Wsłuchaj się we mnie

Wejście w ich świat, tajemniczy i niedostępny, przypomina podróż na nieznaną planetę – dziwną, lecz często... pełną skarbów.

Reklama

Dziwacy i introwertycy – tak czasem są oceniani. Nie rozumieją żartów, nie odwzajemnią uśmiechu, mają problem w relacjach z ludźmi, za to na przykład znają na pamięć rozkład jazdy autobusów czy dziesiątki numerów rejestracyjnych. Całościowe zaburzenie rozwoju, jakim jest autyzm oraz tzw. zespół Aspergera, zaliczany do spektrum autyzmu, to wciąż mało znana rzeczywistość.

Przebić mur

Synek pani Doroty z Wrocławia ma śliczną buzię. – Zawsze często się uśmiechał, ale tylko do siebie – wspomina jego mama. – Od urodzenia był „inny”. Od lekarzy słyszałam: „To chłopiec, może się wolniej rozwijać. Ma jeszcze czas”. Dziwiłam się jednak, gdy podczas szczepienia Szymek nie odwrócił nawet głowy, nie mówiąc o płakaniu. Nie czuł bólu...

Słyszał z drugiego pokoju pstryknięcie włącznika od telewizora, natomiast nie reagował na swoje imię – choćbym wykrzykiwała je, stojąc tuż obok. Gdy urodziłam drugie dziecko, byłam już pewna, że z pierwszym coś jest nie tak. Widziałam różnicę. Pani Dorota, surfując po internecie, zorientowała się, że może chodzić o autyzm. Niestety, lekarze bardzo długo bagatelizowali oczywiste objawy, zarzucając jej nawet, że jest „nadgorliwą mamuśką”, która sobie wymyśla „modne choroby”. Nawet gdy postawiono w końcu diagnozę, nikt jej nie doradził, co dalej należy robić. Pozostało chodzenie od jednego specjalisty do drugiego, szukanie, dobijanie się – o informację, o terapię... Za jedną z pomyłek uznaje pobyt Szymka w przedszkolu integracyjnym. Maluchów z takim problemem było w grupie więcej; nie mogły liczyć na wystarczającą uwagę, wychowawcom nie starczało sił i cierpliwości. Dziecko znów zaczęło zamykać się w sobie.

Historia Szymka jest jednak optymistyczna. – Gdy miał 2,5 roku, rozpoczął rehabilitację. Dodatkowo świetnym „terapeutą” dla niego okazała się... siostra. Kiedy się urodziła, on przez dwa lata praktycznie jej nie dostrzegał – gdy wieszała mu się na szyi, sztywniał, odchodził. Teraz świetnie się razem bawią. Nauczyła go trudnej dla takich dzieci zabawy „na niby” – mówi pani Dorota. – On z kolei ma inne umiejętności. Jako 3-latek sam obsługiwał komputer, czytał, choć czytania wcale go nie uczyliśmy. Śmialiśmy się, że to „geniusz w pampersach”, bo jednocześnie nie umiał skorzystać z toalety. Gdzieś półtora roku temu zaczął się otwierać. Dziś ma 6 lat. Mówi, bawi się z dziećmi. Ma problemy w sferze emocjonalnej, ale już np. tuli się do nas. To wielki sukces. Mam jednak żal, że jako rodzic na początku byłam pozostawiona sama sobie, bez żadnego wsparcia. Żal straconego czasu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| AUTYZM, POMOC, RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama