Jesteśmy Jego kaprysem

Po co Bogu człowiek? Miał za mało zmartwień z różnorodnymi przedstawicielami fauny i flory? Musiał sobie zafundować kilka miliardów dodatkowych „problemów” głośno wyrażających swoją niezgodę na rzeczywistość, tupiących nogami, krytykujących i załatwiających pobożne interesy?

– Z teologicznego punktu widzenia to chyba jest tak: Bóg nie potrzebuje Adama Szewczyka. To Adam Szewczyk potrzebuje Boga – opowiada gitarzysta i kompozytor. – Ale jak w orędziu paschalnym śpiewam: „O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”, to czuję się wyróżniony. Zabrzmi przewrotnie: Bóg chyba jednak potrzebuje człowieka. Ktoś Go przecież musiał zabić. Człowiek pomógł Bogu jak nikt we wszechświecie objawić nieskończoną potęgę Jego kochania. Wina wielka. Ale miłość jeszcze większa.

Lubi się podroczyć

– Pamiętasz, którego dnia Bóg stworzył człowieka? – zapytał mnie Andrzej Sionek, ewangelizator. – Szóstego! A co robił dnia następnego? Odpoczął. Bóg stworzył człowieka po to, by miał z kim odpocząć.

– Pan Bóg lubi, jak się Mu naprzykrzamy? – zapytałem o. Michała Zioło, trapistę. – Kocha to! Mam wrażenie, że stworzył człowieka po to, by sobie z nim pogadać, podroczyć się. „Tato, pojedziemy na wycieczkę na weekend?” „Przecież mówiłem ci ze sto razy, że tak!” „Na pewno?” A On wchodzi z nami w tę dysputę. Wie, że dziecko prowokuje, wydziera się po to, by tatę zatrzymać przy sobie.

Nie musiał nas stwarzać, bo jest wspólnotą! – Niespodzianką w oryginale pierwszej księgi Biblii jest to, jak przedstawia się sam Bóg – wyjaśnia Maja Miduch, judaistka. – Tekst hebrajski nazywa go Elohim. Przekłady tłumaczą „Bóg”. I mają rację. Patrząc jednak z perspektywy gramatycznej, mamy tu rzeczownik w liczbie... mnogiej! Jak to? Więc nie „Bóg” tylko „Bogowie”? Oczywiście, że Jeden Bóg. Jedyny, o czym może świadczyć choćby występujący w liczbie pojedynczej czasownik bara: „stworzył”. Pamiętam rozmowę z pewnym rabinem, który rozpoznał w Jezusie obiecanego Mesjasza. „Widzisz – powiedział – znałem to tyle lat na pamięć. I nic! A On krzyczał już od pierwszego zdania: Jestem jeden, ale jest Nas trzech!”. Bóg jest wspólnotą kochających się osób.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • sp
    17.06.2019 11:08
    Nasze istnienie powoduje, że objawia się niebu i ziemi przeobfity nadmiar Bożego Miłosierdzia.
  • Y?
    17.06.2019 11:55
    Nie jesteśmy kaprysem, jesteśmy koniecznością.
  • tomaszz
    18.06.2019 12:58
    Cały tekst jest dobry. Tylko to że jesteśmy kaprysem jest nietrafne. Bo nie jesteśmy kaprysem. Bo kaprys jest czymś co może próbuje zapełnić pewną pustkę, może wynika z próżnego braku zainteresowania czymś wartościowym, ale nie zaspokaja pragnienia spowodowanego tą pustką. Bo pustka jest brakiem czegoś, ale nie tego co poprzez kaprys sobie serwujemy. Kaprys może być wypełnieniem pustki czym kolwiek, czymś co nie magłębszej wartości. A pragnienie jest czymś co wynika z barku czegoś konkretnego, a nie "czego kolwiek".
    I patrząc na czlowieka, który stał się dojrzały, spotkał odpowiednią osobę, połączył się z nią w związku, stał się bytem, dziełem Boga doskonałym (zanim został zepsuty grzechem), można poznawać Boga, króry w jedności trzech Osób jest bytem doskonałym, skończonym i samowystarczalnym. Ale ta radość, która jest w tym dopełnionym człowieku i w trójjedynym Bogu, popycha do czegoś więcej, do pomnażania radości przez stwarzanie nowych osób. I Bóg zechciał się z człowiekiem podzielić tą radością, dając człowiekowi możliwość współudziału w tworzeniu nowych osób, nowych obywateli Jego Królestwa.
    To nie kaprys, że człowiek spełniony w małrzeństwie pragnie rodzić dzieci. I to nie kaprys, że Bóg w Trójcy jedyny zapragnął dawać nowe życia. To natura miłości, Boga. Dawać, mnożyć, rozdzielać i mieć z tego radość.
  • Maryja!
    24.06.2019 19:32
    W pierwszej kolejności należy pamiętać że Bóg nie jest sprawcą grzechu. Grzech pierworodny zmywany przez chrzest jest powiązany z naturą ludzką i wolnym jej wyborem. Natomiast grzech uczynkowy jest grzechem samodzielnym każdego z osobna. Co ciekawe grzech pierworodny także jest uważany za grzech przypisany ludzkiej naturze, ale w sensie pierwotnym, a więc przyjmowanym z momentem poczęcia. Człowiek jest kaprysem Boga, ponieważ Bóg mógłby stworzyć cokolwiek nadać mu duszę i wymyślić sposób zbawienia wolnej woli tej istoty. Ludzie są umiłowani przez Boga ze względu na Jego naturę, ale w pierwszej kolejności umilowana jest NMP z racji niepokalanego poczęcia. Każdy człowiek ma prawo wybierać między Bogiem a światem. To wolna wola gwarantuje że człowiek nie jest kukielka w rękach Boga i predestynacja i determinizm nie mają miejsca. Człowiek jest częścią tego świata, ale wierzący żyjący zgodnie z przykazaniami pochodzą z innego świata. Każda walka duchowa opiera się na tej prawdzie. Gdyby ludzie byli marionetkami każdy pelnilby wolę Boga z przymusu a nie samoswiadomosci, a Bóg musiałby być tyranem a nie kochającym ojcem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.