św. Agacie za okazane wsparcie i pomoc. I ewentualnie polecam się na przyszłość. Wiele dobrych patronów do obsadzenia. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • L.
    03.02.2012 14:53
    Mój czwarty synuś też dał rodzicom jasno do zrozumienia, że chce być Jasiem (tym od Jana Chrziciela). Niestety, św. Jan zawołał go do siebie, nim ten zdążył przyjść na świat. Ale imię miał piękne. Jak spotkam się ze św. Janem na pewno rozmówię się z nim w sprawie Jasia, za którym stasznie tęsknię. Do zobaczenia Jasiu.
  • Karen
    03.02.2012 16:41
    Jeszcze żyją tacy, co przy nadaniu imienia kierują się też patronem. Ponieważ poznaliśmy się z mężem w Wadowicach (jesteśmy z różnych stron Polski)i jest nam bliska św. Karolina Kózkówna, to nie mogło być inaczej i dlatego mamy Karolinę.
  • agnieszka169
    05.02.2012 20:39
    Dziękuję za poruszenie tego tematu, Wszystkiego dobrego w życiu osobistym i w pracy
  • Resurrexit
    07.02.2012 20:17
    Cieszę się, że jest w Polsce chociaż jeden Justyn, który nie jest zakonnikiem (czyli jest to imię chrzestne, a nie zakonne). Jakiś czas temu już postulowałam wśród znajomych, żeby to imię wróciło, bo też patron jest znakomity. Jestem za szukaniem świętych patronów dla dzieci.Moja patronka, św.Agnieszka z Montepulciano też mnie mocno zaskoczyła i zapewne niejedną łaskę mi wymodliła. Tak, to dobra patronka! :)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama