Ignoranci?

W dniu skupienia dla narzeczonych biorą udział ludzie, którzy wciąż chcą aborcji na życzenie, nie wiedzą, co to jest naprotechnologia i popierają in vitro.

Po ośmiu spotkaniach tematycznych poruszających kwestie etyki, psychologii i teologii małżeństwa przychodzi czas podsumowania: dzień skupienia. Młodzi mają wziąć w nim udział – tak chce biskup, bo jest przekonany, że doświadczenie wiary nie może ograniczać się do wysłuchania konferencji. Myli się jednak ten, kto uważa, że przygotowanie do małżeństwa (tzw. kurs przedmałżeński) może naprawić to, co zepsuł liberalizm etyczny, konsumpcjonizm w dążeniach i pragmatyzm w mierzeniu się z wyzwaniami.

Lubią nauki,

ale się nie uczą. Bo z ankiety, jaką przeprowadzili organizatorzy dnia skupienia dla narzeczonych, wynika, że choć oprócz jednego wszyscy uczestnicy spotkania są zdania, że nauki przedmałżeńskie są potrzebne, to jednak niemalże wszyscy nie mają pojęcia, co to jest naprotechnologia! Jest to bardzo alarmujące, bo jednocześnie narzeczeni nie wiedzą także, jak niska jest skuteczność in vitro (na 30 odpowiadających tylko 6 wiedziało, że in vitro jest bardzo mało skuteczne). Natomiast tylko jedna osoba z grupy nie uznaje poczęcia za początek ludzkiego życia. Niestety, wciąż co czwarty ankietowany uważa, że aborcja na życzenia powinna być legalna. Co ciekawe, także tylko co czwarty respondent potrafi wskazać wszystkie trzy przypadki, kiedy polskie prawo dopuszcza aborcję (połowa uważa, że tylko w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia matki). Co dziesiąta osoba uważa, że dziewięciotygodniowe dziecko nie odczuwa bólu.

Relatywizm moralny

jest mocno zakorzeniony w Polakach w wieku od 20 do 30 lat. Tylko 4 osoby (na 30) uznają antykoncepcję za moralne zło, 8 nie ma na ten temat zdania, reszta akceptuje takie zachowanie. Zastanawia więc, że niemalże połowa jest przekonana, że naturalne metody regulacji poczęć są skuteczne (jedna czwarta jest przeciwnego zdania). Niepokoi wysoka akceptowalność in vitro (18 osób było na tak, 8 na nie, a 5 nie miało zdania). Pocieszający jest fakt, że w tej samej grupie dwie trzecie ankietowanych zgadza się, że adopcja jest dobrym zamiennikiem dla in vitro. Furtką dla aborcji eugenicznej jest wykorzystywanie badań prenatalnych dla sprawdzenia, czy dziecko jest upośledzone, dlatego martwi, że połowa narzeczonych popiera taki stan rzeczy, a aż jedna trzecia nie ma na ten temat zdania. Ankieta została przeprowadzona anonimowo. Jej wyniki nie są budujące. Doradcy życia rodzinnego odpowiedzialni za przekazanie właściwej wiedzy na tematy bioetyczne powinni wyciągnąć z niej wnioski, bo w przeciwnym razie stają się współwinni budowania cywilizacji śmierci.

Wyniki ankiety są przerażające

Józef Nowak diecezjalny doradca życia rodzinnego

Słuszne jest stwierdzenie księdza, że narzeczeni lubią nauki, ale się nie uczą. Przychodzą na wyznaczone spotkania przedślubne w poczuciu obowiązku, ale bez potrzeby zgłębienia omawianych treści, ponieważ mają już ukształtowany pogląd na antykoncepcję, metody rozpoznawania płodności oraz wierność i uczciwość małżeńską. A do tego nie widzą potrzeby uczenia się czegokolwiek. Wyniki ankiety są przerażające. Ale czy może być inaczej, skoro narzeczeni zgłaszający się na nauki przedmałżeńskie w około 80 proc. już mieszkają ze sobą lub współżyją, a czasem mają już dziecko? Z przykrością trzeba powiedzieć, że narzeczeni nierzadko bardziej wierzą kolorowym czasopismom niż rzetelnym naukowym osiągnięciom z zakresu rozpoznawania płodności czy naprotechnologii. Ostatnie zdanie artykułu, że doradcy mogą stać się „współwinni budowania cywilizacji śmierci” nakłada na doradców odpowiedzialność niewspółmierną do możliwości oddziaływania na ukształtowanych, dorosłych ludzi. Mój wniosek jest taki: do małżeństwa trzeba przygotowywać wcześniej, poprzez tzw. przygotowanie bliższe, które dotyczy młodzieży gimnazjalnej i licealnej.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • stefan176
    20.01.2013 16:22
    Wiarę się przekazuję a nie uczy!!! Skoro większość księży żyje światowo, tylko kasa , fura i seks jaki popadnie, to co się dziwić.
  • kret
    20.01.2013 19:23
    Może to jednak dobry pomysł aby juz w I gimnazjum częśc zajęc przeznaczyc na tematy zwiazane z zyciem?a w ogole o naprotechnologii powinno się mówić własnie w tym czasie ( osobno dla płci)
  • rrrrrrrrrr
    20.01.2013 22:06
    Również uważam, że wiarę się przekazuje,ale problem dzisiaj jest głębszy. Młodzi ludzie nie
    chcą słuchać ani Boga, ani rodziców, ani księży. Żyjemy w trudnych czasach i z obserwacji wyciągam wnioski, że ratunkiem jest nowa ewangelizacja, życie we wspólnotach. Młodzi czasem nie mają autentycznego przekładu ewangelii na życie w rodzinach, z których się wywodzą. Ale to też nie reguła. Ja wywodzę się z rodziny, w której wiary nie traktowano poważnie i dostałam łaskę nawrócenia. Też nie pomogły wcześniejsze katechezy. Dopiero teraz jako dorosła kobieta, sama szukam rekolekcji, świadomie nawiązuję więź z Bogiem i chcę - to ważne chcę wybierać to co jest Jego wolą.
    Myślę, nawet jestem pewna, że młodzi ludzie najpierw muszą chcieć przyjąć łaskę zbawienia, inaczej teoria na nic się zda w liceum, czy gimnazjum,
  • tomek
    20.01.2013 22:26
    No to trzeba im mówić na spotkaniach że ich małżeństwo będzie na niby tzn nieważne i świętokradcze
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.