Zimowy zawrót głowy

Gdy jedni kończą zimowe szaleństwo, inni dopiero szykują narty, sanki czy łyżwy. Stoki i lodowiska zapełniają się naśladowcami Adama Małysza, Justyny Kowalczyk czy polskich panczenistek. W ferie lepiej wybrać się na ośnieżoną górkę niż spędzać czas w wirtualnej rzeczywistości.

Reklama

Początek zimy nie sprzyjał ani narciarzom, ani właścicielom stoków. Brak śniegu i ciepło nie pozwalały na białe szaleństwo. Temperatury powyżej zera uniemożliwiały także w wielu miejscach utrzymanie sztucznych lodowisk i białych orlików. Zima jednak nie zapomniała o swoich urokach. W ostatnich tygodniach nastał mróz i nareszcie posypało białym puchem. – Zima zrobiła na ferie prezent uczniom. Zaplanowane wyjazdy będą mogły być w pełni zrealizowane, gdyż zarówno na okolicznych stokach, jak i w górach są dobre warunki, aby poszusować na nartach. Na miejskich lodowiskach także można się poślizgać, bo niskie temperatury pozwalają utrzymać białe orliki w dobrym stanie – podkreślał pan Andrzej Skórski, nauczyciel wychowania fizycznego.

Wielu narciarzy i łyżwiarzy przetarło już swój sprzęt podczas świąt lub długich weekendów na okolicznych stokach i lodowiskach. W ostatnich latach infrastruktura sprzyjająca białemu szaleństwu bardzo poprawiła się w okolicach Ostrowca Świętokrzyskiego, Janowa Lubelskiego czy na terenie Gór Świętokrzyskich. – Nareszcie jest gdzie pojeździć blisko domu i nie trzeba pokonywać ponad stu kilometrów, by dotrzeć na stok. W naszych okolicach powstało kilka niedużych stoków, na których można przetrzeć narty przed poważnym wypadem w wysokie góry – mówi Karolina Skrzypek, która jeździ na stoku w Konarach.

Prawie jak w Szwajcarii

Od kilku lat mieszkańcy Ostrowca Świętokrzyskiego i okolic mogą poszusować na stoku z prawdziwego zdarzenia o sympatycznej nazwie „Szwajcaria Bałtowska”. Gospodarzom miejsca chyba chodziło głównie o zrobienie czegoś z klasą, na wysokim poziomie i solidnego jak szwajcarski zegarek. Narciarze znajdą tam profesjonalny stok o nazwie kojarzącej się z krainą gór i narciarskiego szaleństwa.

– Kilka lat temu zagospodarowaliśmy kolejne wzniesienie na bardziej profesjonalną trasę, na którą narciarzy wynosi wyciąg kolejki krzesełkowej. Tutaj można pojeździć na stoku o długości 740 m. Niewątpliwą atrakcją jest pierwszy na terenie województwa świętokrzyskiego profesjonalny SnowPark. To tutaj miłośnicy sportów ekstremalnych i freestyle’u mogą korzystać z wielu śnieżnych i lodowych przeszkód – wymienia Jarosław Walczyk, dyrektor Bałtowskiego Kompleksu Turystycznego. Jak zapewniają gospodarze, każdy może znaleźć coś dla siebie. Główną atrakcją pozostaje kilka tras zjazdowych o długości ponad 600 metrów. Dobra przepustowość wyciągu (ponad 2 tys. osób na godzinę) nie pozwala na stanie w kolejkach. Dla stawiających pierwsze kroki na nartach czeka ośla łączka. – To moje pierwsze zjazdy, które najczęściej kończą się upadkiem, ale powoli łapię, o co chodzi – z uśmiechem tłumaczy 10-letni Krzyś, stawiający pierwsze narciarskie kroki.

Początkujący mogą skorzystać z pomocy instruktorów jazdy na nartach lub snowboardzie. – W tej branży wszystko zależy od śniegu i temperatury. W ciągu ostatnich lat zima trochę zawodziła i można było tylko korzystać z naśnieżanych stoków – dodaje pan Jarosław. Na lepsze czasy czekają inne bałtowskie atrakcje, jak kuligi po malowniczych dolinach i bałtowskich lasach organizowane przez Krainę Koni. Dla tych, którym braknie cierpliwości do nauki jazdy na nartach, czeka kolejka grawitacyjna – rollercoaster – przemierzająca ciekawie ukształtowany bałtowski zwierzyniec.

– Dla grup zorganizowanych mamy przygotowane ciekawe propozycje spędzenia czasu pośród czworonożnych przyjaciół, gdzie można poznać tajniki nie tylko jazdy konnej, ale także opieki na tymi zwierzętami. Dzieciom z miasta najbardziej odpowiada taka forma wypoczynku, połączona oczywiście z jazdą na nartach – dodaje. Patrząc na oświetlony stok, trudno nie skusić się na kilka zjazdów. Po godzinie szaleństwa siadamy pod wiatą z kominkiem, aby zasmakować „kluchów bałtuchów” i pierogów bałtowskich. Wszystko po to, by poczuć się jak w Szwajcarii. Brakuje chyba tylko dziurawego sera.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama