Rodzinka gender?

Śmieszne to czasy, w których normalność koniecznie musi być nazwana „postępową” ideologią.

Nie tak dawno, na kanwie przetaczającej się przez kraj dyskusji o ideologii gender, trafił we mnie komplement. Trafił jak grom z jasnego nieba i wywołał nieco konsternacji. Otóż pół żartem, pół serio dowiedziałam się, że moja rodzina to rodzina… gender. Dlaczego? Z kilku istotnych powodów. Po pierwsze: matka pracuje nie tylko w domu, ale również zawodowo. Po drugie: ojciec, gdy wraca z roboty, nie siada z gazetą i z kapciami przed telewizorem, ale stara się ogarnąć wielodzietny dom. Co więcej, gdy się głębiej przyjrzeć rodzince, można wytropić i inne jeszcze dowody na postępujący, rodzinny „genderyzm”.

Otóż córka uwielbia programy o przywracaniu do świetności starych samochodów. Jeden z synów, chłop na schwał, po zajęciach judo, dla spokojności, robi na drutach. Drugi prócz klocków lubi czasem bawić się lalczynym wózkiem (traktowanym jako resorak). Tylko najmłodsze dzieci jakoś jeszcze genderowo nieobeznane. Niemowlak woli ręce matki niż ojca, a sześciolatka nie chce inaczej się nosić niż na różowo. Skoro jednak reszta rodziny ideologicznie poprawna, można mieć nadzieję, że i dwie najmłodsze skorupki za młodu nasiąkną, więc na starość trącą. Tylko… czym nasiąkną? Czy naprawdę genderyzmem? Śmieszne to czasy, w których normalność koniecznie musi być nazwana „postępową” ideologią. Ideologią, która z normalnością nie ma wiele wspólnego.

Śmieszne i to, że zwykła rodzina – jakich w tym kraju bardzo wiele – jest szufladkowana przez obce osoby. I oceniana jako dobra lub zła. A miernikiem jej wartości jest to, czy istnieje w niej „równouprawnienie”. Tymczasem ogromna większość współczesnych małżeństw dzieli obowiązki, a większość dzieci, które mają rodzeństwo, wspólnie bawi się zarówno klockami, jak i lalkami. I stanowczo nie jest to wynik „zbawiennego” wpływu gender. Po prostu w normalnym życiu normalni ludzie zachowują się… normalnie. Wybierają to, co dla nich dobre i co ułatwia życie. Dzieci natomiast zawsze były twórcze i lubiły eksperymentować. Co bynajmniej nie oznacza, że chłopiec robiący na drutach przyjmuje inną „płeć kulturową”. Gdyby zresztą ktoś mu to zaproponował, dziecko dostałoby ataku prześmiewczego śmiechu. Bo z natury jest, był i będzie prawdziwym facetem. Proste? Dla naprawdę znających rodziny, bardzo proste. Pozostali gadają… komplementy.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • p.Tadeusz S.
    10.01.2014 14:40
    Podczaszyc zapowiedział, że nas reformować,

    Cywilizować będzie i konstytuować;

    Ogłosił nam, że jacyś Francuzi wymowni

    Zrobili wynalazek: iż ludzie są rowni.

    Choć o tem dawno w Pańskim pisano zakonie

    I każdy ksiądz toż samo gada na ambonie.

    Nauka dawną była, szło o jej pełnienie!

    Lecz wtenczas panowało takie oślepienie,

    Że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie,

    Jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie.
  • bADDboy
    11.01.2014 18:33
    Taa, ale trzeba by było się najpierw zastanowić dlaczego to, co dziesiątki lat temu nie uchodziło za "normalne", dzisiaj takie jest (oby bo jakoś do końca w to nie wierzę). To właśnie wpływ zmian kulturowych. Trzeba pamiętać, że dążenia równościowe i gender to nie kwestia ostatnich lat. Początek gender studies to lata 70 a emancypacja kobiet rozpoczęła się jeszcze wcześniej. Zmiany kulturowe, zmiany w "świadomości zbiorowej" nie są widoczne gołym okiem, dlatego są dla nas nieintuicyjne - nie można ich pojąć na chłopski rozum i mędrkować o nich z sensem bez specjalistycznej wiedzy. Pisze Pani o normalnej współczesnej rodzinie, która jest czym innym niż normalna rodzina sprzed lat, czy wieków. Proszę zauważyć, że norma-lność pochodzi od słowa norma a to pojęcie w tym kontekście jest ściśle związane z pojęciem kultury (norma, wzorzec, obyczaj). Inne normy, np. dotyczące protokołu dyplomatycznego, ma np. Japonia a inne USA. Norma-lna współczesna rodzina, w której facet pomaga żonie zrobić obiad i nikogo to nie bulwersuje, że córka interesuje się samochodami, to wynik zmieniających się norm, które kształtowały dążenia równościowe, podobne do gender. Ludzie tak samo się ich obawiali, tak samo przeciwko nim protestowali. Ale, nie ważne czy się Pani ze mną zgodzi, czy nie, to dzięki nim może Pani dzisiaj publikować teksty i dzięki nim mąż Pani pomaga w domowych obowiązkach. I to nie chodzi o to, że jesteśmy świadomi tych zmian w normalności. One po prostu zaszły i nas kształtują. Ale gdyby żyła Pani w XIX w., to żałowałaby Pani swojej normalności albo... najprawdopodobniej godziła się na nią, nie mogąc jej porównać do tego, co Pani uważa za normalność, żyjąc w czasach współczesnych.
  • Kopyrda
    12.01.2014 00:57
    Szanowna Pani: To co Pani opisuej jest wlasnie skutkiem zbawiennego wplywu - nie tyle gender, co feminizmu.
  • Eterno Vagabundo
    12.01.2014 20:41

    Moim zdaniem GENDER,
    To bakcyl plugawy,
    Który atakuje
    Parlamentu ławy.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.