W deklu i z bandą

Studenckie korporacje. Jest ich w Polsce około dwudziestu. Niewiele w porównaniu z tym, co było przed wojną. Jednak trend na ich odradzanie się jest coraz silniejszy.

Sprawdzeni

Żaden ze smyków do Astrei nie wstąpił sam. – Do nas nie można się zapisać. Najczęściej osobę, którą chcemy do korporacji zaprosić, znamy – wyjaśnia Bartosz Czajka. Wyróżniony student przychodzi więc na kilka spotkań, po których dostaje propozycję wstąpienia. Musi jednak najpierw napisać odręcznie podanie o przyjęcie wraz z życiorysem, które rozpatrzy konwent złożony z pełnoprawnych członków. Później musi przejść rozmowę kwalifikacyjną. – Nie chcemy być organizacją masową – tłumaczy Michał Kopański. – Nie chodzi o to, by przyjść, podpisać deklarację, a potem się nie angażować – dodaje. Gdy smyk już w korporacji nieco okrzepnie, czeka na niego egzamin barwiarski. By mógł stać się komilitonem, i na deklu i bandzie oprócz seledynu nosić jeszcze granat i srebro (tradycyjne barwy Astrei), musi przed konwentem odpowiedzieć na kilka pytań zarówno z historii korporacji, savoir vivre’u korporacyjnego, jak i kodeksu honorowego, który dla korporantów jest bardzo ważny. – Korporacja to rozwój, dobre towarzystwo i przede wszystkim przyjaźń – mówi smyk Maciej Zarosiński. – W Polsce na studiach nie ma takich ruchów, w których młody człowiek mógłby się rozwijać pod kątem służby ojczyźnie, a korporacje wypełniają tę lukę – dodaje. Członkowie Astrei mają dużo szczęścia, bo w kulowskim muzeum znajduje się wiele przedwojennych pamiątek związanych z działalnością korporacji. – Inne korporacje nie mogą na przykład poszczycić się posiadaniem sztandaru – mówi Michał Dworski. Dziś, wzorem poprzedników, korporanci z Astrei bardzo prężnie angażują się w działalność charytatywną, kontynuując m.in. tradycyjną akcję Wieczór Choinek, czy też w działania patriotyczne, uczestnicząc tak jak ostatnio w kweście na ekshumację i identyfikację żołnierzy wyklętych. 

Polskie Korporacje Akademickie

Zarówno te przedwojenne, jak i współcześnie reaktywowane wywodzą się od Filomatów i Filaretów. W pierwszych latach powstawały za granicą. W Polsce dopiero w roku 1920 r. w Poznaniu utworzono Korporację Magna Polonia. Rok później jesienią powstał Związek Polskich Korporacji Akademickich. Od początku nawoływały do umiłowania wolności i tradycji narodowych. Przez wiele lat funkcjonowania wychowały zagorzałych patriotów oraz wybitnych ludzi kultury i nauki. Członkami zwyczajnymi albo honorowymi korporacji byli m.in. Józef Piłsudski, Roman Dmowski czy Ignacy Paderewski.

Patriotyzm, czyli...

Bartosz Czajka

– Patriotyzm w myśleniu korporacyjnym to oprócz czynnego uczestniczenia w świętach narodowych przede wszystkim praca nad sobą. Celem korporacji jest wychowanie obywatela zdolnego, jak mamy napisane w statucie, „do usilnej i twórczej pracy dla wielkości i potęgi Rzeczypospolitej”. Dla mnie, jak i dla każdego korporanta, ważna jest znajomość historii narodowej, bo jeśli zna się historię, to lepiej rozumie się to, co teraz dzieje się na świecie. Michał Kopański – Staram się być dobrym człowiekiem, zachowując podstawowe wartości etyczne i religijne. Działalność w korporacji nie jest tylko i wyłącznie zabawą. Staram się budować rzeczpospolitą akademicką. Robię to w dobrej wierze, że tym samym przysługuję się ojczyźnie. Ludzie bardzo łatwo zapominają że patriotyzm to nie tylko walka i działanie społeczne. Czasami wystarczy pomyśleć o tym, żeby mnie i mojej rodzinie żyło się dobrze, co oznacza, że będę dbał o to, co wokół mnie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama