Cena prywatności

Dane często porównuje się dzisiaj do ropy naftowej. Żeby na nich zarobić, nie wystarczy je zebrać. Konieczna jest odpowiednia obróbka, którą wielkie korporacje opanowały do perfekcji.

Lektura raportu pt. „Ile warte są nasze dane?”, przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny, pozwala zrozumieć, jak cenne dla wielu przedsiębiorstw są informacje, którymi dzielimy się w internecie z innymi użytkownikami. Autorzy publikacji podkreślają, że zmiana dominującego modelu biznesowego platform cyfrowych, opartego na sprofilowanych reklamach, wymagałaby bardziej radykalnych kroków niż wprowadzenia tzw. płatnych subskrypcji.

Różne platformy

Od kilku lat platformy cyfrowe, które trudnią się gromadzeniem, przetwarzaniem i monetyzowaniem danych, zajmują wysokie pozycje w rankingach najlepiej prosperujących firm. W trzecim kwartale 2021 r. miały one 42-procentowy udział w pierwszej dziesiątce przedsiębiorstw o najwyższej na świecie wartości giełdowej. W tym gronie znalazły się m.in. Alphabet (Google), Meta (Facebook), Amazon, Tencent i Alibaba. We wspomnianym raporcie opisano kilka rodzajów platform, których model biznesowy opiera się na przetwarzaniu informacji. Platformy reklamowe sprzedają innym firmom przestrzeń do promowania ich produktów i usług. Przykładami takich narzędzi są popularne wyszukiwarki internetowe oraz portale społecznościowe. Platformy usługowe zajmują się natomiast kojarzeniem usługobiorców z usługodawcami. Tak działają m.in. Uber, Airbnb i BlaBlaCar. Z kolei platformy e-commerce poszerzają istniejący już rynek wymiany pomiędzy sprzedawcami i kupującymi. W ten sposób funkcjonują np. Amazon, Allegro, OLX i Vinted.

Zyski z reklam

Z większości popularnych platform można skorzystać bezpłatnie. Kosztem, który ponoszą użytkownicy, są jednak informacje dobrowolnie przekazywane danej firmie (m.in. przez posty, komentarze i hasła wpisywane w wyszukiwarce) oraz te pozyskiwane przez nią samodzielnie (np. lokalizacja użytkownika i model urządzenia, z którego korzysta). „Dostęp do takich informacji (w tym intymnych) pozwala na stworzenie profilu psychometrycznego użytkownika i dopasowanie przekazu reklamowego nie tylko do danych demograficznych czy lokalizacyjnych, ale także do poglądów, wartości czy lęków danej osoby” – czytamy w raporcie.

Czerpanie zysków z reklam spersonalizowanych stanowi główne źródło dochodu Google’a i Facebooka. W 2020 r. w skali globalnej pierwsza ze wspomnianych firm zarobiła w ten sposób 147 mld dolarów (80 proc. przychodów), a druga 84 mld dolarów (98 proc. przychodów). A jak to wyglądało w naszym kraju? Na zbieraniu i przetwarzaniu informacji dotyczących jednego polskiego użytkownika Google zarabia 10,16 zł miesięcznie. W 2020 r. łączny przychód z danych 28,3 mln osób, które na terenie naszego kraju skorzystały z popularnej wyszukiwarki, wyniósł 4,025 mld zł. Facebook zarabia na jednym polskim użytkowniku 8,52 zł miesięcznie. W 2020 r. jego łączny przychód z aktywności 21,5 mln Polaków, posiadających konto w serwisie, wyniósł 2,196 mld zł.

Autorzy raportu zwrócili uwagę, że wartość danych generowanych przez użytkowników obu platform jest znacznie większa niż kwoty, które spółki podały w oficjalnych sprawozdaniach finansowych. W 2020 r. Google i Facebook zadeklarowały, że zarobiły w Polsce odpowiednio 546,52 mln zł i 724,14 mln zł.

Chcemy prywatności

Według badań przeprowadzonych przez PIE ponad 80 proc. Polaków uważa, że firmy technologiczne wiedzą o nas za dużo. Większość respondentów wyraziła gotowość ponoszenia dodatkowych kosztów w zamian za zachowanie prywatności. Przeciętny obywatel naszego kraju byłby w stanie przekazywać Facebookowi 17,07 zł miesięcznie za odebranie jego pracownikom dostępu do danych dostępnych na platformie oraz tych pochodzących z innych źródeł. Google’owi bylibyśmy skłonni zapłacić 14,10 zł miesięcznie za to, aby nie zbierał informacji na nasz temat. Większość z nas nie wierzy jednak, że uiszczanie opłaty gwarantowałoby zachowanie prywatności.

Wyniki badania pokazują także pewien paradoks. 63 proc. internautów uważa, że reklamy spersonalizowane powinny zostać zakazane, ale jednak większość z nich ceni sobie taką formę promocji. A zatem nie lubimy reklam i wolelibyśmy, aby zniknęły z platform cyfrowych, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że szybko do tego nie dojdzie. Zgadzamy się więc na reklamę spersonalizowaną, która w przeciwieństwie do wyświetlanych losowo treści odpowiada na nasze potrzeby.

Większa kontrola

Zadeklarowana przez respondentów gotowość do płacenia gigantom cyfrowym za ochronę prywatności skłania do dyskusji na temat zmiany modelu funkcjonowania popularnych platform. Analitycy PIE zauważyli, że miesięczna opłata w wysokości 10 zł za korzystanie z Facebooka czy Google’a przyniosłaby korzyści i dla użytkownika, i dla firmy. To mniej niż użytkownicy są skłonni zapłacić, ale więcej niż obecnie firmy na nich zarabiają. Warto także zwrócić uwagę na to, że coraz więcej usług jest już dostępnych w modelu subskrypcyjnym. Przyzwyczailiśmy się już np. do uiszczania okresowej opłaty za oglądanie filmów czy słuchanie muzyki, a nawet czytanie ulubionych pism.

Eksperci PIE zauważają jednak, że nie można postawić znaku równości pomiędzy platformami streamingowymi a mediami społecznościowymi czy wyszukiwarkami internetowymi. Płacąc za Netflixa czy Spotify, otrzymujemy bowiem dostęp do cennej własności intelektualnej. Już wcześniej byliśmy przyzwyczajeni do tego, że nie jest ona darmowa – kupowaliśmy przecież bilety do kina i płyty CD. W przypadku Facebooka czy Google’a płacilibyśmy wyłącznie za niewykorzystywanie naszych danych. Dla wielu osób nie byłaby to wystarczająca motywacja do wyrażenia zgody na kolejną mikropłatność. Tym bardziej że przywykliśmy do myślenia o prywatności jako o niezbywalnym prawie, które nie powinno być przedmiotem operacji rynkowych. W efekcie platformy mogłyby zatem stracić część użytkowników, a ci którzy zgodziliby się na nowe warunki, nie zrekompensowaliby strat. Trzeba też pamiętać o tym, że niektórych osób nie byłoby stać na wykupienie subskrypcji. W tym sensie model oparty na reklamach można uznać za bardziej demokratyczny: zarówno biedni, jak i bogaci mają dostęp do tej samej usługi.

Niewykluczone, że z czasem cyfrowi giganci wprowadzą możliwość odpłatnego korzystania z ich usług w zamian za wyłączenie reklam i poszanowanie prywatności. Będzie to jednak najprawdopodobniej opcja dla chętnych, a nie dla wszystkich. Nad takim rozwiązaniem zastanawia się Facebook. Nawet jeśli włączymy płatną subskrypcję, nie będziemy mieć jednak pewności, że nasze dane są bezpieczne. Jedynym rozwiązaniem tego problemu wydaje się zwiększenie kontroli państwa nad takimi spółkami jak Facebook i Google.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama