Pieniądze? Rosną w lesie!

Próbując ich spotkać, często się słyszy: „są jeszcze w lesie”. to Wcale nie znaczy, że są w tyle. Wprost przeciwnie: są sprytni, pracowici i przedsiębiorczy.

Co łączy jagodowy jogurt na półce w hipermarkecie z wędką 13-letniego Patryka? Czy niemiecki, przedwojenny bauer, powiedzmy o imieniu Hans, ma jakiś związek ze współczesnym panem Zenkiem, obywatelem RP, który raczy się jabłkowym napojem wyskokowym? Ile trzeba uzbierać kurek, by kupić lodowy rożek? Żeby znaleźć odpowiedzi na te pytania, wystarczy trochę zwolnić, zjechać z „krajówki” i dojechać tam, gdzie w wakacje „Las” niewielu kojarzy się z „Palmas”.

Czarna robota

Te ręce mówią wszystko. Od razu wiadomo, że sezon jagodowy w pełni. 13-letni Patryk Ganżumow ze Świerzna ma na to sposób, który podpowiedziała mu mama: – Trzeba to zmyć czerwoną porzeczką, działa super – mówi ze znawstwem. Jednak wybrudzone ręce to najmniejszy problem przy zbieraniu jagód. – Po kilku godzinach to plecy tak dają w kość, że... – dzieli się wrażeniami Kuba Jeziorski, 14-letni kolega Patryka. Poza tym są też kleszcze. – Pamiętam, jak jednego dnia po powrocie do domu miałam ich 11 – wspomina 16-letnia Martyna z tej samej miejscowości. Sezon jagodowy jest krótki, a chętnych do „czarnej” roboty wielu. – Wychodzimy około szóstej rano i siedzimy w lesie 5–6 godzin. Dzisiaj udało nam się uzbierać po 8 kg – opowiada 18-letnia Karolina, siostra Martyny. W skupie dziewczyny dostaną po 8,5 zł za kilogram, czyli po niecałe 70 zł za cały urobek. – Dobrze by było, jakby udało się w sezonie uzbierać tysiąc złotych – mówi dziewczyna.

O kurka!

Zarobić można również na grzybach, tym bardziej że sezon na nie jest o wiele dłuższy. Kurki można jeszcze znaleźć nawet pod koniec października. – Są takie dni, że jest ich naprawdę dużo. Jak poprzedniego dnia popada, przez noc będzie sucho i w miarę ciepło, to następnego dnia trzeba iść. Ale nawet wcześnie rano w lesie jest nieraz więcej ludzi niż grzybów – śmieje się Darek Frankowski, 17-latek ze Starego Krakowa. Za kilogram kurek można dostać w skupie od 8 do nawet 18 zł. Wszystko zależy od jakości produktu i od popytu. – Za jednym razem zbieram do 4 kilogramów. Ale są grzybiarze bardziej wprawni ode mnie – przyznaje Darek. – Pamiętam taki rok, gdy była dobra cena na prawdziwka, a było ich naprawdę dużo. Wtedy w kilka godzin nazbieraliśmy z mężem grzybów za 500 złotych – opowiada pani Elżbieta ze Starego Krakowa, zastrzegając, że była to sytuacja wyjątkowa. Przeważnie grzybiarze zbierają po kilka, do 10 kg dziennie.

Apple, Apfel, Jabol

Nadgryzione jabłuszko to zwiastun czegoś dobrego nie tylko w branży elektronicznej. Dla Rafała i Darka ze Starego Krakowa to coś jeszcze; i nie chodzi tu o gigabajty, tylko o tony. Na Pomorzu Zachodnim sad w środku lasu albo jabłonie czy grusze w szczerym polu to częsty widok. Ich obecność w tak nietypowych miejscach mówi jedno: tam kiedyś był dom, nieraz postawiony jeszcze przed wojną. Wtedy też pewnie jakiś Hans posadził sobie drzewko, żeby od czasu do czasu zjeść sobie apfel. Niektóre z tych starych jabłoni wciąż owocują, inne dały początek kolejnym. Najczęściej są to stare, dobre odmiany, które radzą sobie bez pielęgnacji i przycinania. Setki ludzi, tak jak Rafał i Darek zbierają te jabłka. W zakładach przetwórstwa owocowego powstaną z nich soki, koncentraty albo wino marki wino.

– Zdarza nam się zebrać jednego dnia tonę, albo i dwie. To zależy, ile mamy jabłonek i ile jest jabłek. Zajmuje nam to do sześciu godzin. W skupie płacą różnie, ale najczęściej po 30 groszy za kilogram. W zeszłym roku zarobiłem ponad 1000 złotych. To były trzy, może cztery dni zbierania – opowiada Rafał Sander, 15-latek ze Starego Krakowa. W tej pracy najtrudniejsze jest dostarczenie surowca spod drzewa do skupu. – Wszystko zależy od tego, gdzie są jabłonki. Czasami da się podjechać busem albo ciągnikiem. Innym razem trzeba worek załadować na plecy i donieść do drogi, a potem na rower i do skupu – opisuje Rafał. Wspomina czasy, kiedy mieli z kolegą do dyspozycji rewelacyjny pojazd. – To było Buggy, czyli pojazd na bazie podwozia od malucha razem z jego silnikiem i skrzynią biegów. Reszta to zespawane ze sobą rurki. Można tym było wszędzie wjechać i załadować nawet 25 worków z jabłkami.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| RODZINA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja