Poszukiwacze korzeni

O wychowywaniu dzieci i czerpaniu mądrości od starszych mówi Ewa Marzena Wolf, autorka projektu Moje Góralskie Korzenie.

Anna Leszczyńska-Rożek: Jak narodził się pomysł na projekt?

Ewa Wolf: W pewnym momencie zauważyłam, że zamiast dążyć do posiadania coraz większych dóbr materialnych, lepiej żyć prościej, zwolnić tempo i poświęcać więcej czasu rodzinie. Każda, nawet najbardziej atrakcyjna zabawka przegrywa z czasem spędzanym z najbliższymi. Wpadłam na to, obserwując dzieci w miastach i na wsiach, które są dzisiaj sypialniami pracujących w mieście. Ludzie starsi w takich społecznościach czują się albo samotni, albo niepotrzebni. Wydaje im się, że zostając w tyle za idącą do przodu elektroniką, nie mają nic ciekawego do zaoferowania swoim wnukom. Tymczasem to skarbnice wiedzy i pięknych historii. Co najlepsze, ta wiedza jest ponadczasowa i bardzo nam dzisiaj potrzebna. Można z niej czerpać bez końca.

Postanowiłaś to ocalić?

Tak. Zaczęłam od poszukiwań osób już wiekowych, które pamiętają jeszcze dawne dziecięce zabawy, piosenki, wyliczanki i wierszyki. Podczas wywiadów przekazały mi dużo większą wiedzę niż ta, której się spodziewałam. Fascynujące historie z codziennego życia, czasem bardzo trudnego i surowego. Każda spotkana osoba dzieliła się ze mną opowieściami z dziecięcą wprost radością. To było niezwykłe. Zobaczyłam w tych naznaczonych zmarszczkami twarzach spokój i radość. Zgodę na przemijanie i to, co ich czeka.

W jaki sposób to utrwaliłaś?

Przede wszystkim nagrywałam nasze rozmowy. Na filmikach można zobaczyć i usłyszeć wszystko to, co czasem trudno opisać na papierze. Ponadto robiłam tym ludziom zdjęcia. To zbiór niesamowitych portretów. Zatrzymane w kadrze chwile. W tym samym czasie odbywały się warsztaty dla dzieci i seniorów.

Na czym one polegały?

Był to cykl spotkań dzieci, rodziców i osób starszych. Zajęcia w plenerze, na sali gimnastycznej, taniec, śpiew i wspólne spędzanie czasu. Odbywały się cyklicznie raz w tygodniu. Nazwałam je spotkaniami poszukiwaczy góralskich korzeni. Chodziło w nich o to, aby pokazać dzieciom, ile ciekawych rzeczy można dowiedzieć się w okolicznych lasach i na polach, jaką radość przynosi przebywanie na powietrzu, zabawa patykami, taplanie się w błocie czy chodzenie boso, spontaniczny ruch i improwizacja w zabawie. Przy okazji dzieci mogły zdobywać konkretną wiedzę o roślinach, zwierzętach, uprawie ziemi i historii miejsc, które odwiedzały. Dzięki spotkaniom z ciekawymi ludźmi mogły usłyszeć niezwykłe historie, nauczyć się tańców i piosenek z tego regionu. Poznawały nieznane wcześniej rodzime instrumenty. Były też zabawy pokazywane przez babcie i dziadków. Dzięki nim powstała przestrzeń dla najmłodszych i najstarszych. To dla mnie bardzo ważne, bo lubię pracować z jednymi i drugimi. Był też czas na odpoczynek i relaks, delektowanie się ciszą na łące i śpiewem ptaków w lesie. Dzieci odkryły, że w naturze znajdą wszystko, co jest im potrzebne do dobrej zabawy. Zresztą większość z nich do dziś wspomina te zabawy i za nimi tęskni.

Będzie ciąg dalszy?

Bardzo bym chciała. Ten w sumie dość krótki czas pokazał, jak ważny jest dzisiaj dla dzieci otaczający je świat. Nie tylko ten wirtualny, ale też ten prawdziwy, którego można dotknąć, powąchać i spróbować. Powrót do natury, uszanowanie przyrody, ale i kontakt ze starszymi. Niezależnie od kontynuacji tego projektu chcę dalej zbierać historie od ludzi, którzy z racji wieku odchodzą. To wszystko, co uda mi się zebrać, chciałabym zostawić moim dzieciom. Napisać dla nich pamiętnik z tych stron, gdzie dorastają.

Jak wyglądał Twój powrót do korzeni?

Moi dziadkowie i rodzice pochodzą z tych terenów. Ja też wychowywałam się w górach, choć nie z tej strony Skrzycznego, po której teraz mieszkam. Potem kierunek studiów i aktywność zawodowa w jakimś stopniu od zawsze były związane z tematami skupionymi wokół dawnego życia góralskich rodzin. W końcu osiedliliśmy się w miejscu, gdzie żył mój prapradziadek. Udało mi się nawet odnaleźć miejsce, gdzie mieszkał. To odkrycie jeszcze bardziej zmobilizowało mnie do zbierania informacji, jak dawniej ludzie żyli na tych terenach, jakie były porządki, zwyczaje, gwara. Paradoksalnie, mimo że pochodzę z gór, dla tutejszych rdzennych mieszkańców jestem ciągle przystacem, czyli kimś z zewnątrz. Wierzę, że dzięki swojej pracy stopniowo uda mi się zdobyć zaufanie tych ludzi i otwierać ich jak stare, mądre księgi. •

Ewa Marzena Wolf

jest kulturoznawcą, fotografem i tancerką. Dzięki stypendium ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zrealizowała projekt Moje Góralskie Korzenie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.