Quo vadis, Tarnobrzeg?

Dzisiaj miasto przywołuje frazę ze znanej piosenki śpiewanej przez Krystynę Jandę: „Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie”.

Na dziejowym zakręcie Tarnobrzeg znalazł się bynajmniej nie w bieżącym roku, chociaż wydarzenia związane z aresztowaniem urzędującego prezydenta z pewnością sytuacji nie poprawiły, ale w chwili upadku przemysłu siarkowego w drugiej połowie lat 90. ubiegłego stulecia. Sytuację pogorszyła dodatkowo reforma administracyjna, w wyniku której Tarnobrzeg stracił status siedziby województwa, stając się miastem na prawach powiatu grodzkiego.

– Zaprzestanie wydobycia siarki i likwidacja przemysłu związanego z tym surowcem było prawdziwym trzęsieniem ziemi – zatrzęsły się bowiem posady miasta, budującego swoją strukturę i dobrostan na kopalniach „Machów” i „Jeziorko” – stwierdza Dariusz Bożek, przewodniczący Rady Miasta Tarnobrzega oraz wieloletni nauczyciel historii w Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika. – Upadek przemysłu siarkowego i pozbawienie statusu województwa wpędziły Tarnobrzeg, a właściwie jego społeczność, w głęboką depresję, z której, mam takie nieodparte wrażenie, wciąż nie możemy wyjść – dodaje dr hab. Tadeusz Zych, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.

Wieje pesymizmem

Wraz z reformą administracyjną w 1999 r. na mapie Polski pojawiło się 65 (obecnie 66) miast na prawach tzw. powiatu grodzkiego. W tej grupie, wraz z liczną rzeszą innych miejscowości, które utraciły status stolicy województwa, znalazł się również Tarnobrzeg. Na ich tle w statystykach wypada raczej blado, plasując się pod wieloma względami na dalszych miejscach.

Niekorzystnie dla przyszłości miasta przedstawiają się dane demograficzne, świadczące o jego nieubłaganym wyludnianiu i starzeniu się społeczeństwa. Oficjalnie Tarnobrzeg liczy 47 tys. mieszkańców, choć według nieoficjalnych danych jest ich przynajmniej o 10 tys. mniej. Spada liczba osób w wieku przedprodukcyjnym oraz produkcyjnym, wzrasta zaś populacja seniorów – z 20,8 proc. w 2014 r. do 22,4 proc. w dwa lata później. Tak wynika z danych GUS. Tymczasem, jak szacował urząd miasta, w Tarnobrzegu mieszka ok. 12 tys. osób określanych mianem 60 plus. Przy rzeczywistej liczbie mieszkańców – ok. 37 tys., stanowią prawie 1/3 społeczności miasta.

– Ewidentnie, podobnie jak w skali kraju, nasza społeczność starzeje się, ale proces ten nie tylko sprawia, że liczba osób 60 czy 65 plus sukcesywnie wzrasta. Niestety, młodzież, wyjeżdżając na studia wyższe do większych ośrodków akademickich w Polsce czy za granicę, opuszcza Tarnobrzeg na stałe. W rozmowach uczniowie naszego liceum zdecydowanie deklarują, że nie zamierzają wracać w rodzinne strony, ponieważ nie widzą tu dla siebie perspektyw – mówi Dariusz Bożek.

Potwierdzeniem tych słów są plany, jakie w kwestii swojej przyszłości snuje Karolina, studentka anglistyki. – Wszystko wskazuje na to, że do Tarnobrzega nie wrócę, ale będę szukać swojej szansy w innym, dużym ośrodku. W rodzinnym mieście nie znajdę pracy, o jakiej marzę, poza tym nie widzę dla siebie żadnych perspektyw na dalszy rozwój. Co mogłabym robić w Tarnobrzegu? Uczyć języka angielskiego w szkole? Wątpię, bym znalazła wolny etat. Zresztą nie takiej pracy chcę – wyjawia Karolina.

Równie pesymistycznie rysuje się kondycja finansów miejskich, od kilkunastu lat bowiem miasto zmaga się z pokaźnym zadłużeniem, będącym ogromnym obciążeniem, które uniemożliwia podejmowanie większych inwestycji. Zwyczajnie brakuje pieniędzy np. na wkłady własne przy realizacji projektów dofinansowywanych przez Unię Europejską. Tymczasem perspektywa finansowa UE 2014–2020 zmierza ku końcowi, nowa zaś jest nadal nieznana.

Największym jednak problemem Tarnobrzega jest brak wizji, pozwalającej określić i wypracować wieloletnie plany na przyszłość. – Ogromną bolączką kolejnych ekip rządzących jest brak perspektywicznego myślenia, które winno wybiegać 10, 20, 50 lat do przodu, a nie jedynie na okres czteroletniej kadencji – zaznacza przewodniczący Rady Miasta. – Jaki sygnał wysyłamy do potencjalnych inwestorów, nie zgadzając się np. na 10-letnią dzierżawę, a jedynie 3-letnią? Nie tak dawno taką decyzję rada podjęła w przypadku prośby przedsiębiorcy zamierzającego zainwestować w przedsięwzięcie nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Kto, myślący zdroworozsądkowo, zechce ryzykować? Przecież nikt nie zagwarantuje, że za 3 lata radni miejscy nie zmienią zdania i zgodzą się na przedłużenie dzierżawy. Niestety, zamknęliśmy się na przedsiębiorców. Niejedna firma przeniosła już swoją działalność do innych gmin, a miasto traci wpływy z płaconych przez nie podatków.

By oddać sprawiedliwość, należy wspomnieć o dużych inwestycjach w infrastrukturę, jakie, po latach komunistycznych zaniedbań, zostały przeprowadzone przede wszystkim za prezydentury Stanisława Żwiruka (1990–1998) i Jana Dziubińskiego (1998–2010). Mocno zmieniło się również zewnętrzne oblicze miasta.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.