Jezus dla każdego

O kryzysie w małżeństwie, sile wspólnoty wiary i Lekarzu od najbardziej śmiertelnej choroby mówi Giovanni Ballarin, katechista.

W kościołach jest coraz mniej młodych – co robić?

Młodzi żyją tak, jakby Boga nie było, skupieni na pieniądzu, na pracy i na zabawie. Nie ma ich w kościołach, są w barach i pubach oraz w pracy. My zapraszamy właśnie te osoby na katechezy. Ale pamiętamy, że ostatecznie to Bóg jest tym, który zna serce każdego człowieka. Co robić? Na przykład jeżeli jakaś babcia czy matka widzi, że wnuczek czy syn cierpi, że żyje w grzechu, powinna zaprosić go na nasze katechezy (w każdy poniedziałek i czwartek o 19.00 w kościele św. Józefa w Świdnicy). Ja widziałem cuda!

W Świdnicy zaczyna się głosić katechezy – jak podchodzisz, jako kleryk Drogi Neokatechumenalnej, do tego wydarzenia?

Ze strachem! Wiem też, że jesteśmy sługami nieużytecznymi, narzędziami w ręku Boga. Rzekłbym, że jesteśmy jak głośnik: ktoś inny śpiewa, a my tylko przekazujemy Jego słowa, Dobrą Nowinę. To Duch Święty wzbudza w człowieku pragnienie, aby ten przychodził dwa razy w tygodniu do kościoła – rezygnując z telewizji, odpoczynku po pracy, albo kiedy pada deszcz, śnieg, jest zimno i nieprzyjemnie. Dla nas to także wysiłek – pokonywanie tych kilometrów dzielących Wrocław od Świdnicy, bez względu na pogodę i na to, czy spotkamy się z trzema czy z pięćdziesięcioma osobami. Czemu więc to robimy? Bo to lubimy? Nie! – ale z wdzięczności wobec Pana, za Jego miłość do nas.

Jaki etap, według Ciebie, w budzeniu wiary jest najtrudniejszy?

Najtrudniejszym etapem w wierze jest czas ataków ze strony demona, szczególnie w czasie kryzysu, trudnego momentu egzystencjalnego. Okres dojrzewania – bardzo ryzykowny czas. Jeśli wtedy, gdy stawia się ważne pytania, nie znajduje się prawdziwej odpowiedzi, bardzo łatwo zatracić się w społeczeństwie, bo ono nie daje żadnego wsparcia. Wprost przeciwnie, podpowiada złe rozwiązania, niszczy wrodzone piękno, podważa naturalne autorytety, wmawia bzdurne idee. Po kilku latach takiego czasu można szczerze wątpić, czy w świecie, gdzie rządzą siła i pieniądz, jest jeszcze Bóg. A jeśli Go nie ma, to pozostaje stworzenie sobie swojego raju (imprezy, chemiczne znieczulacze, seks, ryzykowne zachowania i unikanie odpowiedzialności). Można tego uniknąć albo to zatrzymać. Wtedy, gdy spotkasz się z Chrystusem zmartwychwstałym, twoje życie nabierze nowego kierunku ku pełni i autentycznej radości. Wiem, co mówię, bo sam tego doświadczyłem i tego życzę wszystkim.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama