Nie garb się!

Kiedyś tę uwagę dziecko słyszało od wszystkich wokół. Chodziło nie tylko o zdrowy kręgosłup, także pion moralny.

Kaligrafii żal
Dyscyplina nie kojarzyła się wówczas z rózgą, ale z karnością i posłuszeństwem. Inne czasy, inne obyczaje. – Ale patrząc na to, co się wyprawia w dzisiejszych szkołach, gdzie to uczeń dyktuje warunki, grozi nauczycielowi, może mu dosłownie i w przenośni wejść na głowę, trudno tamtej dyscypliny nie wspominać z sentymentem – wzdycha Katarzyna Bury.

Tezie, że nie ma powrotu do dawnych metod wychowawczych (z wyłączeniem kar cielesnych rzecz jasna), przeczy renesans szkół męskich lub żeńskich czy popularność edukacji domowej. Warto zatem nawet w zamierzchłej przeszłości poszukać rzeczy, które niesłusznie zostały odstawione do lamusa. Choćby takich jak kaligrafia.
Pisanie piórem wiązało się z ryzykiem zrobienia kleksa, a błędy były nieodwracalne. Kaligrafia uczyła więc cierpliwości i koncentracji, kształciła umiejętność skupienia na jednej czynności. W czasach, gdy dzieci robią kilka rzeczy jednocześnie, a na żadnej nie są w stanie się skupić dłużej niż parę minut,  jest to umiejętność bezcenna.  
– Mnie kaligrafii bardzo żal, mam wręcz obawy, czy niebawem w ogóle nie zaniknie zdolność pisania – martwi się Katarzyna Bury. – To nie jest już kwestia brzydkiego, lecz kompletnie nieczytelnego charakteru pisma. Dzieci do pisania używają wyłącznie klawiatury. Znają litery, umieją czytać, ale pisać – już nie bardzo. To nowy rodzaj analfabetyzmu. Z programów szkolnych zniknęła nawet nauka pisma technicznego, które było namiastką kaligrafii – dodaje pani kurator.
 
Bez szacunku dla starszych
Niestety, nie wraca moda na grzeczność i szacunek wobec starszych, czyli absolutny fundament niegdysiejszej kindersztuby. – Zszokowała mnie niedawno wielka dyskusja na portalach społecznościowych, związana z ustępowaniem miejsc w tramwajach osobom starszym. Wynika z niej, że młodzież nie ma szacunku dla starszych i nie rozumie, dlaczego miałaby wobec nich czynić jakieś gesty – zauważa K. Bury. Trudno byłoby naszym pradziadkom pojąć tego typu zachowania. Warto głębiej przeanalizować przyczyny pojawiającego się wśród dzisiejszych nastolatków tonu swoistej pogardy. Nie tylko dla starości, ale wszelkiej „starszości”. Zastępuje on powoli naturalny szacunek wynikający z życiowego doświadczenia, które kiedyś było wartością samą w sobie.  

Inną niewesołą refleksją jest porównanie norm zachowania obowiązujących sto lat temu wobec „osób niżej urodzonych” z dzisiejszymi relacjami między różnymi grupami społeczeństwa bezklasowego. – Bardzo podkreślano w wychowaniu dzieci z dobrych domów, że osobom, które nam służą, należy się najwyższy szacunek. Wpajano, że „nie wolno uchybić grzeczności służącym i guwernantom” – cytuje stary podręcznik pani Katarzyna. Dziś zewsząd słychać raczej ton niczym nieuzasadnionej wyższości. Młodych wobec starszych, mieszkańców miast wobec „wioskowych”, właścicieli firm wobec pracowników najemnych. Albo odwrotnie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama