(Nie)możliwa miłość

W Bożych planach było i to, że Maryja, dziewica i matka Syna Bożego, ma być poślubiona Józefowi. Jak tę miłość przeżywał Józef? Poniżej próba rekonstrukcji.

Wybierałem dwa razy

Wybierałem ją dwa razy jako żonę. Pierwszy raz tak jak wszyscy młodzi. Zgodnie ze zwyczajem prosiłem jej ojca o rękę córki. Zgodził się, znał mnie. Na odchodne powiedział mi tajemniczo, że sama miłość do Miriam nie wystarczy, że może nam się udać tylko wtedy, gdy bardziej niż ją będę kochał Boga. Dziś wiem, że to było proroctwo, które powtórzę wszystkim narzeczonym.

Wszystko potoczyło się tak inaczej. W każdym małżeństwie rzeczy toczą się inaczej, niż planujemy. Kiedy zauważyłem, że Miriam nosi pod sercem dziecko, poczułem, że ziemia usuwa mi się spod nóg. Kto jest ojcem? Musiało się stać coś strasznego, to była pierwsza myśl. Tymczasem z niej emanował jakiś nieziemski spokój. Ale to tylko potęgowało moje zamieszanie. Nie chciałem jej skrzywdzić, nie podejrzewałem ani przez moment o coś złego, ale nie rozumiałem. A ona prosiła łagodnie, bym zaufał, że wszystko się wyjaśni, że Bóg ma swój plan, że jest blisko, że nas nie zostawi, że znajdziemy drogę.

Postanowiłem odejść. Wtedy Pan Bóg rzucił mi koło ratunkowe. „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Gdy to do mnie dotarło, powiedziałem „Amen”. Wybrałem i ją, i Boga na nowo. Na zawsze. To nocne proroctwo stało się moją Ewangelią, moją skałą, moim drogowskazem, światłem w ciemności. Tego już się trzymałem do końca moich dni. Nie tylko Syn począł się z Ducha Świętego. Moja decyzja, moje trwanie przy Maryi, moja miłość – to wszystko też zrodziło się na nowo z Ducha Świętego.

Należymy do Niego

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie jakiemuś małżonkowi myśl, by odejść, wołajcie mnie na pomoc. Podpowiem, zwłaszcza mężczyznom, co trzeba. Nie znamy nigdy całej prawdy. Nie rozumiemy do końca drugiej strony. Zapatrzeni w siebie gubimy się w domysłach, podejrzeniach. Nasz egoizm, pożądanie, zazdrość, pycha zaciemniają obraz. Sami nigdy nie widzimy wspólnych małżeńskich spraw jasno. A co najgorsze, zapominamy o tej trzeciej stronie, o Bogu. A On nam sprzyja.

Zrozumiałem, że Pan Bóg szanuje naszą decyzję o małżeństwie. Ma wprawdzie swoje wielkie plany, ale niczego nie chce w nas niszczyć, niczego nam odbierać. Szanuje nasze małe plany. Czy nie jest cudowne to, że Jego Syn miał przyjść do nas przez normalny ludzki dom? Kryje się tu niezwykła prawda: małżeństwo i rodzina to wielka sprawa dla Boga! Tak było od początku, ale wciąż zapominamy o tym. Jak to było w raju? Adam i Ewa, obdarowani sobą nawzajem, ich miłość od początku miała być znakiem miłości Boga. Zanim pojawiły się chrzest czy Eucharystia, było już... małżeństwo, jako święty znak, w którym błyszczy szekina, Boża chwała!

Czy odnalazłem spełnienie jako mąż u boku małżonki i jako ojciec Jezusa? Kiedy się żyje pod jednym dachem z Bogiem i ukochaną kobietą, to czy mogło być mi źle? Czy jest możliwe większe szczęście? Jasne, że bywały trudne chwile. Jak w każdej rodzinie. Męcząca wędrówka do Betlejem, w gospodach nie chcą nas przyjąć. Bóg się rodzi, a ja nie potrafię znaleźć godnego miejsca, by mógł przyjśc na świat. Głód, smród i ubóstwo. Czułem, że zawiodłem. A potem ucieczka przed Herodem, emigracja do Egiptu. Budowa naszego skromnego domu w Nazarecie. No i dwunastolatek, jak to nastolatki, zagubiony w Jerozolimie . W ciągu tych lat w Nazarecie dominowała proza życia, żadnych cudowności. Patrząc na rosnącego Jezusa, nieraz wydawało mi się, że Jego pochodzenie to tylko sen. Jedynie w oczach Miriam widziałem wciąż niebo. Czułem, że ona należy bardziej do Boga niż do mnie. Wszyscy bowiem należymy bardziej do Boga niż do kogokolwiek innego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg