Metoda bólu kolan

Musimy na pewnym etapie życia przyjąć do wiadomości, tak jak ojciec syna marnotrawnego, że dziecko ma prawo do wolności i czasami z tej wolności korzysta w sposób szokujący dla rodziców.

Krzysztof Król: We wstępie przyjętej w tym roku pracy habilitacyjnej, zatytułowanej „Zasady wychowania w Piśmie Świętym”, pisze Pan, że Biblia to najdoskonalszy „podręcznik” z zakresu wychowania…

Mieczysław Guzewicz: – W tradycji chrześcijańskiej mówimy o wychowaniu personalistycznym, w którym osoba jest najważniejsza, ponieważ posiada godność wynikającą z podobieństwa do Pana Boga. Biblia powinna być postrzegana jako najważniejszy podręcznik do wychowywania młodego pokolenia. Tylko to źródło zasad wychowawczych zakłada troskę o wychowanie całego człowieka z wszystkimi jego władzami i sferami oraz eliminuje ewentualne niebezpieczeństwo degradacji wartości człowieka. Wiele wartościowych metod wychowawczych wprost odwołuje się do Biblii.

Pierwszym wzorem wychowania jest chyba sam Jezus?

– W swojej książce pokazuję cztery postaci: Tobiasza, Hioba, ojca syna marnotrawnego i Jezusa. Bez wątpienia najważniejszą postacią jest Jezus. Przypominam przepiękną historię zagubienia się w świątyni Jezusa, 12-letniego chłopca. Był wśród uczonych i szokował poziomem inteligencji oraz znajomością prawa. Był nieprzeciętny, a jednak, gdy Józef i Maryja Go znaleźli, poszedł z nimi i był im poddany. Tak się stało, bo oni byli niekwestionowanymi autorytetami jako rodzice.

Rodzic zbuntowanego nastolatka też znajdzie odpowiedź w Piśmie Świętym?

– Oczywiście. Wzorem może być chociażby ojciec syna marnotrawnego.  Musimy na pewnym etapie życia przyjąć do wiadomości, tak jak ojciec syna marnotrawnego,  że dziecko ma prawo do wolności i czasami z tej wolności korzysta w sposób szokujący dla rodziców. Trzeba pamiętać, że wychowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Ojciec daje do zrozumienia synowi, że ten go rani, ale też zapewnia go o swojej miłości w każdej sytuacji. Na spotkaniach z rodzicami mówię, że podstawową metodą wychowawczą jest metoda „bólu kolan”. Ale to nas, rodziców, mają boleć kolana od modlitwy za dziecko. Pokazuje nam to w Piśmie Świętym sam Jezus. Rodzic, wychowując swoje dziecko, ma zaczynać od modlitwy, chociaż oczywiście w przypadku trudności nie zwalnia nas to z szukania pomocy u specjalistów.

We wstępie do książki użył Pan ciekawej metafory: „wychowanie to prowadzenie do Bożej góry Horeb”…

– Deklaracja Soboru Watykańskiego II o chrześcijańskim wychowaniu zawiera stwierdzenie, że wychowanie to „kształtowanie osoby ludzkiej w kierunku jej celu ostatecznego”. Celem życia każdej osoby ochrzczonej jest życie wieczne, a więc celem wychowania jest prowadzenie w tym kierunku. Oczywiście mamy zapewnić naszym dzieciom wykształcenie czy zabezpieczyć byt materialny, ale przede wszystkim, jako rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za doprowadzenie dzieci do Jezusa. Niestety, o tej perspektywie często zapominamy.

Zapominamy jeszcze o czymś. O czytaniu Pisma Świętego…

– W 1999 roku w Pelplinie Jan Paweł II powiedział: „Dziś z tą samą nadzieją proszę Was: wchodźcie w nowe tysiąclecie z księgą Ewangelii! Niech nie zabraknie jej w żadnym polskim domu! Czytajcie i medytujcie! Pozwólcie, by Chrystus mówił!”. Papież pokazał nam, że jedynym ratunkiem dla polskiego domu jest Biblia. Bez odnoszenia naszego życia małżeńskiego i rodzinnego do Ewangelii nie poradzimy sobie. W Piśmie Świętym jest wszystko. Ale trzeba dać Jezusowi szansę mówienia.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg