Wybaczyć zdradę

– Odebrałam jej męża, a ona… otwarła mnie na miłość Boga – mówi Hanna Czelakowska.

Wychowałam się w domu bez Boga. Ojciec był oficerem Ludowego Wojska Polskiego. Pracował w sztabie generalnym z gen. Kuklińskim. Był bardzo uczciwym, zasadniczym człowiekiem. Wierzył, że Bóg istnieje, ale zraził się do Kościoła. Nigdy nie mówił dlaczego. Byłam tylko ochrzczona. Zazdrościłam siostrze, która potajemnie przyjęła też Pierwszą Komunię Świętą. Zazdrościłam zdjęcia w wianku z pamiątkowym obrazkiem. Poza tym tematy religijne się u nas nie pojawiały.

Nasz dom był normalny. Ale ja zawsze byłam wrażliwa, chciałam poczuć miłość. Nie dostrzegałam jej w staraniach rodziców. Szukałam czegoś wyjątkowego. Miałam wielkie niezaspokojone potrzeby emocjonalne.

Studiowałam w Moskwie. Poszukując miłości, popełniłam sporo błędów. Wchodziłam w relacje, które mnie tylko raniły. Po studiach wyjechałam do Meksyku, gdzie mieszkała z rodziną moja siostra. Pracowałam w księgowości. Miałam problemy w pracy. Czułam się samotna. Rzadko widywałam siostrę, która mieszkała w innym mieście. Do kościoła zaglądałam tylko po to, żeby w grubych murach znaleźć trochę ochłody. Kiedyś jednak weszłam do świątyni w poszukiwaniu pomocy. Zawołałam do Boga: „Jeśli istniejesz, daj mi poznać prawdziwą miłość, choćbym miała cierpieć”.

Byłam bardzo zakochana

Krótko potem poznałam swego przyszłego męża. W kościele. To było dla mnie jak znak. Tylko że... on miał żonę i trzy córeczki. Ale to mi nie przeszkadzało. Byłam bardzo zakochana. Myślałam, że nareszcie znalazłam to, czego szukałam. Wątpliwości przychodziły tylko czasami – wyrzuty sumienia, że swoje szczęście buduję na cierpieniu innej osoby. Usprawiedliwiałam się, że w ich małżeństwie brakowało wzajemnego zrozumienia. Że było w nim jakieś pęknięcie. Ta świadomość przynosiła mi ulgę.

On nie miał z żoną ślubu cywilnego, jedynie kościelny, dlatego mogliśmy wziąć ślub cywilny. Żyliśmy bardzo skromnie, ale byliśmy bardzo szczęśliwi. Urodziło nam się troje dzieci. Mijały lata. Mimo naszej skomplikowanej sytuacji mąż uczył mnie modlitwy. To po hiszpańsku po raz pierwszy nauczyłam się „Ojcze nasz” – nie znałam tej modlitwy po polsku. Od męża nauczyłam się też Koronki do Bożego Miłosierdzia i dowiedziałam się, że modlitwa ta pochodzi z Polski. Chodziliśmy na Msze, choć nie mogliśmy przystąpić do Komunii.

Ucieczka

Nie rozumiałam wielu rzeczy, ale pragnęłam iść do Komunii. Myślałam o białym małżeństwie, ale na to nie chciał się zgodzić mój mąż. Dla niego konsekwencją budowania własnego szczęścia na cierpieniu innej osoby była ucieczka w alkohol. Gdzieś między wierszami pojawiało się też oskarżenie, że to ja jestem powodem cierpienia jego żony i trzech córeczek.

Myślałam o powrocie do Polski. Było mi ciężko, ale czułam, że coś z tym trzeba zrobić. Wydawało mi się, że nasze dzieci poniosą konsekwencje naszego życia w grzechu. Chciałam to przerwać. Doszło do rozmowy z żoną mojego męża. Powiedziała mi, że jeśli wyjadę, spróbuje odbudować swoje małżeństwo. Wcześniej przez wiele lat okazywała mi autentyczną miłość. Nie nastawiała swych dzieci przeciwko moim. Pozwalała im się odwiedzać, wspólnie się bawić.

Szarpałam się z emocjami, ale czułam, że jesteśmy na równi pochyłej i jeśli tego nie przerwę, stoczymy się. Postanowiłam więc, że wyjadę do Polski.

Wtedy zaszłam w ciążę

Pierwsza automatyczna myśl: aborcja. To była najgorsza decyzja w moim życiu. Najgorsza. Nie pozwoliłam się temu dziecku urodzić nawet w moich myślach.Nie wiedziałam, że ta decyzja tak bardzo wpłynie na życie moje i moich dzieci. Mówi się, że syndrom poaborcyjny pojawia się dopiero po jakimś czasie. U mnie było to od razu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • bogna
    27.04.2019 11:45
    Mam nadzieję, że Bóg jest bardziej miłosierny niż ludzie ...
  • Anonim (konto usunięte)
    27.04.2019 11:46
    Mam nadzieję, że Bóg jest bardziej miłosierny niż ludzie ...
  • pcc
    29.04.2019 19:41
    Wierzę, że prowadząc rekolekcje wyrwie diabłu więcej niż jedną osobę. Już szatan się cieszył z rozbicia jednego małżeństwa, a może stracił na swoim sukcesie więcej.
  • pcc
    29.04.2019 19:46
    Ale mam jedną wątpliwość. Powracając po latach do Meksyku ta osoba musiała być bardzo pewna swojej wiary, że dawne opętanie nie wróci. Podjęła wielkie, niekonieczne ryzyko. Po co? Prosić o przebaczenie można było w liście, telefonicznie, ale bez potrzeby spotykania się nim. Jeśli ktoś wyrwie się z drugiego związku, niech zakaże sobie podtrzymywania tego kontaktu w imię mniejszych wartości.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.