Autonomia czy jedność?

A może i autonomia i jedność? Jak zrealizować taki wariant w praktyce?

W takiej sytuacji w sercu i w świadomości (często podświadomości) człowieka przeżywany jest konflikt pomiędzy pokrzywdzonym „ja” oraz „my”, które nie jest dość satysfakcjonujące. Bardzo niewiele wówczas potrzeba, by ten kryzys wewnętrzny w jednym współmałżonku lub w obojgu równocześnie przekształcił się w najpierw ukryty, a później jawny konflikt pomiędzy nimi, czyli w kryzys małżeński. Zaistnienie takiej sytuacji konfliktowej doprowadza do tego, że małżonkowie stają się dla siebie wrogami. Stają przeciwko sobie. Jedność małżeńska staje się zagrożeniem.

Tak więc ze sposobu pojmowania małżeństwa, jaki dzisiejszy świat wsącza nam wszystkim w głowy, rodzi się w konsekwencji ryzyko katastrofy małżeństwa.

Jak więc warto myśleć o małżeństwie, by sobie i innym pomagać w rozumieniu, o co chodzi w jedności małżeńskiej? Otóż warto wiedzieć, że jedność pary staje się tym bardziej rzeczywistością, a więc małżonkowie przeżywają ją realnie w swoim życiu, im większa jest ich świadomość, że małżeństwo jest ich wspólną wyprawą przez życie. Małżonkowie od momentu zawarcia małżeństwa we dwoje stanowią jedną drużynę. Mówił o tym Jezus: „a tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19,6). Dwa ciała fizyczne stają się jednym ciałem, tworzą wspólnotę. Zwrot „jedno ciało” nie może być rozumiany w sensie fizycznym. Porównując: senat uczelni to jedno ciało kolegialne w instytucji, ale tworzy je wielu ludzi. Jednak to jeden senat jako „ciało” stanowi podmiot działań i decyzji. Tak samo małżeństwo: jest wspólnotą, jest „jednym ciałem”, które realnie istnieje, a w skład tego małżeństwa wchodzi dwoje ludzi: mąż i żona. Dlatego małżonkowie nadal są jedną wspólnotą, mimo że może dzielić ich wiele kilometrów. Ta wspólnota nie przestaje istnieć tylko dlatego, że np. mąż wyjechał w delegację.

Chodzi o pogłębione zrozumienie, że małżonkowie grają w swoim życiu jako jedna drużyna. Jako przykład podano grę w tenisa, w deblu. W jednej drużynie jest dwóch graczy. Warto podkreślić: albo cała drużyna wygrywa, albo (również cała) przegrywa. Z boiska grający schodzą razem: albo jako zwycięzcy, albo jako przegrani. W małżeństwie gra toczy się o nieporównanie wyższą stawkę!

Gdy chce się wygrać swoje małżeństwo, to nie można grać przeciwko sobie. Warto tę praktyczną wskazówkę przywoływać w momentach napięć i trudności: nie wolno grać przeciwko swojej żonie, nie wolno grać przeciwko swojemu mężowi! To nie jest twój przeciwnik! W małżeństwie stoi się po tej samej stronie „siatki” i gra się o to samo zwycięstwo. Nie można za najważniejsze uznawać więc tego, że on czy ona w danym momencie „zepsuli” 4 piłki. To małżeństwo jako drużyna przegrywa te 4 piłki.

Wszystkie zalety męża czy żony wzmacniają drużynę i budują siłę małżeństwa, przez co łatwiej jest osiągnąć sukces. Jeżeli żona coś szczególnie umie, np. wprowadza humor, dobrą atmosferę w rodzinie, to jest to siła małżeństwa. Jeżeli mąż w jakiś trudnych sytuacjach potrafi szybko znaleźć rozwiązanie problemu, to jest to siła małżeństwa. Jest to atut wspólny małżeństwa. Natomiast słabe strony, których w żadnym małżeństwie nie brakuje, nie muszą oznaczać słabości małżeństwa, gdy są pojmowane jako wspólne wyzwanie. Słabości współmałżonków nie muszą stanowić przeszkody w wygraniu małżeństwa. Ale to wymaga pewnej dojrzałości.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg