Oni nas zawstydzają!

O jedności dla Jezusa, chrześcijaństwie kanapowym oraz Wiktorze Tabashu z Betlejem z ks. Rafałem Cyfką z polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie rozmawia Jędrzej Rams.

Jędrzej Rams: Czym jest organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie?

ks. Rafał Cyfka: – Jesteśmy największą katolicką organizacją, która niesie pomoc prześladowanym chrześcijanom. Wiele rzeczy robimy wspólnie z organizacjami protestanckimi Głos Prześladowanych Chrześcijan oraz Open Doors. Natomiast w krajach w większości katolickich Kirche in Not, jak brzmi nasza oryginalna nazwa, jest przodującą organizacją niosącą pomoc oraz zbierającą niezbędne środki finansowe.

Czy organizując pomoc, bierzecie pod uwagę, jakiemu odłamowi chrześcijaństwa pomagacie?

– Nie, w żadnym wypadku. Łączy nas Jezus Chrystus. Łączy nas też prześladowanie, czyli cierpienie za Jego Ewangelię, stąd jesteśmy jednością. Przykłady z krajów, w których jesteśmy prześladowani, pokazują, że dąży się tam do jedności mimo różnorodności w obrzędach czy różnicach dogmatycznych. Jest jedność bycia bratem i siostrą w wierze, gdy trzeba stawić czoło prześladowaniom. Bardzo się cieszymy, że papież Kościoła koptyjskiego zaraz po swoim wyborze i objęciu urzędu mówił jeszcze mocniej o tej jedności prześladowanych chrześcijan w Egipcie. Dlatego niosąc pomoc, nie pytamy o odłam. Wychodzimy też poza chrześcijaństwo. W Republice Sudanu Południowego budujemy studnie i szpitale. Ludzi, którzy przychodzą z nich korzystać, nie pytamy o wiarę, a mieszkają tam też animiści oraz muzułmanie.

Był czas, gdy Kościół w Polsce potrzebował pomocy i otrzymywał ją właśnie od Kirche in Not. Czy dzisiejsze działanie polskiej sekcji tej organizacji jest swego rodzaju spłaceniem długów moralnych, czy chodzi o zwykłą solidarność z cierpiącymi chrześcijanami?

– Myślę, że jedno nie wyklucza drugiego. Przez lata Kościół w niedemokratycznej Polsce otrzymywał ogrom pomocy. Ta wdzięczność jest oczywiście obecna w wielu Polakach. Ale idea stworzenia polskiej sekcji organizacji narodziła się spontanicznie. Powstała po to, aby nieść tę pomoc dalej, w momencie gdy już sami mogliśmy pomagać innym. A zatem powstanie w Polsce biura Kirche in Not to wyraz wdzięczności i miłości chrześcijańskiej.

Jakie znaczenie ma akcja rozpoczęta w diecezji legnickiej? Odbywają się podobne inicjatywy w innych regionach Polski?

– Inicjatywa Rodzina Rodzinie jest pierwszą o takim charakterze. Angażujemy się w nią razem z diecezją legnicką. Jej waga jest przeogromna, ponieważ rodziny polskie żyjące w diecezji legnickiej uświadamiają sobie cierpienie rodzin chrześcijańskich w innych regionach kuli ziemskiej. Nam w Polsce jest w miarę dobrze. Nam nikt nie grozi za to, że idziemy w niedzielę do kościoła. Nikt nas za to nie zwalnia z pracy. Mało tego – nikt nam nie utrudnia z tego powodu spraw związanych z utrzymaniem siebie i naszych rodzin. Chrześcijanie w Betlejem cierpią, bo nie są w stanie utrzymać siebie i swoich bliskich tylko z tego powodu, że są chrześcijanami. Sytuacja ta zmusza ich do ucieczki z Ziemi Świętej. To jest wielki ból. Stąd takie akcje uwrażliwiają, pokazują cierpienie innych ale ich owocem jest także umożliwienie chrześcijanom pozostania w ich domu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama