Detektywi z liceum

Nie włamują się do mieszkań, żeby umieścić „pluskwę” w żyrandolu. Nie robią mikrofilmów wykradzionych dokumentów. Tropią to, co utrwaliła pamięć osadników ziemi słupskiej. I dokumentują.

W Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Marii Dąbrowskiej w Słupsku podsumowano projekt Palimpsest – Słupskie Archiwum Pamięci. Palimpsest to dokument, z którego wytarto pierwotny tekst i na który naniesiono nową warstwę. Podobnie dzieje się z historią – część wspomnień ulatuje, wywabia je czas, nakładają się na nie późniejsze, naznaczone emocjami i zwykłym zapomnieniem. Tym bardziej trzeba się spieszyć, by udokumentować to, co jeszcze zostało. I to właśnie było zadaniem młodych tropicieli-historyków. Uczniowie i pracownicy biblioteki postanowili nie dać przepaść historiom ludzi, którzy po II wojnie światowej zasiedlali Ziemie Odzyskane; przeprowadzili rozmowy z mieszkańcami powojennego Słupska i okolicznych wsi. Utrwalili je w formie zapisu audio i w formie tekstowej. Przygotowali też krótki film o projekcie.

Żywa lekcja

Klasa historyczna. Kilku- dziesięciu licealistów czeka w skupieniu. Mogą być pewni, że w ruch nie pójdą ani kreda, ani podręcznik. Przed nimi stoją ich rówieśnicy – realizatorzy projektu oraz pani Helena Klinger, powojenna osadniczka ziemi słupskiej, która w czasie wojny była pielęgniarką w szpitalu polowym. – Poszłam do kaplicy pomodlić się i patrzę: klęczy obok mnie Tadeusz. Nagle odzywa się: „Kochana panno Halszko…” – pani Helena wspomina niedoszłe wyznanie wojennej miłości. – On mi tej miłości nie wyznał, bo przełożona nam przeszkodziła…

Młodzież zastyga w bezruchu. – To zasłuchanie było słychać – mówi o nietypowych lekcjach Tomasz Stempkowski, nauczyciel historii w Zespole Szkół Ekonomicznych i Technicznych. – Nawet dzwonek na przerwę ich nie interesował. Jasne, że są książki opisujące wojenne losy ludzi, ale młodzież do nich nie sięga. Natomiast osobiste spotkanie z taką osobą robi na nich wrażenie. Dlatego chcieli słuchać. Zanim jednak odbyły się takie lekcje, detektywi historii musieli się napracować. Poznawali metody zbierania materiałów historycznych, uczyli się, jak przeprowadzić udane „śledztwo”.

Patryk Bochniak przystąpił do projektu, bo pasjonuje się historią. Nie spodziewał się, jak wielu nowych rzeczy się nauczy. – Bardzo zainteresowały mnie warsztaty obróbki materiałów analogowych i cyfrowych. Ale najważniejsza nadal była historia, zwłaszcza ta przeżyta osobiście. Dało mi to dużo do myślenia o wojnie, o patriotyzmie. Kto wie, może połączę w przyszłości zamiłowanie do historii z nowym – do dziennikarstwa?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.