TIK? Tak! Ale z umiarem

Warto dwa razy pomyśleć, zanim powierzy się edukację dzieci komputerom i multimediom.

TIK (Technologie informacyjno-komunikacyjne) mają zrewolucjonizować szkołę. Uczniowie uzbrojeni w laptopy dokonają skokowego postępu, a szanse ubogich i bogatych w dostępie do wiedzy zostaną wyrównane. Prawda to czy fałsz? Pytanie wydaje się retoryczne, więc rząd – w ramach programu „Cyfrowa szkoła” – od 2012 roku zaczął wyposażać szkoły podstawowe w przenośne komputery i multimedia. W programie wzięło udział – pilotażowo – 399 szkół. Jego oceny dokonał w 2013 roku Instytut Badań Edukacyjnych. W raporcie znajdujemy bardzo ciekawe obserwacje. „TIK? Tak! Ale z umiarem” – to jedna z opinii nauczycieli, dobrze oddająca ich ostrożne podejście do cyfrowych gadżetów. I nie jest to ostrożność pozbawiona podstaw. Argumentów dostarczają inne kraje, które wcześniej przetarły ten szlak.

Cyfrowa demencja

Już w 1997 r. pisano w fachowych czasopismach o „komputerowym szaleństwie” w edukacji, a rok później pojawiło się pojęcie „internetowego paradoksu”, polegającego na tym, że korzystanie z sieci przynosi odwrotny od spodziewanego edukacyjny skutek. Zamiast przybliżać wiedzę, odciąga od niej. Wielka akcja One Laptop per Child (Laptop dla każdego dziecka), przeprowadzona w pierwszych latach XXI wieku, miała być dobrodziejstwem dla krajów rozwijających się. Raport oceniający całe przedsięwzięcie okazał się druzgocący. Dzieci oczywiście świetnie się bawiły, ale wcale nie osiągały lepszych wyników w nauce. Przeciwnie, dużo trudniej było je zagonić do odrabiania zadań. Pokusa rozrywki była zbyt duża. Korea Południowa oczywiście w tym programie nie uczestniczyła, bo to kraj o najwyższym nasyceniu szkół cyfrowymi mediami. Ale i tu uznano, że nie tylko nie wspomagają one rozwoju, ale wręcz go hamują. U 12 proc. tamtejszych uczniów zdiagnozowano uzależnienie od internetu, a koreańscy lekarze jako pierwsi użyli terminu „cyfrowa demencja”, na określenie skutków niekontrolowanego korzystania z nowych mediów. Jej objawy to problemy z koncentracją i zapamiętywaniem oraz społeczne wyizolowanie bardzo młodych ludzi.

Dwie hipotezy

W Polsce „Cyfrowa szkoła” to tylko wstęp do planowanego wieloletniego programu rządowego. Na razie pilotażem objęto głównie uczniów i nauczycieli publicznych szkół podstawowych. 44 mln zł przeznaczono na zakup pomocy dydaktycznych, 6 mln zł na pozostałe działania.

11 mln zł dodały gminy – jako wkład własny. Na 12 236 podstawówek do udziału w programie zgłosiło się 3510 z nich, ostatecznie wybrano 399. Sprzęt mogły dostać szkoły lub bezpośrednio uczniowie. Wstępne analizy wyników sprawdzianu po szóstej klasie, przeprowadzonego w „cyfrowych szkołach”, pokazują, że nie różniły się one od wyników w innych placówkach. Eksperci z IBE postawili jedynie hipotezę, że program sprzyjał podwyższeniu kompetencji uczniów osiągających słabsze i średnie wyniki w nauce, natomiast nie wywarł większego wpływu na poziom kompetencji uczniów osiągających dobre wyniki. W świetle badań przeprowadzonych w innych krajach, w szkołach wszystkich typów, można jednak zaryzykować hipotezę odwrotną: korzystanie z multimediów wzmacnia potencjał uczniów zdolnych, zwłaszcza starszych, natomiast ma niekorzystny wpływ na dzieci słabsze, o niższym kapitale kulturowym. Doświadczenia międzynarodowe dają podstawę, by sądzić, że laptopy, tablice multimedialne i korzystanie z sieci w szkole wcale nie wyrównuje szans edukacyjnych. Przeciwnie, utrudnia rozwój dzieciom o trudniejszych warunkach domowych i mniejszym potencjale.

„Nie dla laptopów w szkołach!”

Jak to się dzieje, że mimo takiego bagażu doświadczeń, wciąż panuje powszechne przekonanie o zbawiennym wpływie cyfrowych gadżetów na proces uczenia? Dlaczego wydaje się na nie miliony, choć nie istnieją niezależne (czyli niefinansowane przez producentów tego sprzętu) badania potwierdzające zasadność wprowadzania na wielką skalę multimediów do szkół? Są za to liczne opracowania naukowe ostrzegające przed tym i wykazujące niezbicie, że wyniki osiągane w nauce przy wykorzystaniu cyfrowych pomocy są takie same lub gorsze od osiąganych metodami tradycyjnymi. 10 lat temu stan Texas wydał na takie badania 20 mln dolarów, szczegółową analizę przeprowadziły także stany Kalifornia i Maine. Wszędzie wyniki były podobne: komputer w szkole nie działa cudów, powoduje za to liczne negatywne skutki uboczne. Dlatego w 2007 r. przez USA przeszła fala buntu. Władze szkolne odmawiały przystępowania do programu podobnego do naszej „Cyfrowej szkoły”. „Wall Street Journall”, „Washington Post” i „New York Times” solidarnie wzywały z pierwszych stron: „Nie dla laptopów w szkołach!”. Podobne – choć nie na taką skalę – protesty pojawiają się od lat w Europie. Co ciekawe, tam jako dowód nieskuteczności cyfrowej taktyki w szkołach wskazuje się wyniki badań PISA. Zależności między faszerowaniem szkół multimediami a rezultatami na egzaminach okazują się odwrotnie proporcjonalne. Uczniowie z Anglii, Francji czy Niemiec wypadają w PISA fatalnie, dużo gorzej niż w krajach, gdzie uczy się tradycyjnymi metodami. Ale mimo to tam również pojęcie „społeczeństwo cyfrowe” wciąż zdaje się mieć wymiar ideologiczny. Choć też stoją za nim bardzo konkretne interesy i skuteczny lobbing wielkich koncernów produkujących elektroniczne gadżety.

Człowiek nie nadąża

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi… to chodzi o pieniądze. Ale nie brak też w tej cyfrowej determinacji całkowicie nienaukowej wiary, że technologia z samej swej definicji jest pożyteczna i nieszkodliwa. A jeśli nie przynosi spodziewanych rezultatów, to winny jest człowiek, który nie rozumie postępu. Jest to ta sama wiara, która kazała w latach 30. ub. wieku wprowadzać na Zachodzie do sklepów z obuwiem pedoskopy, dziś zapomniane już urządzenia, w których można było sobie prześwietlać stopy promieniami Roentgena. A najchętniej robiły to dzieci. W szkołach na całym świecie rolę takich pedoskopów pełnią dziś laptopy. Zabawa z nimi przednia, a skutki (dziś niewidoczne gołym okiem) dzieci odczują później. Komputer nigdy nie zastąpi nauczyciela. Laptop nie ułatwia uczenia się, a jedynie wyręcza dziecko w pracy umysłowej. Odzwyczaja od samodzielności.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.