Życie bez ślubu to nie bajka

Przed następnym zgromadzeniem synodalnym biskupi powinni się lepiej zapoznać z rezultatami badań psychologicznych na temat życia rodzinnego – uważa dr Rick Fitzgibbons, amerykański psycholog, dyrektor Instytutu Zdrowia Małżeńskiego (Institute for Marital Healing).

Publicznie włączył się on w międzysynodalną debatę, komentując fragment dokumentu końcowego Synodu, w którym mowa jest konstruktywnych elementach konkubinatów.

Dr Fitzbibbons zauważył, że związki te zostały dość dobrze przebadane przez psychologów i istnieje obszerna literatura fachowa na ten temat. Na jej podstawie można powiedzieć, że owe konstruktywne elementy są nieliczne, albo nie ma ich wcale. Liczne i poważne są natomiast zagrożenia, które wynikają ze wspólnego pożycia bez ślubu. Amerykański psycholog wymienia ich 13, nie wliczając w nie oczywistych zagrożeń dla dzieci, które rodzą się i wychowują w takim związku.

U par, które żyły ze sobą przed ślubem o niemal 50 procent wyższe jest prawdopodobieństwo rozwodu. Ludzie żyjący w konkubinacie trzy razy częściej popadają w depresję. Częściej dochodzi do aktów przemocy, ryzyko zabójstwa kobiety jest 9 razy wyższe w konkubinacie niż w małżeństwie. Mniejsza jest też gotowość do posiadania dzieci, a zarazem słabsze jest poczucie szczęścia i zadowolenia z życia seksualnego. Relacje partnerskie w takich związkach są uboższe niż w małżeństwie – wylicza amerykański psycholog.

Większość ojców synodalnych jest chyba nieświadoma tych poważnych zagrożeń, jakie wiążą się z życiem w konkubinacie – pisze dr Fitzgibbons. Wyraża on jednak nadzieję, że do następnego synodu biskupi zdążą zasięgnąć informacji na ten temat.

«« | « | 1 | » | »»
  • ble
    10.11.2014 23:14
    Żyjemy w świecie iluzji. Ilu jest iluzjonistów? Rozejrzyjmy się dookoła, albo na nas samych - jeśli żyjemy w związku bez związku. Kiedyś i tak bedzie trzeba wyjść z cyrku, bo partner nie będzie tak dobry i zręczny jak oczekiwaliśmy. Koniec przedstawienia.
  • Albin
    11.11.2014 08:18
    Przecież to stek bzdur. Sytuacja każdej pary żyjącej wspólnie jest inna, jednostkowa, zależna przede wszystkim od osób, a nie papieru urzędowego czy ślubu kościelnego, który dla trwałości związku jest bez znaczenia, co statystyki chociażby w Polsce pokazują dobitnie.
  • pielgrzym
    11.11.2014 08:33
    do RST
    Pan Bóg dał człowiekowi rozum i nie jest rzeczą prawdziwą, że nie należy się do niego odwoływać, a korzystać jedynie z wiary. Patrz: encyklika Fides et ratio Jana Pawła II
  • A-Z
    11.11.2014 21:31
    Albinie- każde wydarzenie w życiu ma jakiś wpływ na ludzi.Ślub jest niesamowicie ważny. Pomaga przetrwać "burze" w związku.Ściślej łączy, szczególnie ludzi odpowiedzialnych.Jeśli się wierzy w Boga i jego moc(mówię tu o ślubie kościelnym),ale też ślub cywilny wiąże bardziej ludzi niźli by żyli w luźnym związku.Przywołam tu za przykład umowę o pracę i pracę na czarno.Dla pracownika jest to zasadnicza różnica.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.