Hiperniedziela

Jakie kiedyś były nieludzkie czasy: trzeba było wszystko przytachać w sobotę, a w niedzielę przymusem zabierało się rodzinę na spacer…

Od wielu lat jest dobrze. Człowiek może się powylegiwać w sobotę do woli, ewentualnie nawet posprzątać, porozwozić dzieciaki po zajęciach dodatkowych i kinderbalach, a następnie iść na imprezę. Przecież po tygodniu ciężkiej pracy coś się człowiekowi od życia należy. Potem niedziela. Rano (do południa) trzeba odespać tańce i inne hulanki. Potem woda mineralna. Dużo.

Dzieci oglądają kreskówki, więc jest trochę spokoju. Teściowa zrobiła im na śniadanie resztkę płatków śniadaniowych… A potem? Tak około piętnastej, gdy kiszki marsza grają, okazuje się, że przy wszystkich ważnych zajęciach, gdzieś umknęła sprawa zakupów i niedzielnego obiadu. W lodówce pali się, co prawda, światło, ale i tak produktów spożywczych nie widać. Nie szkodzi. Mocna kawa, kluczyki od samochodu i jedziemy. Ku niedzielnej, hipermarketowej przygodzie! Dzieci się cieszą, bo kreskówki im się znudziły, żona uśmiechnięta, bo „wszystko z domu wyszło” (jak to w niedzielę). Hiperradość z hipermarketu. Miejsce rodzinnej ekstazy i zawiązywania więzów społecznych.

Dzieciaki ładują się do plastikowych samochodów-koszy, żona buszuje po dziale kosmetycznym, można pizzę nawet zjeść tanio. Jedynie cztery godziny i poziom relaksu rodzinnego osiągnął szczyty. A plastikowe autka-koszyki zapełniły się po brzegi: chlebem powszednim w najmniejszym stopniu, w większości promocyjnymi artykułami niepierwszej potrzeby, które to jednak w domu się zawsze przydadzą. Teraz tylko godzinkę trzeba postać w kolejce do kasy.

Dzieci się niecierpliwią, bo ta babka przy kasie jakaś taka niemrawa. Rodzinka hiperzadowolona wraca do domu. Dzieci padnięte, spać idą i spokój z nimi. Można wino otworzyć i zakończyć miło niedzielę. Hiperniedziela pracowitemu człowiekowi raz w tygodniu się należy! Badania, które niezbicie dowodzą, że zamknięcie hipermarketów w niedzielę nie zaburzy gospodarki, można wyrzucić do śmieci. Stwierdzenia, że niedzielna praca w marketach, głównie kobiet, niszczy je oraz niszczy całe rodziny pracownic, to rzucanie grochem o ścianę.

A apele, by prawnie ograniczyć… bezprawie, nie przyniosą żadnego skutku z prostej przyczyny: to ludzie ludziom zgotowali hipermerkantylny los. Jeśli mentalność Polaków nie zmieni się, nie ma mowy o wolnej niedzieli dla wszystkich wolnych obywateli.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Tadzik
    31.10.2013 21:42
    Niestety prawda...Nihilizm, czyli co zrobić z niedzielą....można i tak, ale czy warto?? Ci biedni ludzie nie wiedzą, że można inaczej....Co daje człowiekowi Eucharystia i rozmowa z Bogiem...nie da się przecenic.
  • Ja
    02.11.2013 07:33
    Dziękuję za ten artykuł. Porusza on problem, o którym ja również rozmawiam ze znajomymi. Większość, jak w komentarzach, jest zdegustowana tym, że kościół ingeruje w sprawy poza kościołem.
    Chcę tylko powiedzieć, że ponad 20 lat temu przez ponad 2 lata mieszkałam w Belgi. Tam nawet w niedzielę kościoły są puste. Natomiast już w sobotę wszystkie hipermarkety są zamknięte od godz. 16.00. Jakoś nie widziałam tam żadnych protestów z tego powodu. Zaznaczam, że nie wiem jak jest teraz, ale tak było. Otwarte były tylko małe sklepiki osiedlowe i stacje paliw.
  • los pracownic
    02.11.2013 11:40
    Gadacie tu o złym Kościele, który ingeruje w świętowanie niedzieli. Tymczasem w tekście nie było o tym ANI SŁOWA. Pani Agata opisała pewne zjawisko, moim zdaniem barzdo niepokojące, które dotyka wielu polskich rodzin. A jednocześnie jest tak fragment o pracownicy hipermarketu, która wyboru nie ma: musi pracować. I końcówka: to ludzie ludziom zgotowali ten los. Konieczności pracy w niedzielę. Może warto przez ten pryzmat przecytać jeszcze raz felieton?
  • Autor
    05.11.2013 23:23
    Jest taka stara zasada prawa rzymskiego: "chcącemu nie dzieje się krzywda" wiec o panie kasjerki nie ma się co martwić, bo w większości pracują z własnej woli, niewolnictwo w Polsce zniesiono po Powstaniu Styczniowym.

    Zaraz zaraz, a może nie z własnej woli tylko bo nie ma innej pracy?

    Nic nie szkodzi, zamknijmy hipermarkety na niedzielę. Co prawda 1/4 załogi straci pracę (podwójne liczenie godzin w niedzielę wobec 6 dni powszednich to 2/8) ale przynajmniej zwolnione panie będą miały 7/24 czas dla rodziny.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja