Rząd chce niszczenia "nieudanych" zarodków

In vitro nie tylko dla małżeństw i bez ograniczeń wiekowych u kobiety, za to z możliwością niszczenia zarodków "niezdolnych do prawidłowego rozwoju" - to niektóre założenia projektu ustawy regulującej kwestie sztucznego zapłodnienia, błędnie nazywanego ustawą o leczeniu niepłodności.

Reklama

Projektem w przyszłym tygodniu ma się zająć pełny skład Rady Ministrów, dziś ma go rozpatrzyć Komitet Stały.

Projekt spotkał się ze zdecydowaną krytyką organizacji rodzinnych oraz części specjalistów z zakresu ginekologii i położnictwa. Zwracali oni uwagę, że dokument nie jest wcale pożądaną od dawna propozycją uregulowania kwestii związanych z leczeniem niepłodności, a jedynie próbą legalizacji "przemysłu in vitro", czyli już istniejących klinik sztucznego zapłodnienia, które od tej pory mają być dofinansowywane ze środków publicznych.

"Pierwszy wniosek, jaki nasuwa się po lekturze projektu ustawy o leczeniu niepłodności, jest taki, że to projekt najgorszy ze wszystkich dotychczasowych, pisany pod dyktando ośrodków in vitro – mający na celu zalegalizowanie istniejących praktyk i zapewnienie dalszego rozwoju, w tym zwłaszcza finansowego (możliwość finansowania ze środków publicznych) tego rynku" - powiedział niedawno KAI dr Maciej Barczentewicz, ginekolog, prezes zarządu Fundacji Instytut Leczenia Niepłodności Małżeńskiej w Lublinie.

W porównaniu z założeniami uruchomionego przez resort zdrowia w 2013 r. programu refundacji zabiegów in vitro ze środków publicznych, rząd Ewy Kopacz zliberalizował niektóre punkty dotyczące procedur sztucznego zapłodnienia.

Prawo do zabiegu mają według tamtych założeń tylko kobiety poniżej 40. roku życia oraz pary nie tylko małżeńskie, które udokumentowały, że w ciągu ostatniego roku poddały się leczeniu bezpłodności. W przypadku ustawy o dostępie mają już jednak decydować wyłącznie względy medyczne, nie będzie ograniczeń wiekowych wobec kobiety poddającej się procedurze.

Projekt przewiduje, że mężczyzna będzie mógł przekazać komórki rozrodcze kobiecie, z którą pozostaje w związku małżeńskim albo we wspólnym pożyciu, które będzie musiało być potwierdzone zgodnym oświadczeniem dawcy i biorczyni.

Niezależnie od tego wymogu, w projekcie zakłada się możliwość przekazania komórek rozrodczych innym parom. Dopuszcza się zatem możliwość poczęcia dziecka przez rodzica, który jest nieznany i nie ma nic wspólnego z daną parą. Tworzyć to może nadzwyczaj skomplikowane sytuacje prawne. Sytuacja taka będzie wymagała tylko pisemnej zgody dawcy. Dopuszczalność przekazania komórek oceniać będzie lekarz.

Projekt ustawy o in vitro krążył w ciągu ostatnich kilku miesięcy po różnych instytucjach rządowych, był m.in. omawiany na posiedzeniu Komitetu ds. Europejskich Rady Ministrów. Część konserwatywnych członków rządu, w tym szef Kancelarii Premiera Jacek Cichocki czy minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz próbowali przekonać Ewę Kopacz do mniej liberalnych rozwiązań.

Postulowali m.in. dopuszczenie do in vitro tylko małżeństw czy zakaz wykorzystywania zamrożonych zarodków, gdy umrze mąż potencjalnej matki. Kobieta mogłaby wykorzystać zarodek tylko wtedy, gdyby ponownie wyszła za mąż, a ten okazał się niepłodny.

Jednorazowo będzie można wytworzyć do sześciu zarodków, a więcej tylko gdy kobieta osiągnęła 35. rok życia, przeszła udokumentowane choroby wpływające na jej rozrodczość lub co najmniej dwie próby in vitro. W projekcie nazwano taką możliwość "zabezpieczeniem płodności na przyszłość". Chodzi o "działania medyczne podejmowane w celu zabezpieczenia zdolności płodzenia w przypadku niebezpieczeństwa utraty albo istotnego upośledzenia zdolności płodzenia". "Rozwój medycyny pozwala na umożliwienie takim osobom posiadania własnego genetycznie dziecka" - uznano w uzasadnieniu projektu.

Lekarze będą mogli wybierać spośród zarodków te nieobciążone chorobą. Zarodki "niezdolne do prawidłowego rozwoju" będą mogły być niszczone. Oznacza to de facto wprowadzanie do procedury in vitro zasad eugeniki.

Po osiągnięciu pełnoletności osoba urodzona w wyniku in vitro będzie mogła zapoznać się z informacjami dotyczącymi osoby dawcy. Chodzi o rok i miejsce urodzenia dawcy komórek rozrodczych lub dawców zarodka oraz informacje na temat ich stanu zdrowia.

W najbliższy wtorek projektem ustawy ma się zająć Rada Ministrów.

Rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała wczoraj "Gazecie Wyborczej", że premier Ewa Kopacz chce, by Sejm przegłosował ustawę o in vitro do końca czerwca.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • TomaszL
    28.02.2015 14:23
    Wielu z tych, co zagłosuje za tą ustawą będzie się dalej uważało za katolików.

    Wielu z tych, co ich wybiorą na następna kadencje, dalej będzie się uważało za katolików.

    Bo przecież dla wielu chciejstwo posiadania dziecka usprawiedliwia każdą ludzką podłość. A taka podłością jest zapładnianie aby zabić, taka podłością jest eugenika (selekcja zarodków dokonywana wg. kryteriów lekarza)
    Co ciekawe te podłości przykrywane są fałszem troski o dziecko i jego matkę.

  • TomaszL
    28.02.2015 15:01
    Ciekawa jest korelacja pomiędzy wzrostem średniego wieku pierworódek, chciejstwem posiadania dziecka na granicy menopauzy, propagowaniem antykoncepcji a invitro.

    Ta korelacja mówi wiele o społecznych chorobach bogatej Europy.

    Najlepszym czasem rodzenia jest oczywiście czas, w którym obecne kobiety zajęte są robieniem (pseudo) kariery, a współcześni mali chłopcy mając lat 20-kilka nie dorośli do bycia mężczyznami.
    Do tego dochodzi postawa jawnego odrzucania dziecka (wszechobecna antykoncepcja).

    Jedyną grupą osób, którym warto współczuć są kobiety i mężczyźni bezpłodni od urodzenia, czy w wyniku różnych wypadków. I tym jedynie trzeba pomagać, ale nigdy przez invitro.

    Każdy, kto odkładał na później dziecko, czy kto stosował choć raz antykoncepcje jest winien swojej bezpłodności. I tutaj mówi się trudno - trzeba umieć ponosić konsekwencje swoich czynów. A nie domagać się invitro. I to pewnie zrobionego na koszt innych.
  • AQQ
    01.03.2015 01:07
    @sword
    Dzięki Ci, o Łaskawco, za Twą bezgraniczną hojność. Spieszę wyjaśnić że nie uważam się za trolla, raczej za głos rozsądku wołający na tej pustyni zdrowego rozsądku jakim stało się forum GN (chociaż muszę z radością stwierdzić że cenzura tutaj ostatnio zelżyła. Odwilż. To się chwali. Miejmy nadzieję że to nie chwilowe). Co do nawracania to nie sądzę żeby Twojemu bogu aż tak zależało, nawet gdyby istniał. Wiesz, ponad 7 miliardów małp a mówimy o zaledwie jednym gatunku z milionów. Pomnożyć przez ilość planet, galaktyk itd. sam wiesz co Ci będę mówił. Zresztą mam już swoje lata i większość życia byłem ateistą a jak to mówią starego psa nie nauczysz nowych sztuczek. Ale jeśli jednak bóg istnieje to pewnie zachodzi w głowę jak to się dzieje że ci którzy w niego wierzą nie wykorzystują najważniejszego (w zasadzie jedynego prawdziwego) atutu w jaki wyposażył nasz gatunek: mózgu.
  • Adam2
    02.03.2015 19:56
    Z "nieudanych zarodków" bardzo czesto wyrastają geniusze.

    Kim jest rząd RP, że stawia się przed Stwórcą?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama