Nieplanowane poruszenie

Film o przemianie Abby Johnson, która kierowała kliniką aborcyjną, podbił nie tylko amerykańskie, ale i polskie kina.

Produkcja w reżyserii Cary’ego Solomona i Chucka Konzelmana wzbudziła duże zainteresowanie w Polsce. Już pierwszy weekend po polskiej premierze (1 listopada) okazał się wielkim sukcesem frekwencyjnym. W kinach obejrzało ją ponad 50 tysięcy osób. Sale kinowe zapełniały się także młodymi ludźmi. Swoje zrobiły informacje o wielkim poruszeniu, jakie film „Nieplanowane” spowodował wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Tam nie tylko osiągnął on kasowy sukces, ale wywołał też wielką dyskusję społeczną oraz realnie wpłynął na postrzeganie aborcji przez wielu Amerykanów.

Nie ocenia, nie atakuje

Spore zainteresowanie widać było na przykładzie Wrocławia. Tam redakcja „Gościa Wrocławskiego” wraz z Multikinem od kilku lat organizuje kinowe pokazy wartościowych filmów pod nazwą „Do kina z Gościem”. Nigdy podczas tych pokazów żaden tytuł nie cieszył się aż tak dużą popularnością. Po kilku dniach od ogłoszenia terminu ludzie wykupili bilety na największej sali, mieszczącej ponad 500 widzów. „Gość Wrocławski” postanowił otworzyć kolejną salę 400-osobową i ta w dwa dni również zapełniła się dosłownie do ostatniego miejsca. Ostatecznie jednego wieczoru film obejrzało prawie tysiąc osób, w tym wielu studentów i młodzieży licealnej. W stolicy Dolnego Śląska „Nieplanowane” grane były we wszystkich multipleksach.

– Trochę bałam się, że film okaże się kolejnym przereklamowanym dziełkiem – mówi s. Ewa Jędrzejak SMCB, założycielka i prezes fundacji Evangelium Vitae, która prowadzi m.in. okno życia, szkołę rodzenia, poradnię rodzinną i bank niemowlaka. Boromeuszka przez swoją pracę spotyka wiele kobiet z rozterkami związanymi z ciążą i rodzicielstwem. Chwilę przed wyjściem do kina rzuciła okiem na recenzję filmu wydaną przez „Wysokie Obcasy” i zobaczyła jasny wniosek: „Propaganda antyaborcyjna!”. – Film na pewno jest antyaborcyjny, ale nie ma w nim niczego, co pasowałoby do słowa „propaganda”. Widać to niezwykle cenne w temacie aborcji wyważenie. Nie brakuje mocnych scen, ale bez epatowania brutalnością. Obraz pokazuje złe wybory, jednak rezygnuje z ich oceniania. Nie powala efektami specjalnymi, nie porywa brawurową akcją, nie zachwyca kostiumami ani bogatymi gadżetami, mimo to przejmuje, angażuje i wpływa na widza – opisuje s. Jędrzejak.

Twórcy świadomie zrezygnowali ze zdecydowanej retoryki, która ma uderzać w społeczność popierającą aborcję. To przedstawienie prawdziwej historii, która daje do myślenia, ale nikogo nie atakuje i nie potępia. Może dlatego tak bardzo boją się tego dzieła środowiska lewicowe i proaborcyjne, które organizowały w Polsce nieskuteczne protesty, próbując wpływać na multipleksy pokazujące film.

Dla tych na rozdrożu

Naturalnie do kin ruszyła przede wszystkim publika konserwatywna, chrześcijańska, przeciwnicy aborcji, ale nie tylko. Spory rozgłos, którzy wyprzedzał polską premierę, zaintrygował również ludzi, którzy do aborcji mają stosunek ambiwalentny lub nie wypracowali sobie na ten temat wyraźnej opinii. – Poszliśmy na „Nieplanowane” z chłopakiem, bo znajomi nas zachęcili. W kręgu naszych przyjaciół o tym się dyskutowało, a my nie mogliśmy się wypowiedzieć, więc postanowiliśmy sami to zobaczyć. Trochę słyszeliśmy o tej produkcji, koleżanka powiedziała mi tylko: „Po prostu zobacz” – opowiada 25-letnia Marta z Wałbrzycha. Jak przyznaje, nie spodziewała się takiego odbioru w kinie. – Płakałam kilka razy. Nie do końca wiedziałam, jak aborcja wygląda od strony klinicznej. Nieraz rozmawialiśmy z moim partnerem na ten temat i zgadzaliśmy się, że nikogo nie wolno do aborcji zmuszać, ale też nie wolno jej zabraniać. To prawo i decyzja rodziców. Po filmie mam spory mętlik w głowie, bo otworzył się przede mną nowy horyzont, którego wcześniej nie brałam pod uwagę. W czasie aborcji zawsze ginie dziecko. A najczęściej w dyskusjach w pracy, czy na spotkaniach towarzyskich mówi się jedynie o dobru matki. Dziecka nie traktuje się jak pełnoprawnego człowieka – stwierdza Marta. Dodaje, że nie chce ujawniać swojego nazwiska, ponieważ pracuje w korporacji, która zwraca uwagę na kwestie światopoglądowe.

Karol Czeremet nie miał zamiaru oglądać filmu, ale ostatecznie namówiła go rodzina. – Nie zgadzamy się z mamą właśnie w kwestii dostępu do aborcji. Ja jestem pod tym względem bardziej liberalny, ale nikogo do niczego nie zmuszam. Po prostu chcę dać ludziom wolny wybór, szczególnie kiedy pojawia się choroba lub doszło do gwałtu. Mama uważa, że daję wolny wybór, ale do zabijania – mówi 20-latek. Film nie zmienił diametralnie jego podejścia, ale pozwolił dostrzec jedną bardzo ważną sprawę. – Po głównej bohaterce, ale nie tylko, widziałem, że aborcji nie przechodzi się ot tak. Ma to swoje skutki w psychice. Istnieje poczucie straty, być może jakiś syndrom. Abby łyknęła tabletki, miało pójść gładko i sprawnie, a wykrwawiała się pół nocy. Podobało mi się, że ta produkcja zachęca, by nie oceniać kobiet, które decydują się usunąć ciążę. Nie znamy do końca kontekstu i powodów. Świetnie, że film zwraca uwagę na to, jak cenna okazuje się opieka, wsparcie, podanie różnych propozycji na rozwiązanie problemów, z jakimi się młode dziewczęta borykają. To może je odsunąć od decyzji o aborcji – tłumaczy K. Czeremet.

Wygrywasz, jeśli uświadomisz

Opinie ludzi, którzy zobaczyli „Nieplanowane”, potwierdzają jedynie statystykę. 66 proc. Polaków jako główną przyczynę aborcji postrzega brak wsparcia kobiet w ciąży w ich najbliższym otoczeniu. Alicji i Michałowi Zyznarskim lekarz zaproponował najbrutalniejsze „rozwiązanie problemu”. Najpierw mówiono im, że ich dziecko nie dożyje porodu, a potem, że umrze w jego trakcie. Kolejne diagnozy wskazywały, że przeżyje pierwsze dwa tygodnie po narodzinach, następne, że jednak dwa miesiące, a potem – dwa lata. Rodzice zdecydowali się na urodzenie syna i walkę o niego najdłużej jak się da. – To dobitnie pokazuje, że życie nie jest w rękach człowieka, ale w rękach Boga – mówi dziś Michał Zyznarski. Ostatecznie malutki Tomek urodził się z poważną wadą mózgu. Dzisiaj ma 9 miesięcy. Oddycha, reaguje i śmieje się. – Ogromnym atutem filmu jest fakt, że odkłada na bok wojnę religijną i dyskusje filozoficzne, a pokazuje dobitnie, jak wygląda aborcja, przez co muszą przejść kobiety. Dobrze, żeby panie i panowie po prostu wiedzieli i widzieli, jaki to jest zabieg i jakie niesie ryzyko, nie tylko fizyczne. To może wielu osobom uświadomić, czym jest aborcja – uważa Alicja Zyznarska.

Chuck Konzelman i Cary Solomon stworzyli film na naprawdę dobrym poziomie. Dlatego warto zachęcać do zobaczenia go szczególnie tych będących na rozdrożu, a nawet zwolenników aborcji. Bo walka z zabijaniem dzieci w łonach matek toczy się o uświadomienie, które nie może odbywać się w kategoriach myślowych „wygrałem, bo cię przekonałem”, lecz raczej: „wygraliśmy, bo się przekonałeś”. „Nieplanowane” to tragiczna, a jednocześnie piękna historia, która jest mocnym wołaniem o zaprzestanie zabijania bezbronnych, najmniejszych i najsłabszych. Dlatego ma potencjał.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Komentowanie dostępne jest tylko dla .