Ludzie z pustego miejsca


Puste miejsca przy wigilijnym stole wcale nie są smutne. Są pełne miłości i nadziei.

Beata Rybotycka śpiewała o pustych miejscach przy stole: „Daj nam wiarę, że to ma sens,/ Że nie trzeba żałować przyjaciół./ Że gdziekolwiek są, dobrze im jest,/ Bo są z nami, choć w innej postaci”. Jakoś tak smutno śpiewała. Tak naprawdę puste miejsca wcale smutne nie są. Są pełne miłości i nadziei. Puste miejsce przy stole. Dla niespodziewanego gościa? Dla kogoś z rodziny, kto nie mógł dojechać? Dla tych, którzy odeszli? Oczywiście, również. Ale nie tylko. Puste miejsce przy stole jest dla wszystkich ludzi „z pustego miejsca”. Z „pustego miejsca” w sercu, które… zapełnili. Z „pustego miejsca” na dzielność, której akurat brakuje. A „przypadkowi” ludzie, podają rękę, prowadzą i pozwalają na oddech. Spokojniejszy. Pojawiają się nagle i wtedy, gdy są potrzebni. Ludzie z pustego miejsca. Przy stole, w życiu, w sytuacjach trudnych. Skąd się biorą? Pewnie są wysłannikami od dobrego Pana, który chce pocieszyć i dać nadzieję. A chociaż czasem później znikną tak szybko, jak się pojawili, pamięta się o nich. Bo byli ważni. Są ważni. Człowiek z pustego miejsca pewnie nawet często nie wie, że jest tak potrzebny. Być może nie orientuje się, że ma wielką misję do spełnienia, a w dodatku subtelnie ją spełnia. Robi swoje, mówi, co uważa. Jest. A swoją bliskością pomaga opanować lęk, niepewność i ból. A chociaż nie jest w stanie bólu zniszczyć – spojrzeniem, uściśnięciem ręki, zwykłym „trzymaj się”, neutralizuje skutki. Wspiera i działa jak najlepszy kompres z ludzkiego współczucia, wsparcia, obecności. Czasem pewnie sami bywaliśmy takimi „ludźmi z pustego miejsca”. Czy mieliśmy tego świadomość? Niekoniecznie. Zresztą zdawanie sobie sprawy z własnej roli nie jest potrzebne. Pewnie dopiero wtedy, gdy nam samym potrzebny jest konkretny człowiek, pomagający w konkretnej sytuacji, doceniamy relacje, ciepły uśmiech, spokój i wsparcie. Być może nawet dobro od osoby, która dotąd była nam nieznana. Człowiek z „pustego miejsca” często nie siedzi z nami przy wigilijnym stole. Jest skromny, jest daleko. Nie musi siedzieć. Przecież miejsce dla niego jest. W sercu i obok. Biały obrus też często nie dla niego. I kolędy nie usłyszy, choć życzenia z głębi serca otrzyma. Może za czas jakiś, może na przyszłe Boże Narodzenie usiądzie jednak z nami przy stole. Wtedy puste miejsce zajmie ktoś zupełnie już inny. I my zajmiemy inne puste miejsce.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.