Adopcyjne problemy

W Polsce liczba dzieci zakwalifikowanych do adopcji jest mniejsza niż liczba pragnących je przyjąć rodzin. Największą przeszkodą okazuje się nieuregulowana sytuacja prawna dziecka.

W ostatnim czasie dwie instytucje państwowe niezależnie od siebie przeprowadziły kontrole procesu adopcyjnego w naszym kraju. Najwyższa Izba Kontroli badała, czy ośrodki adopcyjne prawidłowo i skutecznie realizują swoje zadania, natomiast Rzecznik Praw Dziecka zajął się nieprawidłowościami w pracy sądów orzekających w sprawach adopcyjnych. Co pokazały te kontrole?

Dane i procedury

Liczba adopcji w Polsce wynosi rocznie ponad 3 tys. i od kilkunastu lat jest na stałym poziomie. Najczęściej adoptowane są dzieci najmłodsze – do 1 roku życia, najrzadziej te w wieku 14–15 lat. Na przykład w 2013 r. w pierwszym wskazanym przedziale wiekowym zaadoptowano ponad 800 dzieci, a w drugim jedynie 35. Prawo zezwala także na adopcję zagraniczną, np. w 2015 r. przeprowadzono ich 326. Najwięcej chorych dzieci z Polski przyjmują rodziny włoskie i amerykańskie.

Adoptowane może być jedynie dziecko z uregulowaną sytuacją prawną, to znaczy gdy jego rodzice są prawomocnie pozbawieni władzy rodzicielskiej lub wyrazili zgodę na adopcję. Osoby pragnące ­adoptować dziecko muszą zgłosić się do ośrodka adopcyjnego. Tylko on ma prawo prowadzić procedury adopcyjne i przygotować kandydatów na rodziców. W Polsce jest obecnie 65 ośrodków, z czego 40 proc. niepublicznych, w tym prawie połowa katolickich. Ośrodek ­adopcyjny m.in. kwalifikuje dzieci do ­adopcji, dobiera rodziny adopcyjne pod kątem potrzeb dziecka, wydaje opinię kwalifikacyjną dla kandydatów na rodziców ­adopcyjnych i przesyła ją do sądu opiekuńczego. Wniosek o adopcję zgłaszają do sądu potencjalni rodzice. Dziecko powyższej 13. roku życia musi wyrazić zgodę na adopcję.

Nieprawidłowości według NIK

Kontrolerzy NIK zbadali 15 ośrodków adopcyjnych, czyli 23 proc. Przeprowadzili również ankietę wśród osób biorących udział w procedurze adopcyjnej. W 11 z 15 skontrolowanych ośrodków stwierdzili nieprawidłowości, ale nie na dużą skalę. Według NIK mogły mieć one jednak wpływ na przebieg procesu adopcyjnego w indywidualnych przypadkach.

Wśród problemów, jakie wskazuje Izba, jest m.in. brak jednolitych wymogów i kryteriów stosowanych podczas ­adopcji w skali kraju. Ośrodki często ustanawiają własne zasady, które wykraczają poza wymagania ustawowe. Na przykład niektóre placówki żądały zaświadczeń od psychiatrów czy z poradni leczenia uzależnień, czego przepisy nie wymagają. Nie ma też jednolitych zasad kojarzenia dzieci z kandydatami na rodziców. W niektórych ośrodkach brany jest pod uwagę staż małżeński, a w innych nie ma to znaczenia.

Problemem jest brak uregulowania sytuacji prawnej dziecka, które w oczekiwaniu na to przebywa w domu dziecka czy rodzinie zastępczej. W kontrolowanym okresie – od 2015 do pierwszej połowy 2017 r. – z ok. 75 tys. dzieci w pieczy zastępczej tylko ok. 6 tys. zostało zakwalifikowanych do ­adopcji. Według NIK problem ten wynika z niewystarczającego działania powiatów na rzecz wychodzenia dzieci z pieczy zastępczej.

Izba zwraca też uwagę na długi czas trwania procesu adopcyjnego. Od momentu zarejestrowania kandydatów na rodziców do orzeczenia przez sąd adopcji dziecka mijają przeciętnie 2 lata. NIK postuluje ujednolicenie szkoleń oraz uznawanie świadectw ze szkoleń już ukończonych, organizowanych przez różne ośrodki adopcyjne. Za nieprawidłowy uważa fakt, że we wszystkich skontrolowanych placówkach weryfikacją kandydatów na rodziców zajmowały się komisje kwalifikacyjne złożone wyłącznie z ich pracowników. NIK podkreśla, że nie ma procedur odwoławczych i przestrzega, że nie działają dostatecznie mechanizmy antykorupcyjne. Zarzuca ośrodkom brak przejrzystości, np. uzasadnienia negatywnych opinii i brak możliwości odwołania.

Wątpliwości

Choć raport NIK zawiera wiele cennych postulatów, które mogą usprawnić adopcje, jak np. podjęcie bardziej zdecydowanych działań dla uregulowania sytuacji prawnej dziecka, niektóre z nich budzą wątpliwości.

Kontrola NIK została przeprowadzona z perspektywy rodzica i jego oczekiwań wobec procesu adopcyjnego, a nie pod kątem dobra dziecka. Na przykład żądanie dodatkowych zaświadczeń o zdrowiu rodziców starających się o adopcję, nawet jeśli nie wymagają tego przepisy, jest uzasadnione. Pozwala na przykład ustalić, czy kandydat jest uzależniony od narkotyków lub alkoholu, albo czy jest chory psychicznie, co powinno mieć wpływ na decyzję o zakwalifikowaniu rodziców do adopcji.

Postulat, aby w komisji kwalifikacyjnej zasiadały osoby niepracujące w ośrodku, w stosunku do podmiotów katolickich jest chybiony, gdyż w większości biskupi diecezjalni delegują do takich komisji swojego przedstawiciela, który w placówce nie pracuje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |