Starocie, a świętych noszą

– Gdy tylko go zobaczyłem, od razu wiedziałem, co z nim zrobić. Praca jakby sama układała mi się rękach. Tak powstał relikwiarz bł. Franciszki Siedliskiej. Być może patronka mojej obecnej parafii podpowiadała mi od początku, jak ma wyglądać ten dla niej – opowiada Łukaszowi Sianożęckiemu Władysław Kruczek, twórca relikwiarzy dla sanktuarium w Zielonce Pasłęckiej.

Reklama

Łukasz Sianożęcki: W Sanktuarium Jezusa Miłosiernego w Zielonce Pasłęckiej znajdują się 72 relikwiarze. Ile z nich to Pana własnoręczne dzieła?

Władysław Kruczek: Jakiś czas temu przestałem liczyć. Ale myślę, że około 43–45 z nich jest mojego autorstwa. W ogóle większość z tego, co przez te kilka lat udało mi się stworzyć, znajduje się właśnie w Zielonce. Dla innych świątyń wykonałem jedynie pięć relikwiarzy.

A pamięta Pan swój pierwszy relikwiarz? Od czego to się zaczęło?

Od św. Rafała Kalinowskiego. Ksiądz proboszcz Czesław Drężek otrzymał właśnie relikwie tego świętego i miał pomysł na wykonanie relikwiarza. Najpierw jednak ksiądz zapytał brata mojej żony, czy zna kogoś, kto byłby w stanie przymocować starą patenę do podstawy świecznika. Wówczas on odparł: – Znam. Mógłby to zrobić mój szwagier Władek. I tak to się zaczęło. Przyjechałem do Zielonki z Olsztyna. Zrobiłem wszystko, czego zażyczył sobie proboszcz. Był pod ogromnym wrażeniem. Od razu zapytał, czy nie chciałbym zrobić kolejnych relikwiarzy.

I zgodził się Pan?

Bardzo lubię różne starocie, zbieram je. Okazało się, że również ksiądz Czesław miał ich sporą kolekcję. Pomyślałem, że skoro mamy w rękach taką pokaźną liczbę detali, byłoby szkoda, gdyby się zmarnowały. Nie jestem wprawdzie plastykiem, ale od zawsze fascynowała mnie tego typu praca. Ponadto z wykształcenia jestem muzykiem i naprawiam instrumenty dęte, gdzie wymagana jest precyzja. Długo się więc nie zastanawiałem.

Jakie materiały i stare elementy wykorzystuje Pan przy pracy?

Przydać się może wszystko. Kawałki metalu, pręty, śrubki czy choćby właśnie fragmenty instrumentów. Ale także inne rzeczy, jak np. kryształy czy drewno. Niektóre krzyże wykonałem z przepięknie prezentującego się drewna palisandrowego. Najlepszymi miejscami do wynajdowania takich perełek są pchle targi. Rozglądam się po nich, starając się znaleźć choćby jeden ciekawy element. W pewnym momencie okazuje się, że on tam już na mnie czeka. Patrzę i wiem, że na pewno się przyda. Nigdy nie musiałem długo czekać, aby wykorzystać zakupione przedmioty. Czasem znajomi, wiedząc o mojej pasji, przynoszą mi jakieś ciekawe rzeczy. Pewnego dnia trafiły do mnie z Włoch metalowe odlewy, pochodzące z jakiejś budowli kościelnej. Jak tylko je zobaczyłem, od razu wiedziałem, co zrobić. Dobierałem później do nich tylko łączniki. Praca jakby sama układała mi się rękach. I tak powstał relikwiarz bł. Franciszki Siedliskiej. Być może patronka mojej obecnej parafii podpowiadała mi od początku, jak ma wyglądać relikwiarz dla niej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama