Szantaż aborcyjny

Pół dolara na leczenie chorego dziecka otrzymuje ośrodek zdrowia w Burundi. Dotacja jest  20 razy większa za podanie środków antykoncepcyjnych.

Mieszkańcom Afryki świat Północy nie kojarzy się już z misją cywilizacyjną, tylko z neokolonializmem i szantażem ekonomiczno-moralnym – mówi pracujący w Rwandzie o. Maciej Jaworski. Polski karmelita podkreśla, że międzynarodowa machina, która dzierży miliardowe budżety pomocowe rozdzielane przez różne agendy, wywiera presję na kraje szukające pieniędzy na rozwój.

Logika jest prosta: my wam dajemy pieniądze, wy ustalacie prawa, jakich my sobie u was życzymy. W Rwandzie, która wciąż próbuje otrząsnąć się z tragedii ludobójstwa, senat zalegalizował właśnie aborcję. Ustawa czeka na podpis prezydenta Paula Kagame. Wydaje się to formalnością. Postępowy przywódca od dawna wprowadza antyludnościowe programy. Aborcja i sterylizacja są całkowicie finansowane przez państwo. Pierwsza dama jeździ po najbardziej zapadłych wioskach Rwandy, promując programy „dające nadzieję na lepsze jutro”.

Ci, którzy nie chcą w nie uwierzyć, są przekonywani inaczej, choćby przez nałożenie dodatkowych podatków. – Choć pod naporem krytyki wycofano się z drukowania dowodów osobistych, w których było miejsce maksymalnie na troje dzieci, to model rodziny 2 plus 3 promowany jest w programach telewizyjnych i na przydrożnych reklamach – mówi o. Jaworski.

Rząd wybrał pieniądze

W podręcznikach do geografii i nauki o społeczeństwie, z których uczy się zambijska młodzież, można przeczytać, że „naszej planecie grozi przeludnienie, stąd trzeba zwracać szczególną uwagę na kontrolę urodzeń”. Koronnym argumentem za antykoncepcją i aborcją jest ten, że wkrótce zabraknie żywności dla wszystkich. W ogromnym Kongu nie mówi się o przeludnieniu, ale o stabilizacji liczby ludności i prawach (lub zdrowiu reprodukcyjnym). W Kenii, ale nie tylko, odnotowano, że coraz więcej dzieci rodzi się z różnego rodzaju upośledzeniami, np. bez rozwiniętych kończyn. Podobnie było w Europie w latach 70.

Na Afrykankach testuje się bowiem wiele nowych środków antykoncepcyjnych. Do Afryki wysyłane są też specyfiki wycofane ze sprzedaży w krajach rozwiniętych ze względu na skutki uboczne. Przykład Kenii pokazuje również metody etycznego szantażu stosowane wobec krajów rozwijających się. W czasie głosowania nad nową konstytucją władze kraju usłyszały m.in. od USA, że otrzymają pomoc finansową, gdy w ustawie zasadniczej znajdą się zapisy liberalizujące prawo do aborcji. „Konstytucja nie może abstrahować od wartości moralnych, które ukształtowały naszą kulturę i są krzewione przez naszą chrześcijańską wiarę” – apelował wówczas kenijski kardynał John Njue.

Rząd zrezygnował z etyki i wybrał pieniądze. W ostatnich dniach „Daily Nation Newspaper” obwieścił, że „Kenia przyłącza się do globalnego planu kontroli urodzeń”. Dziennik informował o lipcowym spotkaniu w Londynie proaborcyjnej fundacji założonej przez szefa Microsoft Billa Gatesa i jego żonę Melindę. Wyasygnowali oni fundusze na zapewnienie do 2020 r. środków antykoncepcyjnych dla 120 mln kobiet, głównie w krajach najuboższych. Episkopat zdecydowanie odpowiedział, że „sztuczne planowanie rodziny narzucane przez zachodnie mocarstwa jest niebezpieczne dla Kenijczyków, ponieważ może doprowadzić do wyniszczenia społeczeństwa i zagłady ludzkości”.

Przy okazji biskupi przypomnieli, że te same organizacje, które chętnie „w imię dobra kobiety” wspierają aborcję, nie chcą już wspierać chociażby ośrodków dla matek z dziećmi czy porodówek, programów dożywiania, finansować leków na wciąż zbierającą śmiertelne żniwo malarię. Kraje Czarnego Lądu zmieniają się, ale metody mające przekonać do stosowania antykoncepcji są podobne. W Tanzanii ośrodki, które się temu opierają, nie dostają funduszy na żywność dla pacjentów. Mimo że aborcja jest w tym kraju zakazana, co jakiś czas przyjeżdżają tam holenderscy lekarze z międzynarodową pomocą w postaci bezpłatnie dokonywanej aborcji i szkoleń dla miejscowego personelu. – Kiedy odmówiłyśmy podawania środków aborcyjnych i stosowania sterylizacji, próbowano skłócić nas z miejscowym personelem. Odebrano nam subwencje na pensje dla niego, zaczął więc mniej zarabiać niż w innych ośrodkach.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • dac
    10.08.2012 08:29
    dlaczego nie chcecie pokazac prawdy?
    Pokażcie zdjecie nagrodzone Pulitzerem w 1994 r.Pokazujecie cukierkowe zdjęcia dzieci - a prawda was nie interesuje
  • Ag
    26.08.2012 13:13
    Obłudnicy? Kościół trzyma się zasad w duchu Chrystusowych nauk. No chyba nie tędy droga, aby Kościół miał poprzeć aborcję, sterylizacje, czy inne zabiegi przeciwko życiu człowieka. Nie tędy droga. Droga wiedzie przez naukę naturalnych metod planowania rodziny, co wiąże się z prześladowaniami (o czym było wspomniane w artykule).

    Nie ich problem? Ile misjonarzy jest wysyłanych na Czarny Ląd, ile zbiórek organizowanych przez Kościół, chociażby akcje z 1% podatku.. Co więcej akcje te "nie zapewniają ryb, ale wędki".
    Bierne siedzenie w miejscu nic nie pomoże proszę Pana/Pani. Skoro ma się poczucie przynależności do Kościoła - są przecież adopcje na odległość. Może o tym pomyśleć? Bo taka postawa to jedynie bezsensowne krytykanctwo. Pozdrawiam
  • gaba
    26.08.2012 13:53
    Jak Pan Bóg da dzieci to i da na dzieci
    dac ty wygadujesz głupoty
  • joleczka
    26.08.2012 16:56
    Czytałam i nie wierzylam, przecieralam oczy:( SMUTNE
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.