Różnice nas zbliżają

Językiem dominującym jest rosyjski. Tylko od czasu do czasu słychać polszczyznę, zwykle z wschodnim akcentem. Dom Przyjaźni Narodów to mieszanka kultur i obyczajów. Jego mieszkańcy chętnie się nimi dzielą z Dolnoślązakami.


Reklama

Na wrocławskim Jerzmanowie swoją działalność rozwija stowarzyszenie „Porozumienie Wschód–Zachód”. Jego celem jest przede wszystkim budowanie wzajemnego porozumienia, solidarności, szacunku między narodami, głównie między Polakami a obywatelami państw znajdujących się niegdyś w sowieckiej strefie wpływów. – Jesteśmy z nimi blisko zarówno pod względem geograficznym, jak i kulturowym – mówi prezes Błażej Zając. – Chodzi o to, byśmy mogli się wzajemnie poznać i wymienić doświadczeniami – tłumaczy. Dlatego do prowadzonego przez stowarzyszenie Domu Przyjaźni Narodów zapraszani są wolontariusze ze Wschodu. Dzięki dofinansowaniu z funduszy unijnych, z kilkumiesięcznych projektów skorzystało już wiele osób m.in. z Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdawii czy Gruzji.


Chce mówić prawdę


Maksim jest Ukraińcem. Pochodzi z Winnicy w środkowej części kraju. Skończył politologię w Instytucie Narodowym w Odessie i pracował jako dziennikarz. – Przyjechałem do Wrocławia na początku kwietnia i byłem tu przez cztery miesiące. Teraz korzystam z programu sfinansowanego przez polski rząd dla młodych naukowców – dwa miesiące uczyłem się na Uniwersytecie Warszawskim, a od października jestem w Toruniu – mówi.

O projekcie realizowanym przez „Porozumienie Wschód– Zachód” było w jego okolicy głośno. Z końcem marca wygasała mu umowa z dotychczasowym pracodawcą i zdecydował się na przyjazd do Polski.
Jak zaznacza, jego pobyt w stolicy Dolnego Śląska był bardzo owocny. Mieszkając w Domu Przyjaźni Narodów spotkał mądrych i wartościowych ludzi z różnych krajów. – Tutaj zawsze jest wielu gości, również z Zachodu. Dzięki temu mam dziś znajomych na całym świecie – mówi z radością. Zdecydowanie na plus ocenia również dwie inne rzeczy: możliwość nauki języka polskiego, a także wzajemnego poznawania kultury. – W ramach projektu uczestniczyliśmy w wielu mniejszych i większych spotkaniach z dziećmi i ze starszymi. Mogliśmy się dzielić tym, co dla nas ważne i charakterystyczne – mówi i zapewnia, że jesteśmy pod wieloma względami do siebie bardzo podobni.


Maksim podkreśla, że cztery miesiące spędzone we Wrocławiu były też doskonałymi wakacjami. Zapytany, czy w związku z trwającymi działaniami zbrojnymi na wschodzie Ukrainy nie czuje potrzeby powrotu do swojego kraju, odpowiada: – Emocjonalnie jestem ciągle w domu. Nie wiem jednak, czy gdybym teraz wrócił, to byłby ze mnie pożytek dla ojczyzny. Tam potrzeba żołnierzy i ludzi, którzy znają się na sprawach wojskowości. Ja się nie znam – tłumaczy. Chłopak jest przekonany, że ma do wykonania inne zadanie – mówić prawdę o tym, co się dzieje w jego kraju. – W Polsce czuje się wsparcie dla naszej sprawy, ale w innych państwach ludzie nie wiedzą, jaka jest aktualna sytuacja na Ukrainie. Spotykamy się na różnych konferencjach naukowych w międzynarodowym towarzystwie i wtedy opowiadam, jak jest – tłumaczy.


By się rozwijać


Natalia przyjechała do Wrocławia dwa miesiące temu. Jest Mołdawianką, pochodzi z Kiszyniowa i od ponad czterech lat pracuje jako prawnik w ministerstwie sprawiedliwości swojego kraju. – Chciałam zdobyć nowe doświadczenia. Gdy tylko dowiedziałam się o projekcie, wysłałam zgłoszenie i jestem. Bardzo się cieszę – mówi. Zaznacza, że wykorzystała okazję do poznania nowych osób, przede wszystkim Polaków, oraz do przyjrzenia się, jak żyje się w Polsce. – Nie miałam konkretnych oczekiwań, ale jestem gotowa, by w swoim życiu coś zmienić – tłumaczy.
Jej dotychczasowe wrażenia z pobytu na Dolnym Śląsku są bardzo dobre. Uważa, że jesteśmy przyjaźnie nastawieni do innych narodowości. Podoba jej się również architektura Wrocławia. Natalia ma świadomość, że jeszcze wiele atrakcji jest przed nią. Do tej pory wolontariusze, którzy przyjechali wraz z nią do Domu Przyjaźni Narodów, nie odwiedzali innych polskich miast. Mieszkając razem, mogli jednak się poznać. – Tu panuje wspaniała atmosfera. To niezwykłe, że urodziliśmy się w różnych krajach, pochodzimy z różnych środowisk i przywieźliśmy ze sobą własne doświadczenia i poglądy, a tak szybko staliśmy się przyjaciółmi. Okazało się, że różnice nas do siebie zbliżają – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama