Przyszła babciu, bądź „zielona”!

Długo dojrzewałam do tematu.

Zastanawiałam się, czy skala zjawiska zwanego „niechęcią babciną do trzeciego wnuka” jest duża. Mam nadzieję, że nie, choć zebrany materiał dowodowy świadczy inaczej… Cytaty z niektórych babć: „Moja córka ma dwoje dzieci i więcej mieć nie będzie". „Jedno, maksymalnie dwoje dzieci i wystarczy”. „Twoja Ania będzie miała trzecie dziecko? Czy ona na głowę upadła?”. W prywatnych rozmowach z młodymi kobietami wątek „niezadowolonej babci” pojawia się niepokojąco często. Oto skrócona wypowiedź jednej z koleżanek: „Bardzo bym chciała mieć jeszcze jedno dziecko.

Ale moja matka chyba by mnie fochem zabiła. Już podczas ostatniej ciąży obraziła się na mnie i nie odzywała dziewięć miesięcy. Czułam się koszmarnie”. Co jakiś czas otrzymuję też smutny list w rodzaju: „Jestem w kolejnej ciąży, mąż się bardzo cieszy. Przykro, że moja matka niestety nie”. Z czego wynikają antywnucze reakcje? Dlaczego babcia nie chce (kolejnego) wnuka? Zapewne „boi się” o własne dzieci. Denerwuje się, czy syn lub córka poradzą sobie materialnie i organizacyjnie „z dużą gromadką”. Snuje wizje, że własny potomek „młodość straci” z powodu ciągłego niewyspania, niedojedzenia i przepracowania. Z „dobrego serca” i „dobrych chęci” próbuje więc zaprogramować rodzinę córki lub syna, najlepiej jak potrafi. Zapominając wszakże, że dobrymi chęciami to wybrukowano jedno, niezbyt przyjazne miejsce… I na koniec nieco beletrystyki, potwierdzającej smutną, babciną tendencję.

Agnieszka Chylińska (kiedyś zespół O.N.A), jurorka programu „Mam talent”, napisała niedawno dwie kapitalne książki dla dzieci (bardzo polecam również rodzicom). Opisuje w nich rodzinę Zezików: mamę, tatę oraz rodzeństwo – Zezię i Gilera. W drugim tomie okazuje się jednak, że rodzina się powiększy. Z nowego dziecka cieszą się rodzice i niektórzy obcy ludzie, co starsza siostra Zezia zaznacza skwapliwie, na zielono, w swoim zeszycie. Natomiast reakcje obu babć, na wieść o kolejnym wnuku, nadają się wyłącznie do „zaznaczenia na czerwono”… Zezia widzi, jak bardzo smutno jest z tego powodu jej mamie. Współczuje też małemu człowieczkowi, na którego nikt prócz mamy i taty za bardzo nie czeka... Dziękuję swojej mamie, teściowej i wszystkim babciom, których reakcje na wieść o kolejnym wnuku były „zielone”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Old Piernik
    20.01.2014 08:27
    Niestety potwierdzam regułę. Moja mama też robiła nam nieprzyjemności na samą wzmiankę o możliwym 3-cim dziecku. Ale kiedy już było pewne to "wykorzystaliśmy" nasze dzieci do przekazania tej informacji.
    Zadały pytanie: "Kochacie swoje wnuki?" na odpowiedź że tak powiedziały: "No to będziecie mieli jeszcze jednego!" i teraz jest fajnie, ale niesmak się czasami przypomina...

    Coś jest bardzo nie tak z poprzednim pokoleniem pod tym względem.
  • Pera
    20.01.2014 20:04
    Niesetety potwierdzam obserwacje pani Agaty. Moja mama zareagowała podobnie na wieść o 3 dziecku. Koleżanki opowiadały, że ich matki również krzywiły się na kolejnego wnuka. Dwójka to tak. Trzecie wnuczę to już było gadanie i zrzędzenie. zaznaczam, że my wszystkie radzimy sobie same i organizacyjnie, i materialnie. Matki nam nie pomagają, ot czaseem nas odwiedzają (mieszkamy daleko). nie wiem co jest powodem takiej sytuacji. Ale przypuszczam niestety, że mówimy o pokoleniu któe doświadczyło "metod regulacji poczęć" przy pomocy zabiegów... Bardzo smutne to.
  • asik
    21.01.2014 14:25
    ulżyło mi... bo myślałam, że to tylko moja mama jest jakaś inna. Pierwsze dziecko: "za wcześnie", na drugie zdecydowaliśmy się po 2 latach: komentarz który usłyszałam to" z twoim zdrowiem?". Po 14 latach zdecydowaliśmy się świadomie na trzecie dziecko. Komentarz: "i po co wam to?". Kiedy zaszłam w ciążę z 4 synkiem bałam się jej powiedzieć, wszyscy dookoła wiedzieli, tylko nie ona. No i usłyszałam:" czy twój mąż nie wie, do czego służą prezerwatywy?". Mam żal za te słowa, bo sama nie byłam tą ciążą zachwycona, ale cała rodzinka (mąż,chłopcy i teściowie) stanęli na wysokości zadania i tak się cieszyli, że szybko się pogodziłam. Ale mama długo się nie odzywała. Ktoś napisał w poprzednich komentarzach, że babcie są zmęczone: tak ale chyba swoim życiem. Moja teściowa wychowała trójkę dzieci teraz ma 8 wnucząt i zawsze jest chętna do pomocy, sama proponuje, że spędzi czas z maluchami (oczywiście sporadycznie, bo sami uwielbiamy z nimi spędzać czas. A moja mama wiecznie jest zajęta, najczęściej bieganiem po galeriach handlowych a gdy zapytałam kiedys czy nie mogłaby zostać z dziećmi to usłyszałam, że mam, co chciałam.To wynika z egoizmu tych babć i tyle...
  • Ela
    22.01.2014 12:18
    Muszę w takim razie mojej mamie bardzo podziękować, bo ona za każdym razem (3 razy) cieszyła się, że będzie dzidziuś. Nie kwapiła się do pomagania przy dzieciach, ale cieszyła się z każdego. To ogromne wsparcie dla córek, gdy matki nie krytykują ciąż.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.