Małe dzieci, duże dzieci

Małe dzieci spać nie dają – duże nie dają żyć.

Dawno, dawno temu, gdy dzieciaki były małe i to wszystkie jednocześnie, a my – rodzice – mocno przemęczeni, do szewskiej pasji doprowadzało powiedzonko dobrotliwym tonem mówione przez znajome ciotki oraz starsze panie: „Małe dzieci – mały kłopot. Duże dzieci – duży kłopot”.

Szewska pasja ogarniała wtedy, gdy powiedzonko padało po kilku nieprzespanych nocach, w czasie ząbkowania czy też grypy żołądkowej. Razy cztery maluchy, oczywiście. Przecież gdy małe dzieci piszczą, jęczą, chorują, wymuszają, tupią i niejadkują, co może być gorszego? Nawet opowieści groźnej treści o buntowniczych nastolatkach nie robią wrażenia. Taki buntownik nastolatek przynajmniej nie wisi ciągle na rękach i nie budzi się w nocy co 15 minut. W dodatku można bez jego towarzystwa wejść spokojnie do toalety.

Jednak te wyjątki (dzieci, które wyją po nocach) zaczęły podrastać, a nawet powoli dorastać. Skończyły się nocne awanturki, kolki, ciągłe choroby. A zaczęły się... lekcje do odrobienia, problemy wychowawcze, kłótnie i inne takie. Powiedzenie „Małe dzieci – mały kłopot. Duże dzieci – duży kłopot” zaczynało więc nabierać sensu. Chociaż nie napawało zbytnim optymizmem...

Tymczasem równo rok temu pojawił się Maluch i stał się niemal natychmiast odtrutką na nastoletnie fochy i inne tego typu przykrości. Maluch wstaje rano, zbyt rano. W nocy piszczy. Nie daje spokojnie skorzystać z toalety. I… jest najcudowniejszy na świecie. Zarówno w oczach rodziców, którzy doceniają „Małe dziecko – mały kłopot”, jak i dla starszego rodzeństwa. Dla starszaków Maluch jest bowiem rozpieszczanym braciszkiem, vel małym księciem. I cóż z tego, że rozwala książki, grzebie w plecaku, wywala szuflady (które trzeba potem sprzątnąć) oraz absorbuje uwagę rodziców? Maluch jest! I gdy się tak uśmiechnie, przytuli i obślini, a potem powie „AGA”, co znaczy „mama”, lub „kaka”, co znaczy „tata”, nie ma nic wspanialszego na świecie. Dla całej rodziny.

Ostatnio Maluch pojechał na wyjazd krótkoterminowy, a zorientowany na rodzicielski wypoczynek. Oczywiście, o godz. 6 trzeba było malucha wyekspediować z pokoju, żeby już nikogo więcej (prócz rodziców) nie obudził. Dyżur spacerów porannych wypadł na Agę. Włożyła malucha do wózka, pojechała. Na rogu od zaspanego przechodnia usłyszała: „A bo to tak jest. Małe dzieci spać nie dają – duże nie dają żyć”.

Nie straszcie, nie straszcie. Pożyjemy, zobaczymy... I damy radę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maluczki
    13.11.2014 17:32
    Gdy Pani da do tego szczyptę miłości, to od razu będzie to Pani widziała inaczej.
    Gdy ja miałem Maluchy (czworo), to akurat budowałem dom i było tak: Rano do pracy, po racy na budowę do ciemka i gdy przychodziłem do domu, Maluchy już spały, a ja gdy położyłem się do łóżka, to miałem wrażenie że niosą mnie aniołowie.
    Jednak w niedzielę zamiast odpoczywać, brałem Maluchy i szedłem na spacer. Te chwile z dziećmi na spacerze dodawały mi energii. To były najpiękniejsze chwile mojego dotychczasowego życia.
  • Magdalena
    14.11.2014 22:37
    Pani Agato - trafione w sedno! Pozdrawiam serdecznie! Póki co - strasznie niewyspana...:)
  • Minerwa
    28.11.2014 01:11
    Licytowanie "a ja to miałem/am gorzej" nie ma sensu, każdy dostaje w rzyć na swoją miarę i każdy kiedyś miał dosyć, normalka. I każdy do tej roboty musiał dodawać miłości nie jak pisze mój Przedmówca "szczyptę", tylko całe garści, inaczej by zwariował albo uciekł gdzie pieprz rośnie.
    Mój pradziadek miał ośmioro dzieci. Mieszkał w małym galicyjskim miasteczku, i jak to często tam bywało, za sąsiada miał Żyda, też ojca licznej rodziny. I tak sobie kiedyś pogadywali przy płocie, i ten Żyd wypowiedział zdanie, które powtarzamy w rodzinie do tej pory: "Panie Rusinowski, małe dzieci nosi się na rękach, a duże się nosi na głowie".
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.