Granice heroizmu matki

– Nie można i nie trzeba wymagać od kobiety poświęcenia swojego życia, by zachować dziecko – mówi ks. dr hab. Piotr Kieniewicz.

Agata Puścikowska: Ostatnio słychać: urodzenie chorego dziecka to heroizm. Nie wolno zmuszać do heroizmu. Nie wolno?

Ks. Piotr Kieniewicz MIC: Do heroizmu, czyli bohaterstwa, faktycznie zmuszać nikogo nie można. Ale z doświadczenia mojej pracy z rodzinami i obserwacji wiem, że przyjęcie chorego dziecka przez matkę i ojca nie jest przez nich tak traktowane. To zewnętrzni obserwatorzy mówią o tej sytuacji: heroizm. Jednak w takim postrzeganiu nie ma miłości wobec dziecka. Co najwyżej jest jakieś politowanie dla decyzji. Współczesność jest odarta z szacunku do człowieka, zwłaszcza tego małego. Ważniejsi są ci, których widzimy, niż ukryci w łonach matek. Miłość kosztuje, a my jako społeczeństwo chcemy, żeby nam nikt głowy nie zawracał, nie obciążał nas, nie kosztował. „Ja” jestem na samym szczycie, nie liczy się nic i nikt inny. I dobrze ktoś powiedział: „Wszyscy troszczą się o siebie. I tylko ja się troszczę o mnie”. Nie pytajmy o heroizm. Pytajmy o skalę naszego egoizmu.

Ale jednak bywa tak, że same matki mówią: „Nie wymagajcie od nas heroizmu”.

Określenie „same” będzie tu kluczowe. Kobieta mówi też czasem: „Wybrałam mniejsze zło”, bo była opuszczona – fizycznie, emocjonalnie czy psychicznie. Zabrakło poczucia, że obok są życzliwi, pomocni ludzie. Czasem wprost słyszą lub czują: „Jeśli już chcesz urodzić, no to sobie urodź. Nic nam do tego”. Czują się rozdarte, zdradzone, bez wewnętrznej siły, by walczyć o dziecko. Czują, że nie mają wyboru. Bywa zresztą, że nawet od lekarzy kobieta słyszy, że „terminacja ciąży to dobro dla dziecka”. Żadna matka nie chce cierpienia dziecka, więc jeśli trafi na nieodpowiedzialnego medyka, decyduje się na aborcję eugeniczną. Trzeba jasno podkreślić: nawet jeśli dziecko jest chore nieuleczalnie, letalnie, życie kobiety nie jest zagrożone. Ciąża musi być oczywiście dobrze monitorowana, a lekarze mają obowiązek jak najlepiej opiekować się kobietą i jej dzieckiem. Poród musi być poprowadzony profesjonalnie, w najlepszym dla kobiety momencie. Po porodzie dziecko i matka muszą być otoczone opieką. To są prawa kobiety, o które powinniśmy walczyć. Tymczasem zamiast dostać wsparcie i opiekę, kobieta słyszy, że „ma prawo” do zabicia. Wręcz doświadcza formalnych nacisków. A przecież prawa jednego człowieka, w tym matki, kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiego człowieka. W tym przypadku – dziecka. Prawa też podlegają hierarchii: jeśli moje prawa naruszają prawa fundamentalne drugiego człowieka, zostają zawieszone. Nie mam prawa zabić drugiego człowieka i kropka. A jeśli prawo wartościuje jakość życia i wskazuje, czyje życie jest lepsze, a czyje gorsze, to staje się prawem totalitarnym. Nawet jeśli jest demokratycznie ustanowione.

A sytuacja, w której dziecko jest zdrowe, a matka chora, lecz decyduje się urodzić? Czy to nie heroizm?

Z pewnością. Chociaż gdy czytam i słyszę o takich sytuacjach, to zauważam, że żadna z matek, które tak zdecydowały, nie nazwałaby siebie bohaterką. Przypadki, w których kobieta rezygnuje z terapii, by urodzić zdrowe dziecko, oczywiście istnieją. Występują jednak ogromnie rzadko, bo współczesna medycyna daje ogromne możliwości, by ratować zarówno matkę, jak i dziecko. Bywa i tak, że skutkiem ubocznym leczenia matki jest śmierć dziecka. W takim jednak przypadku nie można mówić o aborcji.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg