O wychowaniu patriotycznym

Czy w dzisiejszym świecie jest jeszcze czas i miejsce na mówienie o honorze i ojczyźnie?

Przeczytałam wymianę zdań między młodymi internautami. Chodziło o Polskę, a konkretnie Polskę w potrzebie. Temat dyskusji brzmiał: „Co bym zrobił na wypadek wojny”. Większość odpowiedzi brzmiała: „Spakowałbym się i wyjechał”. Słowo „wyjechał” jednak zastąpione było wyrażeniem sporo dosadniejszym, a uważanym za wulgarne. Następnie młodzi ludzie wymienili powody tego „wyjechania”. Bo beznadzieja, i kraj nic im dotąd nie dał. Bo w dawnych czasach to się młodzi bili za ojczyznę, aż w końcu zginęli. A w ogóle to przecież i tak szans nie mamy na zwycięstwo.

Z drugiej strony jednak, i to w całkiem realny, nie wirtualny sposób, spora część młodzieży zafascynowana jest choćby powstaniem warszawskim. Niesłabnące kolejki do Muzeum Powstania Warszawskiego są głównie złożone z ludzi młodych. A podczas ekshumacji na warszawskiej Łączce, gdzie ekipa prof. Szwagrzyka przywraca godność żołnierzom niezłomnym, większość wolontariuszy to również osoby młode. Młodzi interesują się historią, odkrywają dawnych bohaterów i składają im hołd.

Czyj głos jest dominujący i reprezentatywny wśród ludzi młodych? Której młodzieży jest więcej? Tej, która najchętniej w obliczu zagrożenia „wyjechałaby z tego kraju”? Czy tej, która (można domniemywać) stanęłaby w jego obronie? Obyśmy nie musieli nigdy sprawdzać... Niemniej warto się zastanowić, czy we współczesnej rodzicielskiej pogoni za pieniądzem (bo jednak dzieci trzeba wykarmić), dziecięcym wyścigu klasowych szczurów (tysiąc zajęć dodatkowych i same piątki na semestr) jest jeszcze czas na coś więcej. Czy jest czas na honor. Czy jest czas na ojczyznę. I jak owe wartości należałoby wpajać młodzieży w dobie smartfonów, globalizacji i (jeszcze) otwartych granic. Pewnie gotowych odpowiedzi nie ma. Zresztą gdy mówi się o patriotyzmie, łatwo o patos. A patos młodzież wyczuwa na odległość i reaguje nań mocno alergicznie. Pewnie też wielu rodziców nie widzi potrzeby wychowania patriotycznego, które kojarzy się w najlepszym wypadku ze starszym dziadkiem, snującym przebrzmiałe opowieści. Do niedawna powyższe refleksje mogły brzmieć li tylko jak czyste teorie. Na Ukrainie jednak, kilkaset kilometrów od naszych bezpiecznych domów, teorie zmieniły się w dramatyczną rzeczywistość.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    02.10.2014 20:49
    "Niemniej warto się zastanowić, czy we współczesnej rodzicielskiej pogoni za pieniądzem (bo jednak dzieci trzeba wykarmić), dziecięcym wyścigu klasowych szczurów (tysiąc zajęć dodatkowych i same piątki na semestr) jest jeszcze czas na coś więcej. Czy jest czas na honor. Czy jest czas na ojczyznę. I jak owe wartości należałoby wpajać młodzieży w dobie smartfonów, globalizacji i (jeszcze) otwartych granic. Pewnie gotowych odpowiedzi nie ma."

    Jejku, pani Agato, czyżby już Pani porzuciła katolicyzm i przeszła na mamoniarstwo?
    Jak to nie ma gotowej recepty? A Dekalog i Nauka Chrystusa to gips?
    Mało że to jest recepta, ale jeszcze jest pokazane jak to zrobić!
    No ale kiedy Bogu się nie ufa, tylko mamonie, to niestety wszystko się wali.
    Biedne tylko te dzieci.
  • Maluczki
    03.10.2014 09:45
    Czy to, co dzisiaj nazywamy Polską, zasługuje na miano ojczyzny?
    Moim zdaniem nie. Na miano ojczyzny zasługuje jedynie takie państwo, na którego czele stoją ojcowie narodu:
    "A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy stare i nowe."
    Mt13, 52.
    Obecnie Polska, to już nie jest państwo, tylko jakiś łagier, w którym jeden drugiego pożera.
    Nawet w gminach są stada "urzędników", którzy kombinują tylko, gdzie coś ukraść i jak ludziom pokazać swoją "władzę", czyli bezkarność w zatruwaniu ludziom życia.
    Obecnie mamy w Polsce nową PZPR, która teraz nazywa się PO, a jej członkowie, to wysoko opłacani funkowie w różnych urzędach. Obecna PZPR, jest o wiele gorsza w swoich poczynaniach od starej i o wiele więcej zabiera zwykłym obywatelom. Działa bardziej perfidnie i skrycie. Szczytem tej perfidności było zarzucenie przez premierkę w swoim wystąpieniu sejmowym, nienawiści opozycji do PO, choć jad nienawiści bez przerwy leje się ze strony PO ze wszystkich "przyjaznych"mediów. To jest iście ubeckie zagranie.
    Czy takie państwo można nazywać ojczyzną?
    Moim zdaniem absolutnie nie!
    Obecnie Polska jest tak upadła moralnie, że nie jest możliwa jej naprawa.
  • Mysz
    25.02.2017 00:24
    Maluczki, wyjątkowo się z Tobą nie zgadzam. Mam wrażenie, że odwróciłeś relację między ojczyzną i patriotyzmem. To nie jest tak, że jak będziemy mieli fajny rząd i dwucyfrowy wzrost PKB , to będziemy patriotami. Odwrotnie - jakość władz i poziom życia zależą od patriotyzmu, od tego ile wymagamy od siebie i innych, ile jesteśmy skłonni poświęcić dla dobra wspólnego, czy wolimy budować wspólnotę tu, czy też czekamy tylko na okazję, by porzucić "tenkraj".
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.