Radosna perspektywa

Recepta na dobry rok to perspektywa „od drugiego człowieka” do siebie. Wtedy i radość będzie, i pokój.

Co robi Polak w okolicach Nowego Roku? Po pierwsze analizę starego i wychodzi mu, że stary rok był gorszy od poprzedniego. Po drugie boi się nowego roku, więc zaklina w życzeniach: „oby ten nowy był lepszy od starego”. A po trzecie nie wierzy, że te życzenia mogą się spełnić. Zrezygnowany więc, z braku lepszych pomysłów, postanawia chociaż zrzucić sto kilogramów. Co mu nie wychodzi. Mija kolejny rok i sytuacja się powtarza. Polak, sfrustrowany do granic, robi analizę starego roku… Opisany obrazek zaczerpnięty został z medialnych wizji.

Bo oto w okolicach Nowego Roku właśnie pisma i portale prześcigają się w opisywaniu skali problemu „depresyjnych Polaków” oraz „niezrealizowanych noworocznych postanowień”. A jaka jest wizja nieco prawdziwsza, a mniej nagłośniona? Rzeczywiście czasem, podsumowując stary rok, miny mamy nietęgie. Bo ktoś kochany odszedł, bo straciło się coś ważnego. Bo w końcu (takie przyziemne sprawy) pracy z każdym nowym rokiem więcej, a pieniądze niezmienne od paru sezonów. Ale jednocześnie, przy tych niezbyt optymistycznych rozważaniach, dochodzi do głosu głos (lekko uśmiechniętego) rozsądku. Że przecież, mimo trudów, bólu, stresu, daliśmy radę. A smutek raz po raz, a nawet i po tysiąckroć, przeplatał się z radością. Spotkaniem dobrych ludzi, przyjęciem nowego dziecka, jakiegoś nieoczekiwanego prezentu od losu, mniejszych lub większych sukcesów. I summa summarum bilans wychodzi jednak na (mniejszy lub większy) plus. Ubiegły rok, nazwany przez wielu rokiem papieża Franciszka, właśnie dzięki ojcu świętemu pozostawił wyjątkowy testament.

Testament chrześcijańskiej radości. Mam na myśli wielokrotnie opisywaną papieską adhortację „Evangelii gaudium”. Ale że dobrych cytatów nigdy za wiele, krótki fragment: „Kiedy życie wewnętrzne zamyka się we własnych interesach, nie ma już miejsca dla innych, nie liczą się ubodzy, nie słucha się już więcej głosu Bożego, nie doświadcza się słodkiej radości z Jego miłości, zanika entuzjazm związany z czynieniem dobra. Również wierzący wystawieni są na to ryzyko, nieuchronne i stałe. Wielu temu ulega i stają się osobami urażonymi, zniechęconymi, bez chęci do życia”. Recepta na dobry rok to perspektywa „od drugiego człowieka” do siebie. Nigdy odwrotnie. Wtedy i radość będzie, i pokój. Czego Państwu i sobie radośnie życzę.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    02.01.2014 10:18
    Niech Dobry Bóg błogosławi w Nowym Roku.

    No właśnie! Dlaczego ci mamoniarze przed każdymi świętami katolickimi są tacy sfrustrowani?
    Przed innymi świętami nie są, tylko przed katolickimi?
    Czyżby to tak od diabła?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.