Pierwszy wspólny egzamin

Nie przełożyli ślubu, mimo że ryzykowali. Teraz… cieszą się i mówią: warto było.

Ślub przygotowywali długo. Wszystko było dobrane, dograne i zapięte na ostatni guzik. Aż nagle wybuchła epidemia. I co dalej? Zmienić datę, odwołać? Wziąć cichy ślub, choć przecież rodzina ogromna? Jak poradziły sobie i radzą pary, którym przyszło ślubować miłość, wierność i uczciwość małżeńską w czasie epidemii koronawirusa? Dla wielu czas pandemii był czasem prawdziwej wiary, nadziei i miłości. Czasem pozytywnej próby.

Na miłość zawsze jest czas

Adrianna i Łukasz Bardzińscy. Małżeństwo od prawie dwóch miesięcy. Brali ślub wtedy, gdy w kościele mogła być tylko garstka osób, a oni wchodzili do świątyni w maseczkach.

– Długo łudziliśmy się, że coś się zmieni. Chcieliśmy zwyczajnego wesela z udziałem rodziny, przyjaciół i znajomych. Wszystko mieliśmy przygotowane: salę, DJ-a, fotografa – opowiada Adrianna. – Jednakże to ślub, sakrament był dla nas priorytetem, a zabawa sprawą wtórną.

– Nawet przez chwilę nie pomyśleliśmy o przełożeniu ślubu – dodaje Łukasz. – Pod znakiem zapytania stała jedynie liczba gości. Z oczywistych względów trzeba było ją mocno zmniejszyć. Musieliśmy też zmienić świadka, który na stałe mieszka w Szwecji i nie mógł dojechać.

Co na to wszystko rodzina? Rodzice? – Przyznam, że często pojawiały się pytania, pełne obaw i troski. Jednocześnie bardzo nas wspierali. Dla mnie trudnym doświadczeniem był fakt, że zabrakło przy mnie mojej siostry i dwójki siostrzeńców, którzy mieszkają na drugim końcu Polski. Ale przecież łączyliśmy się duchowo – opowiada Adrianna.

Ślub odbył się tydzień po Wielkanocy. W kościele, prócz młodych, byli obecni ich rodzice. Wszystko działo się z zachowaniem środków ostrożności, zgodnie z prawem.

– Z planów wielkiego wesela oczywiście nic nie wyszło. Zrobiliśmy obiad weselny dla rodziców. Przygotowaliśmy playlistę „do kotleta”, a zatańczyliśmy pierwszy taniec, którego uczyliśmy się od dawna. Owszem, brakowało nam osób bliskich, z którymi by się pobawiło i potańczyło. Ale… to wszystko przed nami – śmieje się Łukasz.

Młoda para planuje już rocznicę i wspólne świętowanie. Za niecały rok chcą zrobić imprezę dla gości. Powoli też zaczynają myśleć o podróży poślubnej. Może pojadą już we wrześniu w rejon Morza Śródziemnego? Wszystko zależy od rozwoju sytuacji.

Adrianna z Łukaszem cieszą się, że epidemia nie zatrzymała ich planów. – Najważniejsze, że jesteśmy już razem jako mąż i żona. To jest dowód na to, że jak czegoś się pragnie, to można to osiągnąć. A miłość jest większa niż koronawirus. Cała ta sytuacja była dla nas sprawdzianem: należy z pokorą przyjmować różne sytuacje. To taki przedsmak życia małżeńskiego. Zdaliśmy pierwszy sprawdzian ze wspólnego życia – cieszą się.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg