Gorzkie zmienić w słodkie

To były chyba 40. urodziny. Pokłóciłem się z żoną. Wyszedłem z domu i wsiadłem do autobusu. Jechałem obok kościoła kapucynów. Coś mnie tknęło. Wysiadłem. Zapukałem na furtę i powiedziałem, że chcę wstąpić do zakonu.

Konkretny święty

Co takiego proponuje święty ze średniowiecza, że współcześni ludzie dalej chcą go naśladować? Czy ktoś, kto nigdy nie słyszał o komputerach i internecie, może być idolem współczesnego człowieka? – Może. Jeśli ktoś mówi o św. Franciszku, że to święty „ciepłe kluchy”, to znaczy, że w ogóle go nie zna. Franciszek wąchający kwiatki i karmiący zwierzątka to Franciszek nierealny. Ten prawdziwy był bardzo konkretny i wymagał od siebie. Nie roztkliwiał się nad sobą. Postanowił oddać swe życie Chrystusowi i jeśli coś mu w tym przeszkadzało, walczył z pokusami, czasem wręcz drastycznie. To właśnie dziś ludzi pociąga – konkret – mówi o. Piotr Stasiński, asystent FZŚ na Poczekajce.

To, jak żył św.Franciszek, pociągało coraz więcej ludzi, także tych, którzy mieli swoje rodziny. Chcieli, pozostając w swoim środowisku, realizować życie Ewangelią. To oni przyjmowali drogę wskazaną przez św. Franciszka, tworząc III zakon, czyli dziś Franciszkański Zakon Świeckich. Za św. Franciszkiem mogą iść wszyscy, niezależnie od wieku i stanu. Młodzi (tacy do trzydziestki) zaproszeni są do Młodzieży Franciszkańskiej, starsi do FZŚ. Jeśli ktoś chce w swoim życiu chrześcijańskim robić coś więcej, niż uczestniczyć tylko w niedzielnej Mszy św., może na przykład wejść na drogę formacji w duchu franciszkańskim. Młodzi zazwyczaj trafiają do grup Młodzieży Franciszkańskiej. Jednak zapraszamy także starszych, i to zarówno osoby samotne w różnym wieku, małżonków, jak i całe rodziny. W każdej chwili można dołączyć do wspólnoty III zakonu i przekonać się, czy to jest to, czy mam powołanie do tego zakonu – mówi Marcin Stec, odpowiedzialny za FZŚ na Poczekajce.

Ludzie widzą, kim jesteś

Kamil i Iwona są małżeństwem, mają syna Franka, który imię otrzymał na cześć św. Franciszka. – Byliśmy po prostu chłopakiem i dziewczyną, gdy trafiliśmy na spotkanie FZŚ. Ojciec, który głosił nauczanie, nie owijał w bawełnę. Mówiąc kolokwialnie, walił z grubej rury o naszym życiu. To nas ujęło – mówienie wprost. Nikt nie głaskał nas po głowie, ale postawił przed nami dwie drogi, jakby życie i śmierć, i kazał wybierać. Wiedzieliśmy, że decydując się na życie według Ewangelii, możemy mieć wiele trudności, ale dla nas wybór był oczywisty – mówią małżonkowie.

Nigdy tego nie żałowali. Kamil prowadzi własną firmę i nie wstydzi się przyznać do swojej wiary. Iwona jest pielęgniarką i choć nie ma wiele okazji, by mówić o swojej wspólnocie w pracy, stara się pokazywać swoim życiem, jakimi wartościami żyje. – Nie wychodzę wcześniej z pracy, nie kombinuję, wypełniam swoje obowiązki. Nic nadzwyczajnego – mówi Iwona. Dla wielu jednak, którzy patrzą na takich ludzi, ich zachowanie wydaje się nadzwyczajne. – Właśnie o to chodzi, by świadczyć swoim życiem. To już prowokuje do stawiania pytań i zmusza do refleksji. Ludzie widzą, kim jesteś, i jakoś się do tego ustosunkowują – mówi o. Piotr.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama