Jesteśmy Jego kaprysem

Po co Bogu człowiek? Miał za mało zmartwień z różnorodnymi przedstawicielami fauny i flory? Musiał sobie zafundować kilka miliardów dodatkowych „problemów” głośno wyrażających swoją niezgodę na rzeczywistość, tupiących nogami, krytykujących i załatwiających pobożne interesy?

No i pięknie!

Trójca Święta istnieje w doskonałej tętniącej życiem relacji. Bóg stworzył nas, byśmy mogli żyć z Nim. I w Nim. – Jest takie mądre greckie słowo synkatabasis, które oznacza, że Pan Bóg się zniża – opowiadał o. Joachim Badeni. – Zawsze to robił, od chwili gdy stworzył człowieka, ale dzisiaj zniża się szczególnie, gdyż chce, żeby ludzie modlili się bezpośrednio do Niego. Jestem tego absolutnie pewien. Bóg chce, żeby każdy człowiek do Niego przemawiał. Wprost, bezpośrednio, własnymi słowami.

– On jest wielkim artystą. Wszystko, co stworzył, jest piękne – wyjaśnia Johannes Hartl, teolog z Domu Modlitwy w Augsburgu. – Łatwo to udowodnić. Jeśli napotykamy coś brzydkiego, to prawdopodobnie zostało to stworzone ręką ludzką. Wszystko w naturze nosi w sobie jedyną w swoim rodzaju boską pieczęć: piękno. Tylko człowiek jest jedynym stworzeniem zdolnym odkryć i rozpoznać to piękno. Nie spotkamy zwierzęcia, które będzie stało urzeczone majestatem krwistoczerwonego słońca znikającego za morskim horyzontem. Żadne zwierzę nie zbiera muszli tak po prostu, bo leżą. Człowiek został stworzony przez Boga piękna i Bóg obdarzył go wrażliwością na to piękno. A piękno chce być oglądane i opiewane. Nazwać piękno pięknem to akt wypełnienia wielkiej prawdy! Jesteś stworzony dla Boga. Nasze życie wypełnia się wtedy, kiedy „marnujemy” dla Niego czas, nie pytając o cel. Modlitwa to nic innego jak styl życia przepełniony wdzięcznością. Ostatecznie wszystko jest darem: każda minuta mojego życia, każda cząsteczka tlenu, którą oddycham – to wszystko stworzył Bóg. Istotą prawdziwego bogactwa jest umieć znajdować odpocznienie w istnieniu, przyjmować je i z wdzięcznością zgadzać się na nie. Na tym polega bogactwo życia.

Gdy zaproponowałem na kolegium redakcyjnym ten temat, prowadząca numer Wiesia rzuciła: „Ooo, wreszcie jakiś tekst podnoszący na duchu”. Miała rację. Mnie podniósł. Wyniosło mnie… uniżenie Najwyższego. Za Heschelem mogę wołać zachwycony: „Jesteś o wiele bardziej spokrewniony z Bogiem, niż przypuszczasz”.•

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • sp
    17.06.2019 11:08
    Nasze istnienie powoduje, że objawia się niebu i ziemi przeobfity nadmiar Bożego Miłosierdzia.
  • Y?
    17.06.2019 11:55
    Nie jesteśmy kaprysem, jesteśmy koniecznością.
  • tomaszz
    18.06.2019 12:58
    Cały tekst jest dobry. Tylko to że jesteśmy kaprysem jest nietrafne. Bo nie jesteśmy kaprysem. Bo kaprys jest czymś co może próbuje zapełnić pewną pustkę, może wynika z próżnego braku zainteresowania czymś wartościowym, ale nie zaspokaja pragnienia spowodowanego tą pustką. Bo pustka jest brakiem czegoś, ale nie tego co poprzez kaprys sobie serwujemy. Kaprys może być wypełnieniem pustki czym kolwiek, czymś co nie magłębszej wartości. A pragnienie jest czymś co wynika z barku czegoś konkretnego, a nie "czego kolwiek".
    I patrząc na czlowieka, który stał się dojrzały, spotkał odpowiednią osobę, połączył się z nią w związku, stał się bytem, dziełem Boga doskonałym (zanim został zepsuty grzechem), można poznawać Boga, króry w jedności trzech Osób jest bytem doskonałym, skończonym i samowystarczalnym. Ale ta radość, która jest w tym dopełnionym człowieku i w trójjedynym Bogu, popycha do czegoś więcej, do pomnażania radości przez stwarzanie nowych osób. I Bóg zechciał się z człowiekiem podzielić tą radością, dając człowiekowi możliwość współudziału w tworzeniu nowych osób, nowych obywateli Jego Królestwa.
    To nie kaprys, że człowiek spełniony w małrzeństwie pragnie rodzić dzieci. I to nie kaprys, że Bóg w Trójcy jedyny zapragnął dawać nowe życia. To natura miłości, Boga. Dawać, mnożyć, rozdzielać i mieć z tego radość.
  • Maryja!
    24.06.2019 19:32
    W pierwszej kolejności należy pamiętać że Bóg nie jest sprawcą grzechu. Grzech pierworodny zmywany przez chrzest jest powiązany z naturą ludzką i wolnym jej wyborem. Natomiast grzech uczynkowy jest grzechem samodzielnym każdego z osobna. Co ciekawe grzech pierworodny także jest uważany za grzech przypisany ludzkiej naturze, ale w sensie pierwotnym, a więc przyjmowanym z momentem poczęcia. Człowiek jest kaprysem Boga, ponieważ Bóg mógłby stworzyć cokolwiek nadać mu duszę i wymyślić sposób zbawienia wolnej woli tej istoty. Ludzie są umiłowani przez Boga ze względu na Jego naturę, ale w pierwszej kolejności umilowana jest NMP z racji niepokalanego poczęcia. Każdy człowiek ma prawo wybierać między Bogiem a światem. To wolna wola gwarantuje że człowiek nie jest kukielka w rękach Boga i predestynacja i determinizm nie mają miejsca. Człowiek jest częścią tego świata, ale wierzący żyjący zgodnie z przykazaniami pochodzą z innego świata. Każda walka duchowa opiera się na tej prawdzie. Gdyby ludzie byli marionetkami każdy pelnilby wolę Boga z przymusu a nie samoswiadomosci, a Bóg musiałby być tyranem a nie kochającym ojcem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.