Wyczulone zmysły

– W życiu można być fajtłapą albo zaradnym i samodzielnym, i to dotyczy tak samo niewidomych, jak i zdrowych. Brak wzroku czasem denerwuje, ale nie zwalnia z życia i obowiązków – mówi Józef Tarasewicz.

Piotr, Milena, Barbara i Armand są niewidomi, ale starają się żyć normalnie, funkcjonować w społeczeństwie, pracować i rozwijać swoje pasje, bo – jak mówią – chcą być samodzielni i cieszyć się życiem.

Gram, sprzątam i gotuję

Piotr Tarasewicz jest niewidomy od urodzenia. Pochodzi z Bytomia Odrzańskiego, ale obecnie mieszka w Krakowie. Jest żonaty, ma synka i wraz z żoną spodziewają się drugiego dziecka. – Jestem absolwentem szkoły muzycznej II stopnia na kierunku organy. Studiowałem w akademii muzycznej na specjalizacji muzyka kościelna, ale nie ukończyłem studiów – mówi pan Piotr.

– Jestem stroicielem pianin i organów w szkole muzycznej I stopnia, gram na fortepianie w hotelu „do kotleta” i co niedzielę w kościele na Mszach. Ponadto zajmuję się aranżacją różnych utworów i sam również komponuję muzykę. Zamiłowanie do muzyki odziedziczył po rodzicach. Mama Irena śpiewa i gra na organkach, a tata Józef, który również jest niewidomy, gra na gitarze, akordeonie i pianinie. Piotr, chociaż jest niewidomy, wykonuje wszystkie czynności domowe, m.in. sprząta i gotuje. – Jeżeli brakuje nam jednego zmysłu, a w moim przypadku jest to wzrok, to mamy wyczulone inne zmysły, np. smak czy węch, i ważne, by je dobrze wykorzystać. Od szkoły podstawowej mieszkałem w internacie, później na studiach w akademiku i trzeba się było nauczyć normalnego funkcjonowania. Moim nauczycielem był również niewidzący tata. Pomagała też mama. Dziś to żona towarzyszy mi w codziennej egzystencji, chociaż jestem samodzielny – mówi Piotr.

Jak GPS

Bardzo dobrze zna Kraków, po którym nie tylko sam sprawnie się porusza, ale potrafi również oprowadzić osoby zdrowe. – Chodzę z białą laską, wytężam słuch i jestem maksymalnie skupiony. To się może wydawać bardzo trudne, ale ja myślę, że to kwestia przyzwyczajenia – wyjaśnia niewidomy. – Syn umie doskonale oprowadzić po Krakowie i się nie pogubi. Jeździ autobusami i tramwajami. Potrafi również przez telefon prowadzić ulicami Krakowa, jak GPS. Jesteśmy z niego bardzo dumni – dodają rodzice Piotra. Niewidomy nie użala się nad swoim losem, ale dzielnie pokonuje wszystkie jego przeciwności. Siłę do życia dają mu nie tylko kochająca rodzina, ale i muzyka. Ważną rolę odgrywa także wiara. – Jestem niewidomy od urodzenia i koniec, nie robię z tego problemu. Nie jestem taki, że „jak trwoga, to do Boga”. Dziękuję Mu za to, że zdążyłem na autobus, że udało mi się zrealizować jakieś plany, ale jeśli mi się coś nie uda, to również się modlę i proszę Pana Boga o pomoc – mówi pan Piotr.

Głos zamiast wzroku

Milena Jakubowska ze Zbąszynka również jest niewidoma od urodzenia. Radzi sobie jednak ze swoją niepełnosprawnością i nawet kiedy jest źle, nie daje tego po sobie poznać. – Nie lubię pokazywać smutku. Nawet kiedy czasem płaczę, robię to tak, by nikt nie widział. Na co dzień staram się być radosna i uśmiechnięta. Jestem niewidoma i koniec. Bóg obdarzył mnie głosem zamiast wzroku – mówi Milena. Śpiew to jedna z jej pasji. – Skończyłam specjalną szkołę podstawową, gimnazjum i liceum oraz studium masażu. Już od pierwszych klas w szkole śpiewałam w zespole instrumentalno-wokalnym, bo bardzo lubię to robić. Często śpiewam na ślubach i weselach – mówi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja