Nieidealny świat

Małżeństwo z Rynarcic apeluje o przyglądanie się temu, co czytają nasze dzieci, bo czytają o sprawach trudnych, ważnych i bardzo bolesnych.

Czy w podręczniku dla dzieci z klasy III szkoły podstawowej powinna znaleźć się czytanka mówiąca o rozwodzie rodziców? Autorki książki pt. „Odkrywamy siebie i świat”, czyli Jolanta Faliszewska oraz Grażyna Lech, uważają że tak, bo zawarły w niej teksty pt. „Co teraz będzie” i „Z pamiętnika Agatki”.

W pierwszym tekście bohaterka jest świadkiem rozpadu małżeństwa rodziców. Bardzo przeżywa to wydarzenie. Rodzice tłumaczą jej, że to nie koniec świata, że tak czasami bywa, że dziewczynka będzie dla nich zawsze najważniejsza. W drugiej czytance Agatka opisuje, jak toczy się życie po rozwodzie rodziców, jak mama ma nowego pana, jak tato zabiera ją w ciekawe miejsca.

Autorki tłumaczą fakt umieszczenia takich czytanek w ten sposób: „uznałyśmy (fakt istnienia rodzin rozwiedzionych – przyp. autora), że jest to ważny temat, dotyczący również dzieci w wieku wczesnoszkolnym. W podręcznikach poruszamy tematy trudne, ale istotne dla kształtowania szacunku dla innych, tolerancji, odpowiedzialności za własne postępowanie, uczciwości itp.”. Te słowa zostały zawarte w odpowiedzi na pytanie Teresy i Tomasza Birutów z Rynarcic niedaleko Lubina.

– Zwróciłam uwagę na tę czytankę, gdy moja córka zapytała mnie przy wieczornej modlitwie, czy ja także z mężem się rozwiodę. Moja córka wręcz zasłabła, tak się rozemocjonowała taką ewentualnością – opowiada Terasa Birut. Małżonkowie tłumaczą, że zasadniczo nie sprawdzają podręczników dzieci, jednak po takiej reakcji córki postanowili po nie sięgnąć. Według ich oceny, podejmowanie takich tematów jest bardzo niebezpieczne, gdyż, jak piszą do wydawnictwa: „wskazuje dzieciom, że rodzice, którzy do tej pory byli dla dziecka kochającą rodziną, mogą w każdej chwili przestać się kochać. Zatem rodzina to kruchy lód, który może rozpaść się na kawałki w każdej chwili”. Napisali też list do Rzecznika Praw Dziecka, który również poprosił wydawnictwo o wyjaśnienia.

Małżeństwo z Rynarcic prosi o ponowne rozpatrzenie, czy takie teksty są moralnie dobre i czy nie burzą w dziecku podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Postawa rodziców z Rynarcic nie budzi zdziwienia Anny Madej, doradczyni życia rodzinnego z Lubina.

– Taka czytanka nie jest zła z samego założenia, ponieważ nasz świat nie jest idealny i może się zdarzyć, że prędzej czy później dziecko przyjdzie do nas z pytaniem o rozwód, np. rodziców jego kolegi. Oczywiście trzeba umieć dozować te treści. Mało tego, te treści powinny stawać się pretekstem do szczerych rozmów rodziców z dzieckiem. Treści nawet będąc niedoskonałymi, są dobrym materiałem edukacyjnym, bo pozwalają rodzicom wykazać, co jest dobre, a co złe. Nie traktujmy dzieci jak niemyślące istoty, które nie widzą i nie słyszą o złu na świecie – uważa specjalistka.

W swoim wystąpieniu w czasie Kongresu Rodzin w Krzeszowie, Teresa i Tomasz Birutowie apelowali do zgromadzonych, aby przyglądali się treściom zamieszczanym w podręcznikach ich dzieci. – Coraz częściej pojawiają się w nich materiały liberalizujące nasze obyczaje. Przykład z czytankami o rozwodach jest poważny, bo w poprzednich wydaniach jeszcze ich nie było. Warto sięgnąć po podręcznik, który znajduje się na spisie przygotowanym przez szkołę dla dzieci zaczynających naukę we wrześniu. Warto zapoznać się z zamieszczonymi tam treściami. To, jaki podręcznik będzie podstawą nauczania, zależy od nauczycieli. Ale my rodzice możemy na nich wpływać, aby nie zamawiali złych podręczników – twierdzą małżonkowie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Renata
    19.06.2013 16:47
    W ciągu roku rozwodzi się wiele małżeństw, więc jest taka potrzeba, żeby oswoić dzieci z taką możliwością, pokazać dziecku, które przeżywa rozwód rodziców, że można z tym sobie poradzić. Nie tylko katolicy posyłają dzieci do szkoły. Nie tylko ateiści się rozwodzą. Ludzie wyluzujcie i nie przeszkadzajcie pedagogom i psychologom w pracy
  • samamama
    19.06.2013 22:20
    Są dzieci które wychowuje jeden rodzic (zwykle matka), bo drugi odszedł i rodzina się rozpadła. Takie dzieci czują, że sa inne, gorsze, a zatem taka czytanka niejako dowartościowuje dziecko, bo ono widzi, że inne dzieci też mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Nie ukryjemy przed dziećmi prawdy w ten sposób, że nie będziemy mówić o dramatach, rozwodach, chorobach, czy śmierci.
  • IrekG
    21.06.2013 09:47
    Wszystko pięknie, tylko teza o dzieciach które mogą zostać dowartościowane w ten sposób może również zadziałać odwrotnie, tzn. dziecko ze związku małżeńskiego może mieć poczucie niedowartościowania, bo nie ma przyjaciela/przyjaciółki mamy czy taty? Pełna zgoda, tematu nie można i nie da się ominąć - zbyt wiele (niestety) jest małżeństw rozbitych. Ale mam wrażenie że autorki nie zgłębiły tematu tylko posłużyły się "płaskim" wnioskiem; skoro jest problem to napiszmy że można z niego wyjść i będzie fajnie. Psychologowie i pedagodzy zgodnie twierdzą że rozpad związku ma negatywny wpływ na postawę dzieci, ich poczucie wartości etc. Jak to jest w "realu" to niech każdy z czytelników sobie oceni. Z pewnością w jego otoczeniu są takie dzieci, czy to faktycznie są takie super koleżeńskie/przyjacielskie relacje?
    Mój przykład (jednostkowy) niestety "mówi" coś zupełnie innego, ale to tylko 1 przykład (dzieci nieakceptujące partnerów rodzica, trudne relacje "nowych związków", poczucie że dzieci przeszkadzają w związku! (aż boję się pomyśleć co czują te dzieci)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.