Custun z Ugandy uczy się coraz lepiej

Kiedyś otrzymywali od niego rysunki. Teraz długie listy napisane w języku angielskim.

Custun Mwenda mieszka w Ugandzie. 9 lat temu chłopca adoptowali państwo Iwona i Andrzej – małżeństwo z parafii św. Jerzego w Elblągu. Maluch miał wtedy trzy latka. Nigdy się nie spotkali. Małżeństwo z Elbląga podjęło adopcję na odległość.

– Przyszła do mnie koleżanka i mówi: „Iwona! Chodź, weźmiemy jedno dziecko na pół”. Pytam: „Jak to na pół?”. Adopcja na odległość na pół? – dziwiła się pani Iwona. Odpowiedziała, że albo weźmie jedno dziecko, albo wcale. Ze spółkami bywa różnie.

Z mężem zdecydowali się na adopcję Custuna. O chłopcu dowiedzieli się dzięki s. Dariannie ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek. Wspomniana znajoma adoptowała dziewczynkę.

Dzięki pomocy z Polski, Custun ma dużo większe szanse na lepsze wykształcenie. Uczy się, rozwija. Jeszcze kilka lat temu pani Iwona otrzymywała od niego listy w formie rysunków. Teraz są to długie opowiadania napisane w języku angielskim. Otrzymują również stopnie chłopca – uczy się dobrze. Ma bardzo ładny charakter pisma.

Rodzina, która decyduje się na adopcję dziecka z Afryki, raz w roku wpłaca na jego rzecz 600 zł. Wpłaty dokonywane są na przełomie września i października. Pieniędzmi dysponują siostry misjonarki.

Kiedyś pani Iwona powiedziała o adopcji znajomym. Usłyszała, że u nas też jest masa biednych, głodnych dzieci, którym należałoby pomóc. Od tamtej pory już o adopcji nie opowiada. Wie, że nie przekona znajomych, że ubogim polskim dzieciom jest o niebo lepiej niż afrykańskim. W Polsce jest wiele instytucji i organizacji, które im pomagają. Dzieci w Afryce mają mniej szczęścia. Usłyszała także, że 600 zł rocznie to dużo. Ona tak nie sądzi. Gdy robi zakupy, wydaje 2 lub 5 zł mniej, niż planowała. Drobne wrzuca do skarbonki. Do października uzbiera potrzebną sumę.

– Warto pomagać Afrykanom tam, gdzie mieszkają. Pomocy można udzielać samodzielnie lub grupowo – przekonuje pani Iwona i tłumaczy, że dzieci z Afryki powinny rozwijać się w swoim kraju. Jeśli ktoś zabiegałby o ich przyjazd tutaj, naraziłby je na zderzenie z obcą dla nich kulturą. Jeśli przyjechałyby nawet do najbardziej przyjaznego kraju, zawsze będą w nim obcy.

Podjęcie adopcji na odległość, podobnie jak duchowej adopcji, małżeństwo z Elbląga proponuje parom, które nie mają własnych dzieci. Z pewnością chciałyby pomóc jakiemuś dziecku, a ta forma jest sprawdzona i skuteczna. Czy pani Iwona chciałaby poznać Custuna? Myśli o tym. Do Ugandy raczej nie planuje jechać, ale przecież on… jest młody i świat stoi przed nim otworem.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama