Miniporadnik komunijny

Nie czuję się i nie jestem alfą i omegą w kwestii przygotowania przyjęcia komunijnego dla dziecka.

Jednak wiele osób o to pyta, więc wszystkim zainteresowanym odpowiadam, dzieląc się doświadczeniem organizatorskim komunii (już) trojga dzieci. Jednocześnie zaznaczam: poniższe porady nie są wyrocznią i należy traktować je z dystansem. Nie dotyczą też kwestii najważniejszej, czyli przygotowań duchowych. Oto miniporadnik techniczny, w pytaniach i odpowiedziach. Pytanie najczęstsze: robić przyjęcie komunijne w lokalu czy w domu? Zwolennicy pierwszej opcji twierdzą, że to wygodniejsze. Zwolennicy drugiej wskazują na niższe koszta oraz lepszą, rodzinną atmosferę przyjęcia. Przerabiałam obie formy. Myślę, że jeśli wybór restauracji będzie się wiązał z lepszym przeżywaniem samej uroczystości przez rodziców (mniej bieganiny, więcej czasu), to warto wybrać lokal. Byle kameralny i raczej skromny. Jeśli jednak jesteśmy organizacyjnie sprawni, można zrobić przyjęcie w domu. Świetnie się sprawdza przyjęcie w formie szwedzkiego bufetu. Można wcześniej poprosić o pomoc. Gdy każda z babć i ciotek przyniesie ustaloną wcześniej potrawę, przyjęcie zrobi się niemal „samo”. Pytanie równie częste: co z prezentami? U nas obowiązuje zasada: prezenty wyłącznie związane z uroczystością. Książki religijne, pamiątki itd. Natomiast jeśli członkowie rodziny bardzo chcą dać coś jeszcze, istnieje też „skarbonka”. Można do niej wrzucać pieniądze. Za zebraną sumę warto pojechać na rodzinną pielgrzymkę lub kupić dziecku jeden, duży prezent. Oczywiście jakiś czas po uroczystości. Pytanie o alkohol. Tak, tak, nadal często pada. Mimo wysiłków katechetów i księży. Rodzice są oporni i „ze względu na dalszą rodzinę” próbują „przemycić” na przyjęcie komunijne chociaż wino. Tymczasem przyjęcie komunijne to nie wesele. Nie ma potrzeby podkręcać nastroju procentami. Pytanie o ubrania. Suknie i garnitury czy alby? Między rodzicami czasem na tym tle dochodzi do dzikich wojenek. Jakby naprawdę od tego wyboru zależało, czy dzieci dobrze przygotują się do sakramentu. Tymczasem wybór jest prosty: ważne, by stroje były skromne i jednakowe. I żeby dzieci nie czuły się jak... przebierańcy. Pomogłam? Mam nadzieję. Wrzuciłam kij w komunijne mrowisko? Trudno. Wszystkim rodzicom spokojnych i bożych (!) przygotowań życzę...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Ania
    30.04.2015 08:03
    Pamiętam swoją I Komunię Świętą. Kłujący, mokry wianek z mirty na głowie, białą skromną albę, buciki pomalowane lakierem na biało (podobno nie było takich małych w białym kolorze). Pamiętam jak procesyjnie z rodzicami podchodziliśmy do balasek, gdzie pierwszy raz przyjęłam Pana Jezusa do swojego serca. I życzenia, mnóstwo życzeń. Od rodziny bliższej, dalszej, nawet od sąsiadów. Prezentów zupełnie nie pamiętam, nie było roweru ani zegarka, podobno za pieniążki które dostałam rodzice kupili później aparat fotograficzny. Pamiętam za to jaka byłam dumna, że mogę już przyjmować Ciało Pana Jezusa, radość i nabożeństwa majowe w białej sukience (później już coraz mniej białej, mimo usilnych starań mamy, żeby uważać).
    Trochę smutno teraz patrzeć jak dziewczynki przystępujące do Komunii nie mogą uklęknąć, bo przeszkadzają druty w sukienkach, nie mogą złożyć rąk, bo torebka ciągle spada, a stanie to też problem, bo nie są przyzwyczajone do butów na obcasach. No i ten ich lęk przed tym, czy koleżanki pochwalą się w szkole lepszymi prezentami (czy rodzice staną na wysokości zadania i kupią coś lepszego, co wywoła w nich zazdrość). A ich rodzice? Boją się, że ich pociechy mogą być wyśmiane przez kolegów i koleżanki, że sukienka zbyt skromna, że prezentów za mało i wciągają się w ten szaleńczy wyścig.
    Mnie w przyszłym roku czeka I Komunia mojego chrześniaka. Jego rodzice pewnie będą zawiedzeni, bo planuję podarować mu Pismo Święte. Nie rower, nie tableta, nie kłada. I mam nadzieję, że kiedyś to zrozumie.
  • KJ
    30.04.2015 09:06
    Czy orientuje się Pani - albo któryś z Czytelników - skąd wzięła się ta inicjatywa (chyba już dwudziestoletnia), by na przyjęciach po pierwszej komunii nie podawać alkoholu? Czy jest to pomysł Zespołu Apostolstwa Trzeźwości KEP czy ma zupełnie inne źródło?
  • saherb
    01.05.2015 09:28
    Zawsze rodzinne uroczystości i obchodzenie świąt, a nawet stypy związane jest z wyżerką, materializmem i rozpasaniem podam miarę (również finansową), które nierzadko przeradzają się w libację alkoholową (wraz z jej skutkami). Gdyby ktoś powiedział, że nie będzie żadnego przyjęcia, to nikt z gości nie przyjdzie (i ma "problem" z głowy)...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.