Kieszonkowe. Dawać czy nie?

Rozpoczęcie nowego roku szkolnego to dobra okazja na podwyżkę... kieszonkowego. No chyba że uczeń kieszonkowego nie dostaje. No właśnie. Warto dziecku dawać pieniądze czy nie?

Zdania są podzielone co do kwoty, wieku dziecka i co do motywów, ale nie co do samego faktu dawania dziecku pieniędzy. Nie ulega wątpliwości, że pieniądze są ważnym elementem życia. Nie ulega też wątpliwości, że umiejętność obchodzenia się z nimi ułatwia życie. Kiedy młody człowiek ma się nauczyć oszczędzania albo mądrego podejmowania decyzji finansowych? Nawet jeżeli są one na poziomie „kupić paczkę chipsów, czy nie kupić”. To możliwe tylko wtedy, gdy dzieciak ma stały dopływ gotówki i pełną możliwość dysponowania nią. Jest jeszcze coś. Rodzic dający dziecku pieniądze daje sygnał, że obdarza swoją pociechę zaufaniem. Bez słów mówi mu: „Jesteś już na tyle dojrzały, że możesz sam podejmować decyzje”. To dla dziecka bardzo ważne.

Wartość pieniądza

Kwota kieszonkowego to w całej historii kwestia drugorzędna. Wiadomo, że dla gimnazjalisty 2 czy 5 zł tygodniowo to za mało. Ale dla pierwszoklasisty na sam początek może wystarczyć. Nie tyle chodzi o kwoty, ile o sam fakt posiadania czegoś, o czym można decydować. Samo dawanie pieniędzy to jednak za mało. Dorosły nie może kwestionować finansowych decyzji dziecka. Jeżeli zacznie, dziecko traci poczucie, że to jego pieniądze, a efekt edukacyjny kieszonkowego pęka jak mydlana bańka. Jeżeli młody człowiek chce wydawać pieniądze na nic niewarte zabawki – niech to robi. Warto podzielić się z nim swoją opinią, ale nie wolno mu tego zabraniać. Tak, to dość trudne. Tym bardziej że dziecko nie potrafi docenić wartości pieniądza. Rodzic wie, że 100 zł „piechotą nie chodzi”. Dziecko, zwłaszcza takie, które dopiero zaczyna się uczyć zarządzania pieniędzmi, tej wiedzy jeszcze nie ma. Ale dawanie kieszonkowego służy właśnie temu, by ją zdobyło. Z punktu widzenia dorosłego przeważająca większość dawanych dziecku pieniędzy jest wydawana na bzdury (czy my, dorośli, zawsze kupujemy racjonalnie?). Na słodycze, pamiątki (kolejny szkaradny smok wawelski z wycieczki do Krakowa) czy zabawki. Zabawki, które po chwili rozpadają się i nadają się do wyrzucenia. Dla dorosłego to irytujące, ale dla dziecka uczące.

Dorosły może i powinien zwracać dziecku uwagę na nieracjonalne wydawanie pieniędzy, ale – i to warto jeszcze raz podkreślić – nie powinien w wydatki ingerować. Im dziecko starsze, tym wiedza na temat pieniędzy, oszczędzania i zarządzania większa. Ale – znowu z punktu widzenia rodzica – większość kupowanych przedmiotów jest niepotrzebna. Może teraz młody człowiek nie kupuje już zabawek czy pamiątek, ale na pewno ubrania, kosmetyki, gry czy muzykę. Dla gimnazjalisty to ważne. I uczące. Rodzic powinien być doradcą, a nie decydentem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • smutna refleksja
    30.09.2014 07:25
    Trzeba od dziecka przygotowywać młodzież do tego, że będą niewolnikami Europy, tak jak miliony młodych emigrantów, wyrzuconych z kraju w poszukiwaniu pracy i godnych warunków życia.
    To, co nie udało się okupantom, my sami dokonaliśmy...
  • PsychOPAT
    30.09.2014 12:20
    Dawanie dziecku kieszonkowego jest świetnym sposobem, na zrobienie dziecku krzywdy. Czego uczy się takie dziecko? Pieniądze przychodzą za darmo, wystarczy nimi rozważnie zarządzać i będzie dobrze.
    Dziecko powinno na każdy grosz, który dostanie zapracować. Poza podstawowymi obowiązkami, jak sprzątanie pokoju, opiekowanie się zwierzątkiem, nauka, dobrze jest wprowadzić obowiązki, za które dziecko będzie dostawało pieniądze. Z pozycji rodzicielskiego portfela sytuacja będzie identyczna, ale nie kodujemy w dziecku pasożyta, który później liczy na socjal. Znam wielu ludzi, którzy przez darmowe pieniądze, które dostawali w czasie obecnie nie są w stanie kiwnąć palcem, by zarobić cokolwiek. Im się należy, musi być dla nich pomoc, muszą być pieniądze. Jeśli chcesz wpajać swojemu dziecku takie wartości od małego - droga wolna. Jeśli chcesz, żeby dziecko było zaradne, ogarnięte i przedsiębiorcze - pieniądze może dostawać tylko sporadycznie z konkretnych okazji lub na konkretny ważny cel. Poza tym, na każdą złotówkę, którą będzie mogło zaoszczędzić, lub przepuścić, dziecko już od małego powinno sobie zapracować.
    Bieda, to nie stan finansów, ale stan umysłu.
  • Gość
    06.04.2017 12:13
    Ja 8-latce daje 20 zł na miesiąc. Za nie zawsze sobie kupuje ulubioną gazetkę a resztę albo wydaje na słodycze, albo na badziewie gadżety z automatu jak jesteśmy w jakieś galerii to te karuzele z kolorowymi konikami. Czasami 'dyszkę' która jej zostaje wpłacana Dziecięce konto bankowe (zbiera na tablet).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.