Ksiądz odmówił pogrzebu po eutanazji

Ks. Norbert van der Sluis z holenderskiego Liempde odmówił poprowadzenia pogrzebu człowieka, który poddał się eutanazji. Wzbudziło to wściekłość tamtejszych mediów, a także sprzeciw miejscowej rady parafialnej.

Reklama

Ks. van der Sluis postąpił zgodnie z wytycznymi holenderskiego episkopatu i własnym sumieniem. - Gdy chodzi o eutanazję, to moją odpowiedzią musi być: „nie” - stwierdził duchowny z Północnej Brabancji. Odmówił też zgody na odprawienie w powierzonej mu parafii pogrzebu przez innego księdza.

Spowodowało to protest rady parafialnej, która zażądała od proboszcza przeprosin i zmiany jego podejścia do tej kwestii. Wstrzymano też zbiórkę ofiar na remont kościelnych organów.

Przeczytaj komentarz "Odmowa pogrzebu z szacunku dla wolności"

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EUTANAZJA

  • Tomek
    26.08.2011 18:52
    I jeszcze uzupełnienie dot, samobójstw. Sam zetknąłem się z takim przypadkiem: żona znajomego. Osoba chora na depresję. Długotrwała choroba z okresami lżejszymi i z silnymi nawrotami. W momentach nawrotów czasem mówiąca od rzeczy... w okresach lepszych zachowująca się (prawie) normalnie. W pewnym momencie pod nieobecność męża popełniła samobójstwo... oczywiście źle postąpiła, niewątpliwie. Może też za mało doznała miłości od bliskich... mam takie wrażenie... Ale bardzo trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć, czy była w pełni świadoma... Pogrzeb był katolicki i wspominam ją w modlitwie.
  • Pedro
    26.08.2011 23:58
    bez muzyki też można się modlić
  • Sarcina
    27.08.2011 14:03
    A może by tak się dołozyć do remontu tych oganów? Zamiast "parafian". Normalnemu księdzu należy się poparcie skądkolwiek by ono nie było. Nie nalzey pozostawiac przejawów katolickości na Zachoidz bez wsparcia. Bo może taki ksiądz innym razem ulegnie (bo np. bez wsparcia "parafian" zawali się kościół). Ot, wyhodowali sobie wiernych postępowcy, wyhodowali.
  • Tomek
    27.08.2011 16:35
    Ponadto też sądzę, ze trzeba starać się zrozumieć na czym polega ten dramatyczny problem Kościoła w Holandii. Nie jestem ekspertem, ale sprawa jest skomplikowana i złożona. Podobno do lat 50-tych katolicyzm holenderski uchodził zdaniem wielu za wzorcowy. Dużo powołań misyjnych, zaangażowanie społeczne... ale już tam tkwiły źródła kłopotów. Katolicy funkcjonowali w katolickich partiach, słuchali katolickiego radia, czytali katolicką prasę, chodzili do katolickich szkół, stowarzyszeń, klubów sportowych. To samo protestanci - mieli swoje. I inni (socjaliści, liberałowie...)mieli swoje. To wszystko zyło równolegle i się prawie nie przenikało. I w pewnym momencie (lata 60-te?) ten system "filarów" funkcjonujących równolegle zaczął przeżywać kryzys i erozję. Inne sprawy, to: bardzo silne przywiązanie Holendrów do idei wolności, niezależności, indywidualizm...poczucie bycia obywatelem - wszędzie, również w Kosciele. To wynika z republikańsko-wolnościowych tradycji Holandii (skądinąd monarchii). I skłonność do przesady: jak już wolność to na całego...jak tolerancja to na calego....Podobno w historii Holandii bywalo, ze czasem popadali z jednej skrajnosci w druga - i dlatego znajomy Belg uwaza, ze za kilkanascie lat moze tam nastapic odbicie w druga strone. Holendrzy lubia byc oryginalni i inni...I faktycznie troche obserwujemy juz pewna reakcje prawicowa na lewackie wczesniejsze ciagoty... ale tez nie zawsze sympatyczna...
    Ponadto w tradycji holenderskiej są obecne wątki religijne, zwlaszcza dobra znajomosc Biblii...Piszę to, by pokazać, że sprawa jest złożona i trzeba też rozumieć specyfikę kulturową tego kraju...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama