Wyganiają w mieście post

O północy – z Wielkiej Soboty na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego – trwającą przez okres Wielkiego Postu ciszę w mieście przerywa bicie w bęben.

Bęben milknie po kilku godzinach, gdy rozpoczyna się rezurekcyjna procesja. To jedyny w swoim rodzaju zwyczaj. Ma bardzo długą tradycję. Niestety, nie zachowały się żadne dokumenty, w których by zapisano, kiedy rozpoczęło się chodzenie z bębnem, nazywanym w Iłży barabanem, i barabanienie oznajmiające, że Chrystus zmartwychwstał. Mieszkańcy Iłży nie wyobrażają sobie, że w ową noc mogą nie wybrzmieć znajome im dźwięki.

Z bogatą tradycją

To 5,5-tysięczne miasteczko położone jest około 30 km na południe od Radomia. W XIII w. Iłża była rezydencją biskupów krakowskich, którzy zbudowali tu zamek. Na przestrzeni wieków miasto przeżywało wiele nieszczęść: najazdy Tatarów, Szwedów, wojsk Rakoczego, pożary itd. Symbolem Iłży jest baszta na wzgórzu zamkowym, pozostałość po rezydencji biskupów krakowskich, i dzbanek, który nieodłącznie kojarzy się z dawnymi tradycjami garncarskimi. Iłża bowiem przez kilka wieków była jednym z najważniejszych ośrodków garncarstwa w Polsce. O bogatej historii miasta do dziś świadczą nie tylko ruiny gotyckiego zamku, ale też inne zabytki, m.in. fragmenty murów obronnych z połowy XIV w., średniowieczna baszta miejska, a obecnie dzwonnica przy zabytkowym kościele farnym pw. Wniebowzięcia NMP z XVIII wieku. Parafia została erygowana przed 1326 rokiem. Iłża to także miasto z ciekawymi zwyczajami.

– W obrzędowości Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy odnajdujemy wiele zakazów świadczących o przekonaniu, że w zagrodzie i domu przebywają dusze zmarłych, między innymi wystrzegano się hałasu. Jest to czas rozpamiętywania męki Pańskiej. W noc z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną odgłosy bicia w bębny czy dzwony oznajmiają koniec postu i zmartwychwstanie Pana. Nikt jednak nie robi tego tak jak barabaniarze z Iłży – mówi Beata Bujakowska, dyrektor miejscowego Muzeum Regionalnego.

Żywa encyklopedia

O iłżeckim barabanieniu niewiele wiadomo. – Zwyczaj ten ma wieloletnią tradycję. Według moich badań, z bębnem chodzono na długo przed II wojną światową, bo do tego czasu sięgają pamięcią najstarsi mieszkańcy. Nie udało się odnaleźć korzeni zwyczaju regionaliście i badaczowi dziejów Iłży Adamowi Bednarczykowi. Gdyby okazała się prawdziwa data na bębnie, liczyłby on prawie 400 lat – wyjaśnia B. Bujakowska.

Wydaje się, że wszystko na temat tego zwyczaju wie 77-letni Marian Rachudała. Ponad 30 lat przewodzi iłżeckim barabaniarzom. To on był jedną z osób, które widziały w środku bębna dość niewyraźnie wybitą datę. – To był 1638 lub 1683 rok. Nie wiadomo, czy to rok powstania bębna, skąd się ten instrument wziął w kościele i w ogóle w Iłży. Należy przypuszczać, że jak Sobieski szedł na Wiedeń, to może bęben został tu po żołnierzach. Lata by się zgadzały – opowiada pan Marian.

W swoich wspomnieniach sięga do czasów dzieciństwa. Pamięta, że wtedy barabaniarzom przewodził fryzjer Feliks Domański. Miał chore nogi, musiał siedzieć na krześle, więc wozili go na furmance. Na każdym postoju zsadzali go, siedział na krześle przy barabanie i nadawał rytm. Po jego śmierci pałeczkę przejął Franciszek Zaborowski. Gdy zachorował, zastanawiano się, kto by mógł go zastąpić. A wymagania są duże. Trzeba być mieszkańcem Iłży, cieszyć się u ludzi szacunkiem, a w życiu kierować uczciwością, mieć poczucie rytmu i słuch muzyczny. – I być lojalnym człowiekiem, żeby nie chodzić tylko dla hałasowania, dla draki. To jest zwyczaj na cześć zmartwychwstania Pana Jezusa – mówi M. Rachudała.

Pan Marian od urodzenia mieszka w Iłży. Dziadek był bednarzem, ojciec zginął na wojnie. Jego i brata wychowywała mama. – Gdy byliśmy małymi chłopcami, mama nie pozwalała nam chodzić nocą za barabaniarzami. Ale rano, a nawet w kolejne dni, gdy udało nam się zdobyć ze sklepu tekturowe pudełko, braliśmy kije i waliliśmy nimi, wystukując zapamiętany rytm – wspomina. Muzykę lubił od dawna. Szkół muzycznych nie kończył. Nut i gry na saksofonie nauczył się od kapelmistrza, który robił nabór do strażackiej orkiestry. W orkiestrze gra nieprzerwanie od 50 lat, tylko teraz jest to orkiestra działająca przy domu kultury.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.