Francja w stanie wrzenia

Ponad milion osób wyszło na ulice Paryża w niedzielę w obronie rodziny. „Le Figaro” dementuje doniesienia policji o rzekomych 150 tys. uczestników protestów.

Prefektura paryskiej policji uparcie podawała, iż w Manifie dla wszystkich, przeciw zmianie definicji małżeństwa oraz zalegalizowanemu przez Zgromadzenie Narodowe i prezydenta Hollande’a prawu do adopcji dzieci przez homoseksualistów, wzięło udział 150 tys. ludzi. Organizatorzy upierali się przy milionie. Dziennik „Le Figaro” ironizował: „nasza policja znowu gra w ciuciubabkę. Czyżby na zlecenie prezydenta zmniejszała cyfry?”.

Prawicowa gazeta nie dała za wygraną i kilka godzin po ukazaniu się wydania papierowego, na swoim portalu internetowym umieściła nagrania video z Manify. Co lepsze nagrania dziennikarze „Le Figaro” zdobyli z centrum dowodzenia bezpieczeństwa miasta. Tam w czasie całej Manify sztab ludzi śledził na ścianie ekranów, minuta po minucie, wydarzenia niedzielne. Migawki z pracy centrum pokazała francuska TF1 i dziennik telewizyjny France 2. Na monitorach za plecami jednego z dowodzących ochroną akcji widać było kadry z helikoptera. Kadry, które nie pojawiły się w żadnej relacji telewizyjnej…

Na jednym z nich widać Paryż z lotu ptaka. Helikopter śledzi wypełnione po brzegi ulice stolicy Francji. Od szerokiej Esplanade del Invalides, po Pola Marsowe, Place du Trocadero do Pół Elizejskich. Podobnie jak te naprawdę rozległe przestrzenie nad Sekwaną, tak i dochodzące do Łuku Triumfalnego 12 ulic, wypełnione są po brzegi. Trudno dostrzec choćby małą białą, pustą plamę na ulicy.

„To ma być 150 tys.?” – pyta „Le Figaro”. „Mimo, że według szacunków organizatorów Manifestacji na ulicach Paryża było ok. miliona ludzi, sądząc po tych tłumach, liczba ta mogła być znacznie większa!” – komentuje gazeta.  

Gorąco dopiero będzie

W gęstym kolorowym tłumie – zdecydowana większość manifestujących w obronie rodziny i dzieci to studenci i ludzie młodzi, co widać gołym okiem! – las transparentów ze zdjęciami dzieci: „Mamy prawo do mamy i taty”, albo: „Dość z gender w szkołach! Przestańcie gwałcić nasze dzieci!”. Są i tacy, którzy piszą: „12 raz wychodzę na ulice, by bronić rodziny. Myślisz, że się poddam?!”

Wśród manifestantów szli czołowi politycy francuskiej prawicy (UMP) i po raz pierwszy Front Narodowy (skrajna partia prawicowa, założona przez Jean-Marie Le Pen’a). Nie było jednak Figide Barjot, głównego motoru Manif od początku walk we Francji. Złożyła ona swoje oświadczenie dzień wcześniej w prasie i telewizji: „Otrzymuję groźby utraty życia. Nie pojawię się więc na ulicach, ale wy idźcie”. Barjot ma całodobową ochronę. Pogróżki muszą jednak się nasilać, bo wieczorem w niedzielę dodała: „Być może czas, by zakończyć manifestacje i walkę na ulicach?”. Jej krótkie wystąpienie spotkało się z oburzeniem Frontu Narodowego. Ale takich tłumów nie uda się zastraszyć.

Do tej pory prezydent Hollande wykazywał się niebywałą arogancją wobec protestujących przeciw prawu Taubira, czyli redefiniującemu małżeństwo na związek dwóch osób tej samej lub różnej płci. W rozmowach z przewodniczącym Episkopatu Francji, kard. Andre Vingt Trois ośmielił się nawet powiedzieć, że to on jest strażnikiem moralności w kraju Napoleona oraz, że „Kościół może mieć swoje zdanie, ale państwo nie będzie uginać się pod naporem kogokolwiek z zewnątrz”. Z zewnątrz?

Kłopot w tym, że Francuzi zaparli się. W ciągu pół roku pięciokrotnie w Paryżu ponad milion osób wyszło na ulice. – Jesteśmy zdeterminowani i mimo gróźb, wzruszania ramionami prezydenta i arogancji władz, będziemy walczyć do upadłego – mówią w rozmowach z reporterami „Le Figaro” manifestanci.

Co ciekawe, jak donoszą dzienniki, socjalistyczna partia PS zaczyna powoli wycofywać się z poparcia prawa Taubira. Segolene Royale, była partnerka Hollande’a i kandydatka na fotel prezydenta w 2007 r., jedna z czołowych twarzy PS, zarzeka się, że w swoim programie nigdy nie miała projektu zmiany definicji małżeństwa. „Manifestacje na ulicach trwają już bardzo długo. Widać, że społeczeństwo tego nie chce. Nie rozumiem uporu władz” – mówi w rozmowie z lewicowym dziennikiem „Le Monde”. Royale przyznaje, że w szeregach PS już powstały podziały, jeśli chodzi o nowe prawo. A już na pewno partia – „widząc to co dzieje się na ulicach” – będzie sprzeciwiać się próbom dopuszczenia par homoseksualistów do in vitro. Pod koniec 2012 r. taki projekt zgłosiła właśnie PS.

Prowokacja

W środę, a więc 29 maja, w Montpellier odbędzie pierwsze legalne zawarcie małżeństwa dwóch gejów w tamtejszym merostwie. Hollande zapowiada, że jeśli nie on sam, to przedstawiciel Pałacu Elizejskiego pojawi się na uroczystości. Prezydent idzie więc w zaparte. Próbowano zmusić do wyjazdu do Montpellier minister ds. rodziny Dominique Bertinotti. – Respektuję demokrację i prawo Republiki, ale na czymś takim mnie nie zobaczycie! – mówi.

Jak się okazuje, merowie zostali pozbawieni prawa do sprzeciwu sumienia. Mogą jednak, jeśli nie chcą udzielać ślubów gejom i lesbijkom, poprosić o to swoich pracowników. A co jeśli i ci nie zechcą? We francuskich merostwach może dojść do – delikatnie mówiąc – niecodziennych sytuacji. Generalnie atmosfera nad Sekwaną jest napięta. Arogancja Hollande’a na szczęście nie przysparza mu zwolenników, a wręcz przeciwnie. Jego poparcie spadło do 28 proc.! Nawet w najgorszym momencie Nicolas Sarkozy nie miał tak niskich notowań.

«« | « | 1 | » | »»
  • Bronak Kamarolski
    28.05.2013 18:24
    Modle sie, aby Francuzom nie zabraklo determinacji.
    Mogliby wezwac pomoc z Polski. Jak my, Polacy, zaczniemy protestowac, to kazda dyktatura upadnie (patrz ACTA) ;)
  • Kopyrda
    28.05.2013 18:46
    Do Mata: Sondaze wskazuja, ze demonstranci reprezentuja mniejszosc obywateli Francji: 38%. Do Obywatela: A jesli, ja zare zwiazek malznesmi z jedna kobieta, potem sie rozwwiedziemy, zawre z druga i bedziemy wspolnie wychowywac dzieci z obu malzenstw, bo ona tez sie rozwiodla, a w dodatku jestesmy w kontakcie z naszymi poprzednimi malzonkami i dzielimy sie z nimi wychowaniem dzieci, to ile rodzin wchodzi w gre i ktora jest z nich tradycyjna? Pytam sie, bo takich rodzin jest coraz wiecej - w Polsce i we Francji. N.p. obecny prezudent rozszedl sie ze swoja partnerka, matka jego czwroga dzieci i zyje w wlonym zwiazku z dwukrotna rozwodka. A jego poprzednik tuz po wyborach rozwiodl sie a potem zawarl nowy zwiazek malzenski. A z kolei jego poprzednik mial dwie rodziny. Wiec gdzie jest tradycja i wlasciwie co jest zrodlem, ataku na rodzine?
  • gut
    28.05.2013 19:32

    Simon Weil: "Nasz epoka zniszczyła wewnętrzną hierarchię."

  • Kopyrda
    29.05.2013 01:00
    Panie RaBi: Bez przesady z tymiwilodzietnymi rodzinami immigrantow, zwlaszcza muzulmnskich. Dzietnosc w ich rodzinach wynosi2.2 i spada w drugim pokoleniu. Srednia dzietnosci we Francji wynosi 2.03. Wiec w sumie rozrodczosc wsrod Muzulmanow nie ma az takiego wpywu na dempgrafie we Francji, jak sie Panu wydaje.
    Panie Marcinie: Definicja tradycyjnej rodziny sie nieco zmienila. Jescz do niedawna, w wielu krajach, n.p. w USA taka rodzina skladala sie z pracujacego ojca, dzieci 9 niepracujacej (poza domem) matki. A w dodatku, w.g. panskiej definicji, grupa, ktora sklada sie z meza, zony oraz adoptowanych dzieci, nie jest rodzina. Ale postawmy sprawe w ten sposob: Warunkiem koniecznym do zaistnienia rodziny jest zwiazek mezczyzny z kobieta. I wtedy mozemy w ramy tej definicji wlaczyc rodziny, ktore powstaja po rozwodach oraz zwiazki nieformalne. Tylko, ze w wyniku przemian kulturowych te definicje sie zmieniaja. A oto przyklad z USA, z farmerskiego stanu Iowa, gdzie malzenstwa gejowskie sa legalne. Prosze uwaznie przeczytac sekcje dotyczaca badan opinii publicznej: http://en.wikipedia.org/wiki/Same-sex_marriage_in_Iowa.
    Tempora mores. Z tym, ze my dyskutujemy na odrebnych plaszczyznach, poniewaz Pan pisze (bardzo madrze) o istocie definicji, a ja sie przestawilem na zmiany w kulturze i percepji spolecznej.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja