Mniej znaczy więcej

Jak ustawić granicę dziecięcego posiadania, tak by krzywdy dziecku nie zrobić, ale też nadmiarem rzeczy nie zatłuc wrażliwości.

Co prawda sezon prezentowo-świąteczny już za nami, ale może to dobry czas na podsumowania. Zacznijmy od pewnych obserwacji i wyliczanek. W pokoju dziecięcym poustawiajmy w jednym rządku wszystkie nowości, które pociecha otrzymała w ostatnim czasie. Od rodziców, wujków, ciotek oraz koleżanek czy kolegów podczas tzw. szkolnej wigilii. Jeśli równy rządek jest krótszy niż od kuchni do przedpokoju, nie jest źle. Jeśli prezentowy szlaczek wije się przez wszystkie pokoje, nie omijając toalety, mamy problem.

Ilość rzeczy, które posiadają współczesne dzieci, prowadzi wprost do dzikiego chaosu, pomieszanego z poczuciem, że „wszystko już mam i jeszcze więcej potrzebuję”. 10 niemal identycznych lalek, 15 modnych zestawów takiej lub owakiej zabawki. Nie mówiąc już o ciuchach, gadżetach „takich, co wszyscy mają” i innych przedmiotach, które nie tylko zagracają dziecięcy pokój, ale i umysł. Mniej rzeczy – znaczy więcej. Serio. W pewnym momencie, szczególnie gdy w domu dzieci więcej niż dwoje, odkrywa się tę zasadę z nową mocą.

Nie tylko dlatego, że ilość rzeczy skutecznie rujnuje dom. Raczej dlatego, że ilość rzeczy rujnuje relacje, fajne bycie razem i dobrą zabawę. Znajomy ojciec opowiadał, jak to kupił dziecku wypasione auto na urodziny. Takie sterowane, z tysiącem funkcji. Podczas tej samej uroczystości dziecko dostało też... samochodzik zrobiony na szydełku (da się!). Wypasione auto po godzinie zabawy zostało rzucone do kąta. Tam, gdzie miejsce innych porzuconych zabawek. Autko szydełkowe zostało ukochaną zabawką – a do tego przytulanką – na lata.

Jak się opanować? Jak ustawić granicę dziecięcego posiadania tak, by z jednej strony krzywdy dziecku nie zrobić, a z drugiej – by nadmiarem rzeczy nie zatłuc wrażliwości, nie pozbawić harmonii, nie zagrozić rozwojowi dziecięcej wyobraźni? Na to pytanie, każdy z nas, rodziców, musi sobie odpowiedzieć sam. Warto jednak obserwować dziecko. Jeśli, mimo góry zabawek i przedmiotów, sprawia wrażenie wiecznie znudzonego, jękliwego, kręcącego nosem na wszystko i wszystkich, wypadałoby zrobić porządek w dziecięcym pokoju. Może się okazać, że takie porządki przyniosą również dobry efekt w postaci większego dziecięcego spokoju, akceptacji innych i umiejętności zabawy. Mniej – znaczy więcej. W zabawie i życiu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    01.01.2015 10:34
    Gdyby mamusie nie oddzielały od siebie dzieci zabawkami, tylko brały je do udziału we wszystkich wykonywanych zajęciach, to nie miałyby problemu przez Panią opisanego.
    Wiem! Gorsze pod względem faszerowania dzieci zabawkami są babcie.
    Ja wszelki możliwy nadmiar zabawek po kryjomu likwidowałem.
  • Aga
    02.01.2015 12:17
    Najważniejsze, by od dziecka rodzice uczyli dzieci dzielić się z innymi tym co posiadają, aby zaszczepiali w ich sercach wrażliwość na los ludzi biednych, głodnych, uchodźców.
    Wrażliwość na los biednych dzieci można rozwijać przez zaangażowanie dzieci np. w Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci.

    Na pierwszym miejscu Dzieło stawia aspekt duchowy, czyli budowanie Królestwa Bożego na ziemi – w dzieciach i poprzez dzieci.


    Dzieci niosą duchową pomoc poprzez:


    Modlitwę


    Modlitwa jest nieustannym wspieraniem misji Kościoła. Przez modlitwę dzieci towarzyszą misjonarzom i wypraszają skuteczność głoszonego przez nich Bożego słowa.


    Wyrzeczenia


    Składanie Bogu duchowych ofiar – zwłaszcza ofiarowywanie z miłością cierpienia, które pojawia się w życiu dzieci – jest wielkim darem dla misji.


    Świadectwo życia


    Dzieci poprzez pogłębianie przyjaźni z Jezusem dają duchowe wsparcie misjom i misjonarzom.


    Dobre uczynki


    W intencji misji dzieci podejmują dobre uczynki służąc innym ludziom, a przez wzrastając w życzliwości i wrażliwości na potrzeby innych.


    POMOC MATERIALNA


    Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci jest „przedłużeniem rąk Ojca Świętego”. Za Jego pośrednictwem pomoc zebrana przez dzieci PDMD dociera do ich rówieśników, nawet tam – a często szczególnie tam – gdzie żadna inna pomoc nie dochodzi.


    Ofiary składane przez dzieci przybierają różną formę:


    regularnie składają swój „grosik”, jako owoc własnych wyrzeczeń;
    dzielą się częścią tego, co otrzymują z okazji I Komunii Świętej, składając
    okolicznościowe koperty w misyjnym dniu Białego Tygodnia;
    zbierają ofiary od dorosłych, np. przy okazji kolędowania misyjnego;
    podejmują własne inicjatywy i realizują różne pomysły z myślą o misjach – np. loterie, kiermasze, sprzedaż lampionów, baranków wielkanocnych, palm itp.

    http://www.missio.org.pl/pontyfikat/
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.