Gdy urodził się w 23. tygodniu, lekarze od razu spisali go na straty, uratował go pisk

Miał być ślepy, głuchy i niemową. Rozwija się świetnie, a rodzice dzielą się jego historią.

Deborah Jackson i jej partner Nick Filby byli przeszczęśliwi, gdy w listopadzie 2012 roku dowiedzieli się, że kobieta jest w ciąży z bliźniakami.

W 22. tygodniu dostała silnych skurczów i zaczęła krwawić, ale odesłano ją ze szpitala do domu, ponieważ do 23. tygodnia nie mogła zostać przyjęta na oddział. Skurcze nasiliły się i wróciła do szpitala. Powiedziano jej, że chłopcy nie mają szans na przeżycie i lekarze zgodnie z prawem nie muszą interweniować. "Byłam zrozpaczona, nie mogłam uwierzyć, że po prostu pozwalają moim dzieciom umrzeć".

Deborah została przewieziona ambulansem do specjalistycznej jednostki w Dunstable w Bedfordshire (UK). Mały Owen zmarł, natomiast Ollie trzy minuty po urodzeniu wydał się z siebie cichy pisk. Kobieta mówi, że nie zapomni tego do końca życia. Lekarze porwali dziecko na oddział noworodków. Deborah został ostrzeżona, że dziecko będzie ślepe, głuche, nie będzie mówić ani chodzić.

Chłopiec udowodnił jednak, jak bardzo lekarze się mylili. W przeciągu 6 miesięcy okazał się niezwykłym wojownikiem o swoje życie. Pokonał trzy krwawienia płuc, krwotok mózgowy, niewydolność nerek i 20 transfuzji krwi.

Dziś chłopiec ma trzy lata i rozwija się bardzo dobrze. Chłopiec jest żywym dowodem na to, że dziecko urodzone w 23. tygodniu może przeżyć. Pokazuje również, że inne dzieci na tym etapie umierają niepotrzebnie, a wystarczyłoby, żeby ktoś o nie powalczył.

Deborah dzieli się zdjęciami syna, by dać innym mamom wcześniaków nadzieję, a także, by członkowie parlamentu na nowo przyjrzeli się obowiązującemu prawu. W Wielkiej Brytanii można zabić nienarodzone dziecko do 24. tygodnia.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama

Reklama