Jesteśmy Jego kaprysem

Po co Bogu człowiek? Miał za mało zmartwień z różnorodnymi przedstawicielami fauny i flory? Musiał sobie zafundować kilka miliardów dodatkowych „problemów” głośno wyrażających swoją niezgodę na rzeczywistość, tupiących nogami, krytykujących i załatwiających pobożne interesy?

Dał nam ziemię, byśmy czynili ją sobie poddaną, a my, jak mamy to w zwyczaju, poczuliśmy się panami sytuacji. Stworzenie zapomniało o Stwórcy. Liczył się z tym. Na tym polegało szaleństwo Jego miłości i dar wolnej woli, który dostaliśmy w prezencie.

Nie jesteśmy panami świata, choć rościmy sobie do tego pretensje. Sprawa jest poważna, bo zahacza nie tylko o zamienianie planety w wysypisko śmieci, laboratoryjne eksperymenty genetyczne, manipulowanie płcią, ale i decydowanie o tym, kto może się urodzić i kiedy ma umrzeć. Wystarczy zerknąć na porażające statystyki eutanazji w Holandii…

„Bóg może nie mieć znaczenia dla człowieka, ale człowiek ma wielkie znaczenie dla Boga” – nikt nie potrafił oddać tej prawdy tak precyzyjnie jak teolog i filozof Abraham Joshua Heschel. – Człowiek może być bestią, ale może być także spełnieniem wizji Boga. Oto jesteśmy tu, stworzeni na obraz Boga, mając do dyspozycji cząstkę Jego mocy. Pobożny człowiek nie uważa, że życie mu się należy. Na świecie jest coś, co Biblia uważa za symbol Boga. Nie jest to świątynia ani drzewo, nie jest to posąg ani gwiazda. Symbolem Boga jest… człowiek. Każdy! Bo każdy stworzony jest na Jego obraz i podobieństwo. Ludzkie życie jest święte. Świętość tego życia nie jest dokonaniem człowieka. Jest darem. Człowieka należy traktować z poważaniem należnym obrazowi przedstawiającemu Króla królów. – Niezależnie od wszelkich pozorów, każdy jest niezmiernym sacrum i zasługuje na naszą miłość i poświęcenie – wyjaśnia papież Franciszek w „Evangelii gaudium”.

– Ojców Kościoła najbardziej zaskakiwało to, że Bóg nie zarezerwował możliwości bycia Jego obrazem jedynie dla świętych i mistyków – opowiada filozof Rafał Tichy. – Każdy, bez względu na to, co robi, nosi w sobie odciśnięte piętno łączące go z Absolutem. Człowiek nie jest „jakby podobny” Bogu dzięki wyjątkowym cechom swojego umysłu. Najgłębszym sensem jego natury jest być obrazem Boga. Człowiek stworzony na „obraz Boga” nie jest więc już tylko człowiekiem. Jego natura, w tajemniczy sposób włączona w tajemnicę natury Bożej, z samej swej istoty wykracza poza siebie. Jest otwarta na Nieskończoność.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • sp
    17.06.2019 11:08
    Nasze istnienie powoduje, że objawia się niebu i ziemi przeobfity nadmiar Bożego Miłosierdzia.
  • Y?
    17.06.2019 11:55
    Nie jesteśmy kaprysem, jesteśmy koniecznością.
  • tomaszz
    18.06.2019 12:58
    Cały tekst jest dobry. Tylko to że jesteśmy kaprysem jest nietrafne. Bo nie jesteśmy kaprysem. Bo kaprys jest czymś co może próbuje zapełnić pewną pustkę, może wynika z próżnego braku zainteresowania czymś wartościowym, ale nie zaspokaja pragnienia spowodowanego tą pustką. Bo pustka jest brakiem czegoś, ale nie tego co poprzez kaprys sobie serwujemy. Kaprys może być wypełnieniem pustki czym kolwiek, czymś co nie magłębszej wartości. A pragnienie jest czymś co wynika z barku czegoś konkretnego, a nie "czego kolwiek".
    I patrząc na czlowieka, który stał się dojrzały, spotkał odpowiednią osobę, połączył się z nią w związku, stał się bytem, dziełem Boga doskonałym (zanim został zepsuty grzechem), można poznawać Boga, króry w jedności trzech Osób jest bytem doskonałym, skończonym i samowystarczalnym. Ale ta radość, która jest w tym dopełnionym człowieku i w trójjedynym Bogu, popycha do czegoś więcej, do pomnażania radości przez stwarzanie nowych osób. I Bóg zechciał się z człowiekiem podzielić tą radością, dając człowiekowi możliwość współudziału w tworzeniu nowych osób, nowych obywateli Jego Królestwa.
    To nie kaprys, że człowiek spełniony w małrzeństwie pragnie rodzić dzieci. I to nie kaprys, że Bóg w Trójcy jedyny zapragnął dawać nowe życia. To natura miłości, Boga. Dawać, mnożyć, rozdzielać i mieć z tego radość.
  • Maryja!
    24.06.2019 19:32
    W pierwszej kolejności należy pamiętać że Bóg nie jest sprawcą grzechu. Grzech pierworodny zmywany przez chrzest jest powiązany z naturą ludzką i wolnym jej wyborem. Natomiast grzech uczynkowy jest grzechem samodzielnym każdego z osobna. Co ciekawe grzech pierworodny także jest uważany za grzech przypisany ludzkiej naturze, ale w sensie pierwotnym, a więc przyjmowanym z momentem poczęcia. Człowiek jest kaprysem Boga, ponieważ Bóg mógłby stworzyć cokolwiek nadać mu duszę i wymyślić sposób zbawienia wolnej woli tej istoty. Ludzie są umiłowani przez Boga ze względu na Jego naturę, ale w pierwszej kolejności umilowana jest NMP z racji niepokalanego poczęcia. Każdy człowiek ma prawo wybierać między Bogiem a światem. To wolna wola gwarantuje że człowiek nie jest kukielka w rękach Boga i predestynacja i determinizm nie mają miejsca. Człowiek jest częścią tego świata, ale wierzący żyjący zgodnie z przykazaniami pochodzą z innego świata. Każda walka duchowa opiera się na tej prawdzie. Gdyby ludzie byli marionetkami każdy pelnilby wolę Boga z przymusu a nie samoswiadomosci, a Bóg musiałby być tyranem a nie kochającym ojcem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.