Nie garb się!

Kiedyś tę uwagę dziecko słyszało od wszystkich wokół. Chodziło nie tylko o zdrowy kręgosłup, także pion moralny.

Młodzi… zagubieni
Zniknęła ze szkół dyscyplina, słowo „posłuszeństwo” budzi dreszcz grozy, edukacja ma służyć niczym nieskrępowanej ekspresji. Niby jest powszechny konsensus wokół takiego modelu wychowania (niestety), ale ludziom wyraźnie zaczyna brakować sformalizowanego zestawu dobrych manier. I tak, w klimacie wszechobecnego postępu,  dorasta nam pokolenie nowych barbarzyńców. Młodych… nie tyle gniewnych, co zagubionych, niewiedzących, jak się w różnych sytuacjach zachować. Doczekaliśmy pięknych czasów edukacyjnego boomu, ale studenci I roku na niektórych uczelniach muszą dostawać ściągawki dotyczące prawidłowych form zwracania się do wykładowców.  

Starsi, niedzisiejsi, w innych szkołach chowani, czasem tylko nie są w stanie powstrzymać się, by dzieciakowi z sąsiedztwa (który oczywiście nie zna słów „dzień dobry”) nie zwrócić odruchowo uwagi: „nie garb się!”. I co? Zawsze działa!

– W tym napomnieniu zawsze chodziło o coś więcej niż tylko o prostą postawę, chodziło o kręgosłup moralny, pewien zestaw zasad. A poza tym hasło jest bardzo pedagogiczne, bo wywołuje natychmiastową, odruchową reakcję – przyznaje Katarzyna Bury.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama