On ją zna

Nie spała 4 dni po tym, jak poszła do spowiedzi po 40 latach. Bała się, że gdy się obudzi, nie poczuje przy sobie Boga. Ale ksiądz jej powiedział: „On pani nie ucieknie”. Miał rację.

Czterdzieści lat nieobecności Boga zostało przekreślone w jednej sekundzie – mówi malarka Maria Bieńkowska-Kopczyńska. – 40 lat stało się sekundą, a sekunda zmieniła się w wieczność

Anioły w autokarze

W 2001 r. pojechała na pielgrzymkę do Włoch, żeby zobaczyć freski Giotta w Asyżu. Przez lata nie miała nic wspólnego z Kościołem. Na tę pielgrzymkę wzięła przewodnik turystyczny, nie modlitewnik. Wiara odeszła od niej, gdy zobaczyła, jak koledzy naśmiewają się z księdza opalającego się na łące. – Dziecinny powód – uśmiecha się jej mąż Maciej Kopczyński. Ale wtedy to było odarcie kapłana z sacrum. Kategorycznie ucinała rozmowy na temat Boga. Mroziła otoczenie. Synów Łukasza i Mateusza ochrzciła i posłała do Komunii, żeby nie mogli jej zarzucić, że nie dała im szansy. O ich wychowanie religijne dbała jej mama. Pamięta, jak starszy Łukasz ubierał brata i szli w niedzielę na Mszę, a ona z mężem zostawała w domu. Mimo próśb mamy nie wzięła ślubu kościelnego. Na pielgrzymkę wyciągnęła ją koleżanka, która w ostatnim momencie zrezygnowała. Maria też chciała odstąpić komuś tę wycieczkę, ale nikt nie miał w tym czasie wolnych terminów. Ostatecznie uznała, że jakoś to przetrzyma. A potem już zajęły się nią anioły. Kobieta, która przydzieliła jej miejsce w autokarze, była rycerką św. Michała Archanioła. Obok niej siedziały dwie czcicielki Michała Archanioła i małżeństwo o nazwisku Anioł. Podczas postoju w Rzymie na moście Anioła postanowiła wracać do Krakowa, ale uświadomiła sobie, że oddała przewodnikowi paszport. W kościele na Monte Cassino coś w niej drgnęło i zaczęła płakać. W San Giovanni Rotondo przez łzy szukała konfesjonału, ale nie znalazła księdza. Wyspowiadała się w Gargano. – Ojciec Pio odsyłał tam szczególne przypadki do sanktuarium Michała Archanioła – mówi. Z fasady każdego domu miasteczka witały ją figury aniołów. Ale ona nic nie widziała przez łzy. Płakała całą noc. – To był płacz nad całym życiem – wspomina. – Czemu tak cierpiętniczo przechodziłaś nawrócenie? – zastanawia się mąż.

Przyznaje, że sam nie przeżył takiego spektakularnego momentu dojścia do Boga. – Nadal jestem w drodze – dodaje. Ksiądz z innego autokaru zaprosił ją do siebie następnego dnia o 15.00, w godzinie Bożego Miłosierdzia. Wtedy nie wiedziała, że to szczególny czas. Gdy podeszła do konfesjonału, zrozumiała, że to nie będzie zwykła rozmowa. – To czas łaski, walka o moją duszę, myślałam, że sama sobie nie poradzę – pamięta. – Czułam, że niebo się nade mną otwiera. Zaczęłam przepraszać Boga, że odebrałam Go sobie, a Jemu siebie – dodaje. Po spowiedzi nadal nie mogła spać, ale była w dobrej kondycji fizycznej. – Wtedy zrozumiałam teksty o mistykach, którzy o chlebie i wodzie trwali przed Chrystusem. Jeśli Bóg chce, może sprawić wszystko – mówi z przekonaniem. Dopiero później dotarło do niej, że 29 września, dzień jej spowiedzi, był też dniem odpustu św. Michała Archanioła obchodzonego hucznie w Gargano.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Beszad
    01.02.2013 09:31
    Świadectwo niezwykle poruszające, choć zdawałoby się, że przedstawia tylko jedno ze zwykłych nawróceń. Najbardziej poruszyła mnie autentyczność całego tego niezaplanowanego zdarzenia z pielgrzymką, a potem żarliwe pragnienie pozostania w jedności z Bogiem, bez narzucania swej postawy innym. Pani Maria cierpliwie czekała - i to przyniosło owoce! Dziękuję za tej jasny promyczek wiary!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.